01.02.2007 r. Prezydent podpisał nowelizację ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (tekst przed nowelą). Ustawa ta wejdzie w życie miesiąc po opublikowaniu, wprowadzając dwie istotne zmiany. Po pierwsze, nowela likwiduje obowiązek opłacania opłaty podstawowej przez osoby zwolnione od kosztów. Obowiązek ten był zupełnie nielogiczny, gdyż wymagał od osoby zwolnionej od kosztów w całości, uiszczania mimo to opłaty, nazwanej podstawową, w wysokości 30 zł. Sytuacja wyglądała więc tak, że z jednej strony podmiot zwolniony nie miał obowiązku płacenia, ale z drugiej stron ten obowiązek go obciążał. Problem potęgowany był przez brak jednoznacznego uregulowania chwili powstania obowiązku uiszczenia opłaty podstawowej. W efekcie różne sądy, różnie ten obowiązek widziały i to kiedy należy opłatę uiścić było sporym totolotkiem. W sumie więc uchylenie art. 14 ust. 2 jest bardzo dobrym posunięciem.
Druga istotna kwestia, której dotyka nowelizacja, jest przeze mnie oceniana zupełnie odmiennie. Chodzi o zmianę dotyczącą zasad opłacania pozwu w postępowaniu upominawczym. Sprawy wszczęte przed wejściem w życie nowelizacji należy opłacić 1/4 całej opłaty, czyli kwotą 1,25 % liczoną od wartości przedmiotu sporu (WPS). W razie wniesienia sprzeciwu przez pozwanego, ustawa w brzmieniu sprzed nowelizacji nakłada obowiązek dopłacenia pozostałych 3/4 opłaty.
Wprowadzana zmiana polega na tym, że powód będzie musiał uiścić całą opłatę z góry i dostanie zwrot 3/4 opłaty po uprawomocnieniu się nakazu zapłaty. Plusy takiego rozwiązania są następujące:
- Skarb Państwa będzie miał możliwość – do czasu uprawomocnienia się nakazu zapłaty – obracania środkami z tytułu opłaty w czterokrotnie wyższej wysokości niż dotychczas;
- sądy nie będą musiały czekać z rozpoznawaniem sprawy na uiszczenie przez powoda dalszej części wpisu po wniesieniu sprzeciwu, co przyspieszy postępowanie;
- nie będzie konieczności prowadzenia egzekucji nieuiszczonych opłat. Gwoli wyjaśnienia – moim zdaniem po wniesieniu sprzeciwu, sąd powinien wzywać do uiszczenia opłaty pod rygorem egzekucji, a nie zwrotu pozwu (w końcu pozwany wdał się już najczęściej w spór), więc jej nieuiszczenie nie wpływa na możliwość rozpoznawania sprawy. Tak się jednak nie dzieje i zwykle sąd nie proceduje do czasu uiszczenia drugiej części opłaty.
Nie trudno jednak zauważyć również minusy wprowadzanego rozwiązania:
- zwiększą się koszty początkowe korzystania z wymiaru sprawiedliwości. Niektórym osobom może takie rozwiązanie skutecznie zamknąć drogę do dochodzenia sprawiedliwości
- nakładane są na sądy dodatkowe obowiązki, gdyż więcej osób będzie musiało zajmować się zwrotem powodowi opłat i wzrośnie koszt przelewy oraz przekazów pocztowych, którymi wysyłana będzie zwracana opłata (należy mieć na względzie, że zwrot opłaty następuje na koszt Skarbu Państwa. Art. 5 ust. 3 stanowi, że wydatki związane ze zwrotem opłat nie obciążają stron. Racjonalnie wydaje się zatem, że ograniczanie ilości zwrotów opłat powinno leżeć w interesie Skarbu Państwa);
- powstanie istotny w swym rozmiarze problem pozostawania przez sądy w opóźnieniu ze zwrotem opłat. Problem jest na tyle ciekawy, że opisuję oddzielnie.
Podsumowując – nie potrafię stwierdzić, czy nowe rozwiązanie okaże się tańsze czy droższe od dotychczasowego, bo nie mam wystarczających danych. Mogę jednak z pełnym przekonaniem stwierdzić, że nikt w Ministerstwie Sprawiedliwości nie zwrócił uwagi na te elementy, a w każdym razie nie dał wyrazu ich zbadania w uzasadnieniu ustawy. Nie zajęli się też tą kwestią posłowie uchwalający ustawę, co akurat specjalnie nie dziwi. Chciałbym, żeby się nie okazało za parę miesięcy, że nowela jest jakości nowej ustawy o opłacie skarbowej albo ustaw dotyczących obowiązku składania oświadczeń majątkowych. Chciałbym, ale na to nie liczę. Uważam, że jest to bubel, który będzie kosztował ogromne pieniądze, czego nikt nie przewidział, choć powinien. O szacunkowych kwotach – w następnym odcinku.