Trafiłem dziś zupełnie przypadkowo na orzeczenie Sądu Najwyższego dotyczące pogryzienia człowieka przez psa. Uświadomiło mi ono, jak dalece nierozważne i ryzykowne są zachowania właścicieli psów, którzy wyprowadzają je bez smyczy i kagańca.
Na pierwszy rzut oka, nie ma przepisu karnego, który pozwalałby na skazanie właściciela psa za to, że pogryzł on inną osobę.
Oczywista dla poszkodowanego jest jedynie ochrona w prawie cywilnym. Art. 431 Kc konstruuje odpowiedzialność właściela, opartą na zasadzie winy w nadzorze, za szkody wyrządzone przez zwierzę. Na tej podstawie, jeśli właściciel nie dopełnił obowiązków ciążących na nim przy chowaniu psa, bedzie odpowiadał za wyrządzoną przez psa szkodę.
Istnieje też przepis art. 77 Kw, stanowiący, że kto nie zachowuje właściwych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 zł lub nagany. Sankcja jest niezmiernie niska, w związku z tym przepis nie wydaje się mieć specjalnego znaczenia dla pokrzywdzonego.
W sytuacji pogryzienia człowieka przez psa, mamy jednak do czynienia z uszkodzeniem ciała, a zatem nie byłoby specjalnie zrozumiałe, gdyby właściciel odpowiedzialny za takiego psa nie ponosił żadnej odpowiedzialności karnej. Każdemu grozi bowiem odpowiedzialność karna za tak nieistotny w skutkach czyn jak udzerzenie drugiego, które nie wywołuje żadnych uszkodzeń ciała (art. 217 Kk).
Ustawodawca nie pozostał jednak obojętny wobec uszkodzeń ciała wywołanych przez psy. Art. 157 § 3 Kk stanowi, że każdy, kto nieumyślnie powoduje naruszenie czynności ciała lub rozstrój zdrowia podlega karze. Jest to przestępstwo, które może być popełnione, co oczywiste, przez działanie, jak i – co wzbudza pewne wątpliwości – przez zaniechanie. Możliwość popełnienia wskazanego przestępstwa przez zaniechanie wynika ze wskazanego na wstępie wyroku Sądu Najwyższego. Z pewnymi zastrzeżeniami przyjmuje je również B. Michalski w Komentarzu do Kodeksu Karnego (Kodeks Karny, część szczególna, Komentarz do art. 117-221, tom I, Warszawa 2004, str. 324-325), zaznaczając, że odpowiedzialność taka jest ograniczona do osób, na których ciąży prawny, szczególny obowiązek zapobiegnięcia skutkowi (art. 2 Kk).
Zastrzeżenie to dla właściciela psa niczego jednak nie zmienia. Ciąży na nim bowiem z mocy Kodeksu cywilnego, obowiązek neutralizacji niebezpieczeństw pochodzących od psa zwierzęcia w stosunku do wszystkich osób i wszelkiego mienia.
W efekcie, jeśli właściciel dopuści do tego, że jego pies pogryzie jakiegoś innego człowieka, to będzie on ponosił odpowiedzialność karną za taki czyn. Będzie to przestępstwo nieumyślne, popełnione przez zaniechanie i będzie ono ścigane z oskarżenia publicznego, jeśli uszkodzenia ciała będą na tyle istotne, że będą trwać ponad 7 dni. Jeśli natomiast uszkodzenia będą trwały krócej, to wówczas ściganie odbywało się będzie z oskarżenia prywatnego. Skazanie za taki czyn oznaczać będzie, że dany właściciel stanie się przestępcą, z wszelkimi związanymi z tym skutkami.
12 marzec 2007 o 2:37 |
Drobna uwaga – art. 431 § 1 kc wprowadza odpowiedzialność na zasadzie winy domniemanej, nie ryzyka. Jest to wina w nadzorze (culpa in custodiendo).
12 marzec 2007 o 7:51 |
Oczywiście masz rację – poprawiam.
6 sierpień 2007 o 15:16 |
ile mozna zaplacic kary za ugryzienie psa?? bo nie moge sie tu tego doczytac.
7 sierpień 2007 o 16:42 |
Za taki czyn grozi alternatywnie kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku. W związku z tym kwota, którą teoretycznie można zapłacić (gdy nie wchodzi w grę obostrzenie kary), waha się od 100 złotych do 720 tysięcy złotych.
4 październik 2007 o 0:14 |
Witam. Jestem prawnikiem z Ukrainy. W tym momencie odbywam staż na UMCS w Lublinie. Bardzo mnie zainteresował Pański blog. Mam podobny za adresem http://www.criminallaw-offspring.blogspot.com. Są na nim publikacje, wydane w Ukrainie i Rosji. Możemy zorganizować jakąś współprace.
12 październik 2007 o 10:19 |
Jedna uwaga. Z tego co kojarzę w przypadku pogryzienia organy ścigania korzystają najchętniej z art. 160 kk.
Ale ja się na karnym nie znam, nie lubię, nie rozumiem.
13 październik 2007 o 9:00 |
Jeszcze wakacyjnie, więc krótko – ten przepis dotyczy sytuacji, w której po pierwsze nie doszło do pogryzienia, a po drugie gdy groziło przynajmniej ciężkie uszkodzenie ciała (czyli takie uszkodzenie, o którym mowa w art. 156 Kk).
Gdy pies ugryzł Cię w łydkę, to znamiona art. 160 nie będą wyczerpane nigdy.
21 grudzień 2007 o 0:32 |
Ciut abstrahując…
Zastanawia mnie paragraf 2 art. 431 KC. Czy ja dobrze rozumiem, że jeśli ktoś mi np. gwizdnie psa i ten gwizdnięty pies kogoś/coś uszkodzi, to i tak ja, jako osoba, która “psa chowa” mogę za to odpowiadać (cywilnie), bo np. jestem od poszkodowanego znacznie bogatsza?
A jeśli dobrze rozumiem, to czy, analogicznie, odpowiadam równiez za szkody wyrządzone przez złodzieja moim ukradzionym samochodem? Chyba powinnam, bo przecież i samochód i pies są przez prawo traktowane równoznacznie – są rzeczą…
21 grudzień 2007 o 10:39 |
Nie bardzo. Jak pisze W. Dubis w Komentarzu do KC, do odpowiedzialności na zasadzie słuszności z par. 2 konieczne jest ustalenie bezprawności zachowania chowającego zwierzę. W sytuacji, gdy zostało ono skradzione, to takiej bezprawności co do zasady nie będzie.
Z kolei odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez samochody, uregulowana jest w art. 436 Kc, więc zasady są inne.
21 grudzień 2007 o 11:42 |
Panie Tomaszu, a co się dzieje w przypadku gdy oba psy były na smyczy, ale bez kagańców. Jeden z nich rzucił się na drugiego. Właściciel drugiego kopał i bił psa atakującego a w końcu wsadził mu rękę w pysk, w wyniku czego pies wbił mu kieł (jeden) w dłoń.
Padła propozycja zapłacenia za leczenie zaatakowanego psa, natomiast jego właściciel domaga się:
zwrotu utraconych dochodów(ma 14 dniowe L4, mimo, że rana nie wymagała nawet szycia), odszkodowanie za leczenie i rehabilitację oraz domaga się zadośćuczynienia, bo… nie może jeździć na nartach. Facet domaga się podpisania oświadczenia z deklaracją pokrycia wszelkicj kosztów.
21 grudzień 2007 o 11:51 |
Myślę, że to jest sprawa wymagająca porady prawnej, która z kolei wymagałaby dokładniejszego zapoznania się ze stanem faktycznym. Natomiast zadośćuczynienie za brak możliwości jeżdżenia na nartach, to bzdura, a leczenie w Polsce jest za darmo
22 grudzień 2007 o 23:49 |
Szanowny Tomaszu
Jak będzie wyglądała odpowiedzialność właściciela psa w przypadku pogryzienia intruza wchodzącego do obcego domu przez niezamknięte na klucz [ często na wsi ] drzwi wejściowe.
23 grudzień 2007 o 11:19 |
Istnieje dość duże ryzyko, że właściciel będzie odpowiedzialny. Będzie to zależało od tego czy obcy został pogryziony na posesji czy w samym domu, gdzie znajdował się dom, co tam robił obcy itd.
5 luty 2008 o 2:38 |
Zakładam wariant: pies na smyczy ugryzł i poranił człowieka. Właściciel psa ma ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, pies jest też wpisany w to ubezpieczenie. Ciekawi mnie czy w takim przypadku zadośćuczynienie finansowe wypłacone przez firmę ubezpieczeniową zwalnia właściciela psa od odpowiedzialności karnej.
5 luty 2008 o 11:10 |
Wypłata dokonana przez firmę ubezpieczeniową sama z siebie nie zwolni sprawcy od odpowiedzialności karnej. Czym innym jest bowiem odpowiedzialność za szkodę cywilną, a czym innym odpowiedzialność karna (identyczna sytuacja ma miejsce przy wypadkach drogowych. Tam też zapłacenie odszkodowania z OC nie zwalnia kierującego od odpowiedzialności karnej za spowodowanie wypadku).
Jednak w pewnych okolicznościach, zapłacenie odszkodowania może być jednak pośrednią przyczyną uznania, że znamiona czynu zabronionego nie zostały zrealizowane, a co za tym idzie właściciel psa nie poniesie odpowiedzialności. Może być też tak, że lekko pogryziony pokrzywdzony, po zapłaceniu mu odpowiedniej w jego mniemaniu kwoty, nie wystąpi z aktem oskarżenia i sprawa nie trafi do sądu.
22 luty 2008 o 7:58 |
Mam pytanie, a jak wygląda sprawa jeżeli pies jest zamknięty na ogrodzonej posesji, na drzwiach jest ostrzeżenie o psie, a mimo to ktoś, dajmy na to listonosz, wejdzie na posesję i zostanie pogryziony, czy właściciel ponosi odpowiedzialność??
22 luty 2008 o 8:32 |
Jeśli pies jest odpowiednio zabezpieczony, to nie. Jednakże odpowiednie zabezpieczenie jest kwestią dowodową i właściciel będzie musiał wykazać, że tak było. W tym przykładzie nie odpowiadałby, pod warunkiem, że furtka była zamknięta bardziej niż na klamkę.
26 luty 2008 o 19:03 |
“[...] odpowiednie zabezpieczenie jest kwestią dowodową i właściciel będzie musiał wykazać, że tak było. W tym przykładzie nie odpowiadałby, pod warunkiem, że furtka była zamknięta bardziej niż na klamkę.”
Zaciekawiło mnie to – czemu akurat między zamknięciem na klamkę, a, powiedzmy, zamknięciem na klamkę z dodatkową zasuwką przebiega granica odpowiedniego zabezpieczenia?
27 luty 2008 o 12:01 |
Zamknięcie na klamkę mogłoby zostać uznane jako zabezpieczenie niewłaściwe czy niewystarczające, bo każdy może bez żadnego problemu przez taką furtkę przejść. Tymczasem zabezpieczenie powinno być takie, by obiektywnie utrudniało przejście. Wszystko to wynika z faktu, iż obowiązek nadzoru właściciela nad psem jest bardzo szeroki i to on musi zadbać w sposób bardzo daleko idący, by pies nikomu nic nie zrobił.
5 marzec 2008 o 10:34 |
Panie Tomaszu sam zapis art.77 nie jest dla mnie zbyt jasny cytuje Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,. co to są zwykłe a co to są nakazane środki , bo jak można porównać ratrelka do pitbula czy odpowiedzialność jest taka sama. czy mały pies na spacerze ne moze byc spuszczony ze smyczy jeżeli jest przy nim opiekun
5 marzec 2008 o 11:35 |
Zwykłe środki ostrożności to takie, które wynikają ze zdrowego rozsądku, są oparte na powszechnym doświadczeniu i zwyczaju.
Środki nakazane, to takie, które wynikają z obowiązujących przepisów. W szczególności z uchwały rady gminy wydanej na podstawie art. 4 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. I tak np. we Wrocławiu Rada uchwaliła, że:
§ 12. 2. W miejscach publicznych mogą przebywać zwierzęta domowe (zwłaszcza psy) wyłącznie pod nadzorem osoby, która jest zdolna do kontroli zachowania się zwierzęcia, z zachowaniem następujących zasad:
1) pies powinien być prowadzony na smyczy oraz (o ile nie jest trwale oznakowany) powinien być zaopatrzony w identyfikator pozwalający na ustalenie nazwiska i adresu właściciela;
2) psy objęte wykazem ras psów uznawanych za agresywne oraz pozostałe psy odpowiadające wielkością rasom psów średnich, dużych i olbrzymich, należy prowadzić w kagańcu;
3) zwolnienie psa ze smyczy dozwolone jest jedynie na terenie mało uczęszczanym przez ludzi i tylko w wypadku, gdy właściciel lub opiekun psa ma możliwość sprawowania kontroli nad jego zachowaniem.
W konsekwencji ratlerka w kagańcu prowadzić nie trzeba, ale na smyczy, co do zasady, tak.
20 marzec 2008 o 16:23 |
Witam.
Mam pytanie.
Czy właściciel psa odpowie za szkody jakie wynikły podczas kolizji samochodu z psem. Auto jechało środkowym pasem (ulica ma po dwa pasy w każdym kierunku) w terenie zabudowanym. Kierujący (prawdopodobnie nie widząc zwierzęcia) nie próbował ani hamować ani go ominąć. Z mojej oceny sytuacji wystarczyłoby wykonać jeden z tych manewrów aby uniknąć kolizji. Dodam tylko – nieoznakowany samochód policyjny.
20 marzec 2008 o 16:45 |
Obawiam się, że w świetle art. 431 § 1 Kc co do zasady tak. Sprawca mógłby natomiast na podstawie art. 362 Kc zarzucać, że poszkodowany przyczynił się do powstania szkody.
21 marzec 2008 o 18:57 |
….najprawdopodobniej sprawa zakończy się w sądzie. Całe zdarzenie widziały trzy osoby, w jaki sposób można będzie przedstawić ich zeznania w sądzie? Przyznaję że z procedurą “miałem do czynienia tyle co zdobrymi samochodami czyli nic”
21 marzec 2008 o 22:39 |
Trzeba zawnioskować – najlepiej w pierwszym składanym piśmie albo na pierwszej rozprawie – o dopuszczenie dowodu z tych świadków na określoną okoliczność, tzn. wskazać, o czym, na jaki temat, będą miały zeznawać. Np. na okoliczność przebiegu zdarzenia, rozmów pana x i y itp.
1 kwiecień 2008 o 14:50 |
Witam
Panie Tomaszu tydzień temu mój pies został dotkliwie pogryziony przez amstafa. Do incydentu doszło niedaleko domu gdy moja 17-letnia córka wracała ze spaceru. Nasz pies był na smyczy, zaś amstaf biegał luzem i bez kagańca a w pobliżu nie było właściciela. Opiekun amstafa pojawił się później, ale zabrał psa i szybka odszedł. Zawiadomiłam telefonicznie Policję, która spisała info o wypadku. Codziennie jeżdżę z moim psem do weterynarza.
Chcę sprawę oddać do sądu, gdyż 2 lata temu inny amstaf pogryzł mojego psa a co najgorsze pogryziona była również moja córka.
Byłam w sądzie lecz odsyłano mnie z jednego pokoju do drugiego; z biura podawczego Wydziału Cywilnego do karnego, później do sądu grodzkiego.
Mówiłam, że najważniejsze jest dla mnie by właściciel poniósł konsekwencje za brak nadzoru nad zwierzakiem oraz ostatecznie by zwrócił poniesione przeze mnie koszty leczenia mojego psa.
Jakie dokładnie kroki mam poczynić w tym celu (jak napisać pozew, gdzie go złożyć, na co się powołać?)
Oczywiście jeżeli to będzie bardzo skomplikowane to udam się do prawnika, ale postanowiłam poprowadzić to sama celem sprawdzenia czy gro starszych osób, które spotykam w lecznicy dałoby rade zgłosić takie zdarzenie w sadzie przy braku możliwości opłacenia prawnika ze swoich małych emerytur?
Pozdrawiam
1 kwiecień 2008 o 16:03 |
Sprawa sądowa wymaga znacznie więcej wiedzy i pracy, niż można przekazać przez internet, nie znając dokładnie sprawy. Ja nie podejmuję się takiego doradztwa w ogóle, choć takie usługi są dostępne.
Mogę jedynie wskazać kilka podstawowych elementów, które są kluczowe do tego, by w ogóle można było mówić o szansach na wygraną.
Domagając się odszkodowania po pierwsze trzeba wykazać, że pozwany jest właścicielem psa i że to ten pies pogryzł i w jakich to było okolicznościach.
Po drugie należy wykazać, że poniosła pani szkodę i w jakiej wysokości.
Po trzecie, musi pani znać adres właściciela psa i jego tożsamość.
2 kwiecień 2008 o 11:41 |
Witam
i dziękuję za odpowiedź.
Sprawę na pewno oddam do sądu.
Byłam u właściciela tego amstaffa (znam imię i nazwisko, adres i nr tel.) z córką i jej kolegą, który też uczestniczył w tym wypadku. Wzajemnie potwierdzili to zdarzenie. Powiedziałam o krokach, które poczynię. Okoliczności znam i je opiszę dla sądu. Po zakończeniu leczenia mogę wziąć fakturę z lecznicy i udokumentować koszty codziennego dojazdu.
W ramach odszkodowania poproszę sąd o daninę na rzecz schroniska dla zwierząt. Ja chyba nawet nie chcę od tego pana zwrotu poniesionych przeze mnie kosztów tylko wyciągnięcia konsekwencji za brak właściwego nadzoru nad tym i późniejszymi psami ( powiedział, że to jego 3-ci amstaff??!!!).
Wierzę, że sobie poradzę. Staram się o kontakt z panem, którego szczeniak został niedawno zagryziony przez amstaffa. I także skierował sprawę do sądu.
A najważniejsze, że nasz psiak zaczyna chodzić, nie muszą go znosić na rękach ze schodów, rany powoli się goją a córka mimo wszystko widzi w zwierzętach przyjaciół a nie napastliwe bestie.
Mam również wsparcie w sąsiadach /2-ch chce być świadkami/.
Pozdrawiam
2 kwiecień 2008 o 13:37 |
W ramach odszkodowania może pani żądać jedynie tego, co sama utraciła. Nie można domagać się zasądzenia odszkodowania na rzecz innych podmiotów.
18 kwiecień 2008 o 16:30 |
czy właściciel psa (który pogryzł człowieka), może być zmuszony do jego uśpienia skoro zwierzę jest niebezpieczne ?
18 kwiecień 2008 o 17:03 |
Można spróbować domagać się uśpienia psa w powództwie o ochronę dóbr osobistych. Zależałoby to od okoliczności faktycznych, w szczególności od tego czy zagrożone życiem tego psa (a konkretnie nadzorem właścicielskim nad nim) byłoby zdrowie lub życie powoda. Nie zastanawiałem się jednak głębiej na tym.
Poza tym, jeśli pies należy do rasy niebezpiecznej, to ukaranie jego właściciela za wykroczenie polegające na hodowli bez zezwolenia może być połączone z orzeczeniem przepadku zwierzęcia.
Można także uśpić zwierzę, które wykazuje się nadmierną agresywnością, powodującą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego, a także dla zwierząt hodowlanych lub dziko żyjących. Bez zgody właściciela, uśmiercenie może nastąpić na podstawie orzeczenia lekarza weterynarii.
28 kwiecień 2008 o 8:59 |
Moja sunia-kundelek-ugryzła w łydkę człowieka, który już wielokrotnie był na naszej posesji.Nigdy wcześniej nie wykazywała agresji. Nie widziałam zajścia, bo nie było mnie w domu, nie wiem co do takiego zachowania doprowadziło mojego psiaka. Ten człowiek poszedł do sanepidu i tam ktoś “doradził”, że muszą psa zabrać na obserwację(pewnie mamy oddać go do schroniska, bo przecież nie w sanepidzie będą go obserwować).Sunia była porzuconym szczeniaczkiem,którego przygarnęliśmy trzy lata temu,nie chcę jej teraz oddawać w obce ręce-jest szczepiona i nie ma mowy o wściekliźnie. Jak rozmawiać z poszkodowanym, żeby wybić z głowy narazanie psa na stres?
14 czerwiec 2008 o 18:25 |
witam. Mój pies ugryzł chłopca jadącego na rowerze. Chłopiec miał szytą ranę…Ojciec chłopca jednak twierdzi, ze rana się nie goi. Policja kazała zapłacic mi mandat, ktory zapłaciłam. Ojciec chłopca domaga się 500zł za leczenie chłopca, twerdząc ze moze podniesc sume do 900zł. czy ma prawo? nie powołał jednaksprawy do sądu. jezeli odwola sie do sądu to ile bede musiała zapłacic?
21 czerwiec 2008 o 16:03 |
mam putanie co grozi jeżeli piez zagryzie psa na smierć tak sie zaztanawiam bo jestem ciekawy odp.
24 czerwiec 2008 o 23:08 |
Witajcie!!!
Piszę bo może ktoś z Was będzie mógł mi udzielić jakiś informacji fachowych. Problem dotyczy tego, że nasz pies (suka) ugryzła sasiadkę.Nie zrobiła żadnej poważnej rany tylko wkuła zęby w rękę. Dodam, że pies byl na swoim terenie, ogrodzonym i oznakowanym. Sąsiadka przyszła pod wpływem alkoholu i do tego ze swoim psem.Sięgała zza plotka wiaderko, po czym nasza suka nie tolerując obcych psów, rozśsieczona złapała ją za rękę (tak twierdzi sasiadka). Dodatkowo nikt nic nie widział i nie slyszał! Straszy nas teraz roszczeniami, pędzi po lekarzach itp.Doszły nas słuchy, że lubią żyć z odszkodowań, więc zapewne stąd ten rozdmuch sprawy. Co nas niepokoi to że pies nie byl zaszczepiony a kobitka podobno zglosila to do Sanepidu.Tylko nie wiem co ma do tego SANEPID może ktoś z Was wie?Nasz błąd to fakt, ale mamy 5 psiaków i są one tylko na ogrodzonym terenie i poprostu uważaliśmy że jak przegapiliśmy kolejne szczepienie, to nic takiego sie nie stanie.Teraz żałujemy, ale “mądry Polak po szkodzie” ;-(( Co nam grozi, czy ktoś już spotkał się z czymś takim?
27 czerwiec 2008 o 19:02 |
Witam!!
Uff Uff, pies był zaszczepiony
) Na ostatnim zastrzyku była z psem mama, i nie zabrala książeczek.Znalazło sie zaświadczenie i jest jeszcze ważne.Ja szukalam wpisu w książeczce.Głowa spokojniejsza, jak dobrze!
13 lipiec 2008 o 15:14 |
Niedawno moj pies przeskoczyl przez plot i skoczyl na siedmioletnia dziewczynke (ktora byla bez opieki osoby doroslej) i mocniej ja zadrapal prawdopodobnie pazurem. Rana nie byla gleboka i otwarta (ok 13 cm – dluga krecha, zrobil sie po tym strup i siniak i troche napuchlo). Wlasciciel psa od razu zareagowal, podbiegl do zaplakanej i przestraszonej dziewczynki zobaczyc co sie stalo. Wlasciciel psa od razu go zamknal a dziewczynka poszla z kolezankami dalej sie bawic. Po okolu pieciu godzinach zjawila sie dziewczynka z opiekunem oraz policja. Pies byl szczepiony co sprawdzila policja, zas rodzicie dziewczynki rzadaja odszkodowania. Dodam, ze wlasciciel zrobil wszystko by taka sytuacja nie zaistniala. Specjalnie wybudowal o wiele wyzszy plot. Co moze mu grozic? Czy rodzicie dziewczynki maja szanse na odszkodowanie i w jakiej wysokosci?
13 lipiec 2008 o 15:24 |
W związku z tym, że płot okazał się zbyt niski, to odszkodowanie raczej się należy. O wysokości trudno dywagować, ale nie sądzę, by zasądzono więcej niż parę tysięcy złotych. A może nawet jedynie paręset złotych. Wszystko zależy od tego, co zostałoby udowodnione przed sądem.
14 lipiec 2008 o 13:52 |
czy mógłbym prosic o definicje prawna pogryzienia przez psa.Czym rózni sie pogryzienie od ugryzienia
14 lipiec 2008 o 14:01 |
A w rozumieniu jakiej ustawy? Bo jak się ustawa nie posługuje takimi terminami, to i definicji nie ma.
14 lipiec 2008 o 15:21 |
mam jeszcze pytanie do pana.Czy jesli wlasciciel psa ktory ugryzł człowieka posiada zaswiadczenie o ostatnim szczepieniu to musi poddac psa 2 tygodniowej obserwacji u weterynarza?
14 lipiec 2008 o 16:05 |
prosze o odpowiedz
14 lipiec 2008 o 20:22 |
Niestety nie mam pojęcia.
16 lipiec 2008 o 21:07 |
Dzisiaj chcę bardzo podziękować panu Tomaszowi Waszczyńskiemu, za napisanie tego tekstu. Jutro pokażę go jednej babie, która zaczęła się śmiać, kiedy powiedziałam jej, żeby jej pies mnie nie atakował (szarpał, gryzł, szczekał, skakał). Jeszcze raz dziękuję – jutro jej to pokażę!
17 lipiec 2008 o 0:16 |
To znowu ja mam do pana jeszcze jedno pytanie. Jeżeli dziecko przebywa u dziadków na wakacjach to wówczas dziadkowie są opiekunami prawnymi dziecka i czy np. mogą z powództwa cywilnego wystąpić o odszkodowanie (za poważniejsze zadrapanie dziecka przez psa). Dodam, że rodzicie nie chcą założyć sprawy, a nie mają większego wpływu na dziadków.
17 lipiec 2008 o 8:06 |
Dziadkowie nie mogą wytoczyć powództwa w imieniu dziecka, gdyż nie są jego przedstawicielami ustawowymi. Kwestia tego, kto aktualnie sprawuje opiekę nad dzieckiem nie ma związku z powyższym uprawnieniem.
17 lipiec 2008 o 12:24 |
Jest jeszcze jedno pytanie. Mianowicie właściciel psa chce pokryć koszty związane z dojazdem do lekarzy i leczeniem dziecka (dziecko zostało zadrapanie, nie pogryzione oraz nie ma obdukcji) a dziadek żąda kwoty pięciuset złotych i tysiąca złotych zadośćuczynienia dziecku – kwota ta wydaje się zbyt wysoka. Właściciel chce pokryć rzeczywiste koszty dojazdu. Na jakiej podstawie ma je pokryć? Pragnę dodać, iż w mojej sprawie są świadkowie, twierdzący, iż pies wyskoczył i nie zaatakował dzieci lecz ich obwąchał i odszedł, zaś dziewczynka cofnęła się do niego i go uderzyła w pysk, wówczas pies podskoczył do niej, zadrapał ją i odbiegł.
20 lipiec 2008 o 14:33 |
“Pragnę dodać, iż w mojej sprawie są świadkowie, twierdzący, iż pies wyskoczył i nie zaatakował dzieci lecz ich obwąchał i odszedł, zaś dziewczynka cofnęła się do niego i go uderzyła w pysk, wówczas pies podskoczył do niej, zadrapał ją i odbiegł.”
pies odszedł od dziewczynki sama dziewczynka się odsunęła a dała radę sięgnąć do pyska psa? To ta dziewczynka ma 3 metrową rękę?? Ja jestem strasznie uczulony na wszelkie ataki psów. Pies nie musi ugryźć dziecka aby zrobić trwały uraz psychiczny jaki ma moja siostra.
20 lipiec 2008 o 14:33 |
Naturalnie nie chodzi o Twoją sprawę (tak dla jasności)
22 lipiec 2008 o 9:43 |
Dzień dobry . Panie Tomaszu . Mam pytanie . Czy nie posiadając rodowodu psa rasy Amstaff muszę posiadać zezwolenie z Urzędu Miasta , tak jak wymaga tego prawo odnośnie psów ras agresywnych ? Z góry dziękuję za odpowiedź .
2 sierpień 2008 o 17:24 |
Witam! mam pytanko do pana Tomasza. Moje dziecko będąc u sąsiadów zostało pogryzione w rękę i noge. Rany były głębokie i musiały być szyte. Pies nie miał szczepienia przeciw wściekliznie.Jest obecnie pod obserwacja weterynarza, ale dotychczas wykonane 3 badania nie wykazały objawów wścieklizny.Opiekunowie psa nie chcą mieć problemow i oczekują polubownego zakończenia. Tutaj moje pytanie- jakiej wysokości odszkodowanie- zadosćuczynienie można żądać od opiekunów psa?proszę o odpowiedz.
4 sierpień 2008 o 14:25 |
PANIE T chciala bym zapytać czy wlasciciel psa który pogryzł mojego synka poniesie z tego tytulu jakomś kare dziecko w skutek pogryzienia mialo szytą rane na główce i za uchem dodam że pies pies niebyl szczepiony ,po wizycie na pogotowiu szpial skierowal sprawe do sanepidu i weterynarza poczym weterynasz miał zglosic to na policje w tym czasie 14 dni pies był pod obserwacją czas upłynoł policjant dzielnicowy nie został wogule powiadomiony weterynasz informował że to zrobił a po rozmowie z policjantem okazalo się że ne zostalo nic zgloszone przez weterynarza prosze o odpowiedz
13 sierpień 2008 o 9:05 |
Witam. Wczoraj mój pies ugryzł w nogę dziecko. Zdarzyło mu się to pierwszy raz, zresztą domniemamy, że pies był sprowokowany tym, że dzieciak przyjechał ze swoim psem rowerem, a nasza suczka ma właśnie małe szczeniaki… Poza tym nikt z nas tego niew widział, bo akurat zwoziliśmy słomę ( sytuacja miała miejce na wsi), a dzieciak przyjechał spytać się o coś naszego pomocnika i bardzo szybko odjechał. Dowiedzieliśmy się, że przyjedzie do nas SANEPID. Co moze nam zrobić? Rodzice dziecka nie zamierzają wnosić sprawy do sądu ( zresztą kiedyś nasze dziecko zostało ugyzione u nich ). Pies oczywiście był szczepiony. Więc co może zrobić nam SANEPID i jakie warunki powinny być wtedy spełnione? Brama była otwarta, bo akurat wyjeżdżaliśmy ciągnikiem.
5 wrzesień 2008 o 20:39 |
Kiedy dzisiaj wracałam z łąki ze spaceru z moim rodesianem NA SMYCZY oraz
3-letnim wnusiem na rowerku, z posesji po przeciwnej stronie ulicy przez otwartą bramę wybiegł owczarek niemiecki i pogryzł mojego psa. Ugryzł także mnie w prawą rękę ponad nadgarstkiem. Ponieważ okropnie krzyczałam, nadbiegli ludzie, powalili owczarka na ziemię, chroniąc nas przed dalszym atakiem. Wezwali policję, która spisała protokół. Mnie opatrzył chirurg na SOR (zastrzyk p/teżcowy, antybiotyk, opatrunek), z psem byłam u weterynarza (antybiotyk, czyszczenie i dezynfekcja rany-zapowiadają się dalsze wizyty u weterynarza). Pies ma opinię mordercy-zagryzł komuś jamnika, kogoś również pogryzł przy ataku na jego psa. Nie chcę, aby właścicielom psa moja sprawa uszła na sucho. Jakie kroki podjąć?
14 wrzesień 2008 o 21:17 |
witam
dzisiaj wracałam z moim psem ze spaceru jest sredniej budowy,miałam go puszczonego ze smyczy bo tam mało osób chodzi.jednak sasiad wyszedł ze swoim amstaffem na spacer tez bez smyczy i kaganca.jego pies schował sie w wysokiej trawie a on poszedł dalej,mój pies myslał,że to kot i zaczoł gonić jak sie okazało ze to amstaff to sie zaczeło(dodam ze wczesniej doszło juz do takiego incydentu z udzałem mojego i jego psa,tylko wtedy mój był na smyczy a oni nie mieli ogrodzonej posesji i wieczorem wypuscili psa samopas.tez sie pogryzły zgłoszone to było na straż miejska i został ukarany),Teraz wina lezy po obu stronach,kto w razie jego zgłoszenia sprawy poniesie odpowiedzialność? dodam,że jego córka czesto podchodzi pod nasz płot z tym psem i drazni mojego ja nawet sie nie zblizam do ich posesji.ich rodzice maja też amstafke i mój dogaduje sie z nia dobrze,a widziałam też jak szczuja jedno na drugie byle sie gryzły miedzy sobą.czy cos grozi mojemu psu?
26 wrzesień 2008 o 14:15 |
witam. Moj pies (rasy amstaff) ugryzł psa sąsiadki (kundel)i gdy je rozdzielalismy ugryzl sasiadke w reke (miala zakladane szwy na 2 palce) Zdazenie mialo miejsce na klatce schodowej-kiedy otwieralam drzwi znajomemu moj pies wybiegl na klatke-sasiadka wychodzila ze swoim psem na spacer-jej pies byl na smyczy moj niestety nie poniewaz byl w domu-pieski sie bardzo nie lubily od zawsze-no i stalo sie moj pies zaatakowal jej psa -w momencie rozdzielania pieskow-(gdzie kobieta proszona byla o odejscie) chciala “ratowac” swojego pupila i przy rozczepianiu chwycil ja za palce. Pzreciez nikt tego nie chcial, celowo tego nie zrobil, nie poszczulismy psa ani nic z tych rzeczy-pies jest szczepiony i lagodny dla ludzi. Sami zaproponowalismy pomoc lekarska dla niej i dla psa- zaplacilismy jej 500 zl(operacja psa ktora wyniosla ok 250 zl i za leki) po kilku dniach powiadomila nas ze zada jeszcze 3000 zadośc uczynienia. Czy mozemy wogole z nia dyskutowac czy jestesmy na pozycji przegranej-podejzewamy ze zadna ugoda nie wchodzi w gre-jak do konca miesiaca sie z nia nie rozliczymy to skieruje sprawe do sadu. Czy poniesione przez nia rany tych palcow i jej pobyt na zwolnieniu L4 moga az tyle “kosztowac” jest to bardzo wysoka kwota jak na nasza kieszen-z gory przepraszam za chaotyczna wypowiedz ..
26 wrzesień 2008 o 21:48 |
co grozi właścicielowi psa ktory ugryzł człowieka na wlasnym terenie i nie gył szczepiony na wscieklizne?
8 październik 2008 o 8:10 |
czytając was widzę stado aniołów. Otóż zrozumcie psie mamy i tatusie – czyli zoofile całujacy psy a nie litujący się nad ludźmi, że odpowiadacie za psa i czy go ktoś sprowokował czy nie to nie ma na to wpływu – gdybyście “inteligentni inaczej” stosowali KAGAŃCE to większości tych postów by nie było. Ale przecież wasze psiury to anioły, takie zresztą jak wy. A pogryzionym radzę – wyśledzić właściciela, na pogotowie na obdukcję, na policję z wnioskiem o ustalenie właściciela, oblepić pół miasta łazwymi wezwaniami do pomocy i jak zoofil już się usra po uszy ze strachu to rozmawiać z nim z pozycji mocniejszego i żądać PRZYMUSOWEJ obserwacji weterynaryjnej na jego koszt w przychodni lub schronisku (15 dni po kilkadziesiąt zetów). Jak za nią zapłaci (bo musi) to pomyśli czy stać go na powtórkę. Jeśli chodzi o kasę to ludziom rozum szybko wraca
9 październik 2008 o 21:27 |
Co w sytuacji gdy psy “jeszcze” nie pogryzły – sąsiadka ma stadko piesków które terroryzują okolicę zagryzły: trzy koty, pogryzły psa sąsiadki, są małe więc zwykły płot nie jest barierą – biegają po cudzych ogródkach, a tu są małe dzieci itd. Psy choć nieduże stworzyły watahę 5-7 szt. Nie ma mowy o sytuacji w odpowiedzi z 18 kwietnia br – uśpienie -zagrożenie życia. Mieszkam na wsi więc rozwiązanie z Wrocławia z uchwała rady gminy też nie wchodzi w rachubę.
Jak dotąd jest mowa o odpowiedzialności za zdarzenie – uszkodzenie ciała itp.
Na co można się powołać by nasze publiczne służby – Policja , Prokuratura musiały zając sie sprawą przed pogryzieniem
22 październik 2008 o 8:34 |
Sam mialem bardzo podobna sytuacje do anonima z 26 wrzesmia i
zaluje ,ze nie poszllem na ugode.
Policja skierowala sprawe do Sadu Grodzkiego, ktory zaskarzyl mnie o nieumyslne popelnienie przestepsewa przez zaniechanie.
W sadzie Okragowym rowniez zostalem potraktowany surowo,kosz-
towalo mnie to 10 tys. plus koszty sadawe. Tak wiec teraz uwazam, ze suma ta jest bardzo niska,a przypuszczam, ze straty wlascicielki duzo wieksze.
Ciekawe jaki straty na zdrowiu poniosl pies, bo to jest tez wazne.
Radze wiec isc na ugode. Pozdrawiam
23 październik 2008 o 20:30 |
To przykre i niepokojace, ze wlasciciele groznych psow, ktore beztrosko sobie trzymaja w domu, nie majac pojecia o ich chowaniu izapewnieniu odpowiednich warunkow,lamania przepisow, a wreszcie bedacych sprawcami
tragedi, chca czuc sie bezkarnie i uwazaja , ze dzieje im sie krzywda jesli
dosiega ich wymiar sprawiedliwosci.
Uwazam, ze kary powinny byc zaostrzone, malo slyszy sie o tragediach ?
Na ironie losu poszkodowani musza mozolnie walczyc o swoje.
Gdzie tu sprawiedliwosc ?
30 listopad 2008 o 9:50 |
Panie Tomasz mam jeden problem. Uwielbiam biegać co rano po parku ale ostatnio nie bardzo mogę ponieważ pojawiają sie Panowie z owczarkiem Kaukaskim i Dobermanką. Psy są puszczane luźno i nie posłuszne.W środę zostałam zaatakowana przez Kaukasa z wielka trudnością właściciel utrzymał go, bo o dziwo był na smyczy. A dzisiaj w niedziele moja mała sunia została zaatakowana przez Dobermankę , która nie słuchała właściciela i atakowała moją sunie nie chciała nawet z tego zrezygnować. Co mogę zrobić lub gdzie zgłosić, że są u Nas takie psy, nadmienię, że między 7-8 rano jest to ich godzina i wszyscy inni sie usówają. Wcześniej jak rano chodziła Straż Miejska psy miały kagańce ale teraz pora zimowa już nie chodzą i jest wolna Amerykanka. do momentu jakiegoś wypadku, jak do tego nie dopuścić?
Proszę o pomoc.
30 listopad 2008 o 11:37 |
Ja tu niestety nic odkrywczego nie wymyślę. Trzeba powiadomić straż miejską i policję o takim fakcie i może ktoś raczy się pojawić i zainterweniować. Jak to nie pomoże, to jeszcze można próbować przez dziennikarzy.
12 grudzień 2008 o 3:19 |
panie tomaszu mam problem dziś była u mnie listtonoszka na mojej posesji zadzwonila do dżwi a żona nieświadomie wypuściła małego jamnika na pole niewiedzondz że pani listonosz jest za drzwiami i muj piesek wyleciał na ulicę i potrącił go samochód piesek ma złamanom mogę z przemieszczeniembo pani listonosz nie zamnkneła bramki po wejściu piesek musi mieć operację czy pani może odpowiedzieć za nieuwagę
proszę odpowiedzieć
12 grudzień 2008 o 3:22 |
panie tomaszu mam problem dziś była u mnie listtonoszka na mojej posesji zadzwonila do dżwi a żona nieświadomie wypuściła małego jamnika na pole niewiedzondz że pani listonosz jest za drzwiami i muj piesek wyleciał na ulicę i potrącił go samochód piesek ma złamanom mogę z przemieszczeniembo pani listonosz nie zamnkneła bramki po wejściu piesek musi mieć operację czy pani może odpowiedzieć za nieuwagę
proszę odpowiedzieć……………………………………..
12 grudzień 2008 o 9:52 |
Oczywiście nie odpowiada, bo to nie jej wina.
12 grudzień 2008 o 13:10 |
czyli może zostawiaś bramkę otwartom
28 styczeń 2009 o 21:50 |
Hmm… A jest taka sytuacja. Mam dwa psy: jeden mały, drugi duży. Pewien mężczyzna (pragnę zaznaczyć, że pod wpływem alkoholu) pochylił się, aby pogłaskać mniejszego, a wtedy duży (nie wiadomo czy z zazdrości, czy w obronie) ugryzł osobnika w twarz. Stało się to na podwórku właściciela, zaznaczam, że na bramie jest tabliczka ostrzegawcza. Skończyło się na pogotowiu i szwach. Pies był szczepiony. Ofiara nie ma żadnych pretensji, ale na pogotowiu powiedziano, że sprawę muszą zgłosić do sanepidu i zostanie pewnie przeprowadzona kontrola. Jak będzie ona wyglądać??? Jakie czekają mnie, jako właściciela konsekwencje i jak tak właściwie powinna wyglądać hodowla psa- czy konieczny jest kojec i łańcuch, czy może biegać po podwórku???
15 luty 2009 o 11:54 |
Witam.
Dwa lata temu pogryzł mnie duży pies mieszaniec, wygryzł mi dużą dziurę w przedramieniu .Zdarzenie miało miejsce na chodniku przy kiosku gdzie kupowałem bilet autobusowy.pani szła z psem na smyczy a w lewej ręce trzymała kaganiec. Atak trwał kilka sekund.Zwieziono mnie na sygnale do szpitala gdzie założono mi dużo szwów .Nie zakładałem tej pani sprawę,gdyż podobno zapłaciła mandat 200 zł, i myślałem że ją to coś nauczy.jednak ta pani nadal chodzi z psem bez kagańca, a pies jak mnie zobaczy lub moją córkę to się na nas rzuca.Pytanie jakie mam, to do kiedy moge złożyć wniosek do sądu przeciwko tej pani.dziękuję z góry za odpowiedź
22 marzec 2009 o 19:11 |
Witam Panie Tomaszu
Mam takie pytanko. Jestem posiadaczem dwóch amstafów, które nie posiadają rodowodu czyli jak mniemam można je uznać za mieszańce? Wychodząc pewnego wieczoru z nimi na spacer na klatce schodowej napotkałem trzech wyrostków którzy palili papierosy i dwóch z nich zeszło mi z drogi a trzeci stanął pod ścianą na schodach, oddzieliłem psy od tego trzeciego osobnika swoim ciałem i chciałem zejść na duł. Wtedy ten trzeci osobnik ruszył w górę po schodach w moją stronę i w stronę psów i jeden z psów zachował się nieoczekiwanie i ugryzł w udo tego osobnika. Zabolało go to ale żadnej krwi ani rozszarpań skóry nie było wygląda na to ze pies go tylko uszczypnął. Psy są szczepione i ułożone. W dzień wyprowadzam je w kagańcach ale w nocy dla własnego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa psów nie zakładam im kagańców gdyż okolica jest pełna różnych podpitych młokosów i bezpańsko biegających psów. Chłopakowi nic sie nie stało i chyba nie będzie starał sie dochodzić żadnych roszczeń na drodze prawnej.Co mi grozi wobec litery prawa? Jak bym mógł sie bronic. Rozumiem że nie zachowałem dostatecznych środków ostrozności ale jak juz pisałem jest to spowodowane tym że okolicac jest wieczorami dość nieprzewidywalna. Pies nigdy sie tak nie zachowywał wiec byłem również tym zaskoczony były trzymane na bardzo kródkiej smyczy i na kolczatkach.
29 maj 2009 o 12:22 |
Witam. Mam maly problem. Pies sąsiadki(owczarek niemiecki) rzucił sie na moja dziewczynę jak wychodziła z domu. Miala dość długi i skórzany płaszcz
Przez co “nie trafił” w nogę ale rozerwał płaszcz. Pies byl na smyczy ale bez kaganca, szarpał na tyle mocno ze ja przewrócił a właścicielka nie byla w stanie utrzymać psa. Podkreślam ze nie byl niczym sprowokowany, tylko szła. Nie ma zadnych ran ale gdyby nie płaszcz to wgryzł by sie bezpośrednio w spodnie co za tym idzie w nogę. Co moge z tym zrobic?
9 lipiec 2009 o 19:38 |
No dobrze ale co powinnam zrobić jeśli moja suczka ugryzła (został jedynie siniak) obcą kobietę wchodzącą do mojego domu bez pukania?
Pies wolno po domu.Czy grożą mi jakieś sankcje prawne? Suczka ma ważne wszystkie szczepienia? Czy powinnam zgłosić to do weterynarza? Bardzo proszę o pomoc bo szkoda mi jej zwłaszcza że pierwszy raz kogos ugryzła.
29 lipiec 2009 o 11:39 |
A w rozboju pies może być uznany za niebezpieczne narzędzie.
11 sierpień 2009 o 13:20 |
Witam
Pisze w sprawie która jest dla mnie prosta ale dla wszelkich organów skomplikowana lub poprostu wszyscy olewczo podchodza do tematu czekajac na tragedie wówczas moze ktos zareaguje…
Jestesmy mieszkancami kamienicy, zamieszkuje ja około 15 rodzin z czego 10 mieszkańców posiada psy.Problem stanowi jedna rodzina degeneratów,aloholików posiadajaca amstafa, sytuacja doszła do takiego punktu,ze boimy sie przejsc przez podwórko,dzieci nie moga wychodzic na podwórko zeby sie bawic,ciezko jest wyjsc ze swoim psem na spacer,wszyscy przemykamy z dusza na ramieniu czy aby pies nas nie zaatakuje znów.Psisko jest dorosle i duze ,o ułozeniu nie ma tutaj żadnej dyskusji bo ,,jaki Pan taki kram,,a rodzinka posiadajaca psa to degeneraci, pies pogryzł 4 psy z naszej kamienicy, jest puszczany bez smyczy,kagańca i jakiejkolwiek opieki,poprostu otwieraja drzwi od mieszkania i wypuszczaja psa na podwórko ….jestesmy sterroryzowani przez jedną psine i włascicieli idiotów, nikt nam nie chce pomóc,odsyłaja nas ,,od sasa do lasa,,policja olała sprawe,spisała protokół i nic wiecej, w tym tygodniu psisko rzuciło sie na nastepnego psa i go pogryzło a także pogryzło kobietę bedaca na podwórku,ma dotkliwie pogryziona noge w 3 miejscach!!!!!!!Prosze o pomoc do kogo mamy sie zwrócic aby usunieto psa z podwórka,ukarono nieodpowiedzialnych włascicieli, co mamy robic??????Policja kazała nam złozyc doniesienie do ,,odpowiednich organów,, kiedy zapytałam do jakich,gdzie sie mamy udac ,Pan policjant odpowiedział ze nie wie i zebysmy sie dowiedzieli w Urzedzie Miasta!!!!!!!To chyba kpiny w swietle prawa,kogo ono chroni?niewinnych ,bezbronnych ludzi czy degeneratów z wyrokami posługujacymi sie psem jak narzedziem zbrodni?????????
13 sierpień 2009 o 9:27 |
Skoro jest to problem większości klatki, to wyjścia są dwa. I najlepiej stosować je równocześnie. Po pierwsze złożyć się na obrotnego prawnika, który zajmie się sprawą od strony proceduralnej. Po drugie – skontaktować się z jakąś telewizją, żeby zrobili program o Waszej tragedii i olewczym stosunku służb państwowych. Takie interwencje jak Uwaga w TVN czynią cuda.
13 sierpień 2009 o 19:34 |
Panie Tomaszu mam pytani, zostałam pogryziona przez małego psa leczenie trwało około 3 tygoni do całkowitego zagojenia.
w tej chwili mam bliznę na łydce to znacz wbite trzy zęby.jedna jest wielkosici około 0,5cm na 0,5cm te inne sa mniejsze gdzieś 2 milimetry ale razem maja długość około 3 3,5 cm acha jeszcze ta cała blizna jest dużo ciemniejsz jak odcień skóry.proszę podać mi jakie odszkodowanie mogę uzyskać i czy właściciel będzie ukarany,a stało sie to tak roznosząc reklamy
weszłam na posesje tóra jest nie ogrodzona żeby wzrucić do skrzynki reklamę w pewnym momęcdie podbiegł do mnie pies i mnie ugryzł w łydkę
właściciel nie zareagował tylko córka 11 letnia spytała się mnie czy boli i to wszystko proszę o odpowiedz i z góry dziękuję
21 sierpień 2009 o 12:49 |
witam!
Panie Tomaszu błagam o pomoc. mój pies sredniej wielkosci, ktory przebywal zawsze na lancuchu przy budzie, urwal sie z lancucha w nocy ze wzgledu na burze z wyladowaniami atmosferycznymi( bardzo sie ich boi) i pobiegl do wioski obok ( dodam ze w tej wiosce jedna z suczek miala cieczke) i tam doszlo do tragedii. otoz pogryzl tam dziecko- wygryzl mu policzek i zadrapal na szyji.do zdarzenia doszlo na ulicy gdy 7-letnie dziecko szlo bez opieki osoby doroslej do kolegi.dodam rowniez ze po zdarzeniu polickanci zlapali tego psa na petko kielbasy.straz miejska wlepila mi mandat w wysokosci 200zl.dziecko przebywa w szpitalu ale jego stan jest juz dobry. dodam tez ze wczesniej pies nigdy odkad u mnie przebywa nie byl agresywny( a jest u mnie 5 lat), zawsze byl szczepiony przeciwko wsciekliznie i mam zreszta na to dowody w postaci zaswiadczen. ojciec dziecka juz zaczal zadac cholendarnie wysokich pieniedzy ( w ciagu 2 dni mowil ze wydal na leczenie dziecka w postaci lapowek 25 tys. zlotych i wspomnial ze zamierza wydac jeszcze jakies 45 tys.) co w takiej sytuacji mam zrobic isc na ugode czy czekac na rozprawe sadowa( ile mi wtedy grozi zadoscuczynienia za doznana krzywde?)? dodam ze moja rodzina jest znacznie nizej sytuowana niz rodzina pogryzionego dziecka.prosze o pomoc
21 sierpień 2009 o 13:37 |
dodam tez ze dziecko tego psa zaczepialo dmuchalo na jego morde.
21 sierpień 2009 o 18:02 |
Oczywiście nie należy nic płacić, bo wydatki na łapówki nie podlegają zwrotowi.
Odpowiedzialność chowającego psa jest regulowana przepisem art. 431. § 1 Kc, który stanowi, że kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy.
W razie procesu warto jednak skorzystać z pomocy prawnika, bo pozwany, aby zupełnie zwolnić się od odpowiedzialności, będzie musiał wykazać, że zrobił wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo. Gdyby wykazano, że było jasne, że pies boi się burzy i może uciec, to mimo wszystko wina mogłaby być przypisana chowającemu.
Wysokości zadośćuczynienia nie podejmuję się szacować, bo to jest zbyt płynna sprawa.
29 wrzesień 2009 o 9:53 |
Witam. Mam pytanie zostałem zaatakowany przez psa który wybiegł przez nie zabezpieczony płot moje rany nie były zbyt wielkie{rany kąsane obu nadgarstków} podkreślam że broniłem w tym momęcie ciężarnej żony gdyby nie ja pies rzucił by się na nia. Oczywiście właściciel nie okazał dowodów szczepień, ani nawet nie przeprosił. Sprawa toczy sie juz na wniosek Policji . Czy ja będe miał prawo do odszkodowania cywilnego??? DZiekuje za odpowiedz
2 październik 2009 o 17:50 |
Witam. Zostałem zaatakowany przez dwa psy które wybiegły z terenu cegielni. Te psy byly tam od dawna i atakowały każdego kto przejeżdżał lub przechodzil [droga gminna]. Właściciel mówi że te psy to nie jego, On im dawał tylko jeść. Swoje psy ma na uwięzi. Są świadkowie tego wypadku [pracownicy cegielni]. Czyje są więc te psy i kto ponosi za nie odpowiedzialność.
5 październik 2009 o 22:12 |
[...] Pogryzienie człowieka przez psa 11 luty 2007 Trafiłem dziś zupełnie przypadkowo na orzeczenie Sądu Najwyższego dotyczące pogryzienia człowieka przez psa. Uświadomiło mi ono, jak dalece nierozważne i ryzykowne są zachowania właścicieli psów, którzy wyprowadzają je bez smyczy i kagańca. Na pierwszy rzut oka, nie ma przepisu karnego, który pozwalałby na skazanie właściciela psa za to, że pogryzł on inną osobę. Oczywista dla poszkodowanego jest jedynie ochrona w prawie cywilnym. Art. 431 Kc konstruuje odpowiedzialność właściela, opartą na zasadzie winy w nadzorze, za szkody wyrządzone przez zwierzę. Na tej podstawie, jeśli właściciel nie dopełnił obowiązków ciążących na nim przy chowaniu psa, bedzie odpowiadał za wyrządzoną przez psa szkodę. Istnieje też przepis art. 77 Kw, stanowiący, że kto nie zachowuje właściwych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 zł lub nagany. Sankcja jest niezmiernie niska, w związku z tym przepis nie wydaje się mieć specjalnego znaczenia dla pokrzywdzonego. W sytuacji pogryzienia człowieka przez psa, mamy jednak do czynienia z uszkodzeniem ciała, a zatem nie byłoby specjalnie zrozumiałe, gdyby właściciel odpowiedzialny za takiego psa nie ponosił żadnej odpowiedzialności karnej. Każdemu grozi bowiem odpowiedzialność karna za tak nieistotny w skutkach czyn jak udzerzenie drugiego, które nie wywołuje żadnych uszkodzeń ciała (art. 217 Kk). Ustawodawca nie pozostał jednak obojętny wobec uszkodzeń ciała wywołanych przez psy. Art. 157 § 3 Kk stanowi, że każdy, kto nieumyślnie powoduje naruszenie czynności ciała lub rozstrój zdrowia podlega karze. Jest to przestępstwo, które może być popełnione, co oczywiste, przez działanie, jak i – co wzbudza pewne wątpliwości – przez zaniechanie. Możliwość popełnienia wskazanego przestępstwa przez zaniechanie wynika ze wskazanego na wstępie wyroku Sądu Najwyższego. Z pewnymi zastrzeżeniami przyjmuje je również B. Michalski w Komentarzu do Kodeksu Karnego (Kodeks Karny, część szczególna, Komentarz do art. 117-221, tom I, Warszawa 2004, str. 324-325), zaznaczając, że odpowiedzialność taka jest ograniczona do osób, na których ciąży prawny, szczególny obowiązek zapobiegnięcia skutkowi (art. 2 Kk). Zastrzeżenie to dla właściciela psa niczego jednak nie zmienia. Ciąży na nim bowiem z mocy Kodeksu cywilnego, obowiązek neutralizacji niebezpieczeństw pochodzących od psa zwierzęcia w stosunku do wszystkich osób i wszelkiego mienia. W efekcie, jeśli właściciel dopuści do tego, że jego pies pogryzie jakiegoś innego człowieka, to będzie on ponosił odpowiedzialność karną za taki czyn. Będzie to przestępstwo nieumyślne, popełnione przez zaniechanie i będzie ono ścigane z oskarżenia publicznego, jeśli uszkodzenia ciała będą na tyle istotne, że będą trwać ponad 7 dni. Jeśli natomiast uszkodzenia będą trwały krócej, to wówczas ściganie odbywało się będzie z oskarżenia prywatnego. Skazanie za taki czyn oznaczać będzie, że dany właściciel stanie się przestępcą, z wszelkimi związanymi z tym skutkami. [...]
18 październik 2009 o 19:00 |
Witam, Panie Tomaszu mam pytanie jakie moge miec konsekwencje po zistniałej sytłacji, wychodziłem wraz z koleżanką z jej posesji ona wychodziła pierwsza przez furtke ja po niej, podczas kiedy ja wychodziłem wyleciał mi jak zwariowany jej pies. Minute wczesniej po ulicy przechodziła kobieta z jakims innym psem wielkim chyba hart. Pies na poczatku wyleciał w przeciwnym kierunku do ktorego szła kobieta z psem. Koleżanka zawołała psa, pies zawrocił minął ją i poleciał do harta no i zaczeło sie… psy zaczeły na początku warczeć na siebie nastepnie gryzc zaczelismy je rozdzielać podczas rozdzilania kobiete ugryzł pies mojej kolezanki (pies kolezanki gryzł harta i jednoczesnie złapał kobiete, w mordzie miał ręke kobiety i morde harta) kiedy juz rozdzielilismy psy zaprowadziłem psa tej kobiety do jej posesji ona nie czuła sie na siłach aby to zrobic, miała rękaw we krwi psa, podwineła rękaw nie widziałem zadnej rany tylko wgniecioną skorę napietą, nie wiem jak dokładnie to okreslic ale krew nie leciała. Po całym zajśćiu wrocilismy do domu mojej koleżanki. Po chwili przyszedł mąż poszkodowanej kobiety powiedział że jego żona ma złamaną renke poniewaz nie moze ruszac palcami i jedzie na pogotowie zgłosi sprawe na policje . Pies kobiety poszkodowanej idąc ulicą był na smyczy lecz bez kaganca. Jakie konsekwencje mogą grozic mi bądz włascicielce psa.Dziekuje za pomoc
20 listopad 2009 o 20:37 |
Witam, Panie Tomaszu mam pytanie. pewnego dnia wziałem na spacer psa mojej cioci. pies był na smyczy ale bez kaganca. w czasie rozmowy ze znajomym pies niespodziewanie ugryzl go co spowodowalo brak mozliwosci wykonywania pracy przez niego. na zwolnienie nie poszedl z powodu obawy stracenia pracy ale teraz chce ode mnie pewna ilosc pieniedzy za rzekome straty finansowe. pies byl szczepiony i posiadal wazne wszystkie badania. pies jest duzy ale nie grozna rasa (mieszniec). mialo to miejsce 3 miesiace temu. czy prawo stanowi ze musze mu dac pieniadze czy nie?
prosze o pilna odpowiedz. z gory dziekuje.