Z doniesień medialnych zdaje się wynikać, że uniewinnienie Siemiątkowskiego nastąpiło dlatego, że nie było zgody na jego podsłuchiwanie, a jedynie zgoda na podsłuchiwanie jego rozmówcy. W związku z tym Sąd pominął ten dowód jako nielegalny i nie znalazł dowodów winy. Być może kierowały nim jeszcze inne motywy, ale ich nie poznamy z uwagi na utajnienie znacznej części procesu.
Niemniej jednak wydaje się, że ograniczenia ustawowe w zbieraniu materiału dowodowego są ustanowione aktualnie w sposób wadliwy.
Ja osobiście nie widzę nic zdrożnego w tym, że prokurator mając legalnie założony podsłuch przeciwko jakiejś osobie, stawia zarzuty jej rozmówcy, przeciwko któremu podsłuch założony nie był, ale który sam się napatoczył i naopowiadał różne historie. Nie ma w tym dla mnie żadnego problemu. Oczywiście, można powiedzieć, że prokuratura winna była uzyskać zgodę na podsłuch wobec takiego delikwenta, ale szczerze mówiąc uważam to za zbędną biurokrację. Założeniem podsłuchiwania jest przecież to, że usłyszy się nie tylko tego, przeciwko komu podsłuch założono, ale także jego rozmówcę. Zatykanie uszu na słowa wypowiedziane przez tego ostatniego i udawanie, że on nic nie powiedział, uważam za niepoważne, a szermowanie w tym zakresie hasłami wolnościowymi – za nadużycie. Niestety, ale jeśli ktoś prowadzi rozmowy z osobą legalnie podsłuchiwaną i opowiada rzeczy, mogące stanowić podstawę do postawienia jemu samemu zarzutu w oparciu m. in. o te zeznania, to winno mu się te zarzuty stawiać, a nie udawać, że gość nic nie zrobił, bo ktoś nie dał do podpisania jakiegoś papieru.
Patrząc bowiem na tę sprawę można by powiedzieć, że stosowanie wtyczek osobowych również jest nielegalne, bo taka wtyczka może podsłuchać różne historie od osób, przeciwko którym w założeniu akcja kierowana nie była. Ale na szczęście jakoś nikomu nie przychodzi do głowy (jeszcze?), by zakazywać zeznań przeciwko osobom, co do których śledztwo nie było prowadzone od początku.
Kończąc – moim zdaniem, aby rozmówcom można było stawiać zarzuty na podstawie podsłuchiwanej rozmowy, to podsłuch musi być legalny. Sądzę jednak, że zupełnie wystarczającą gwarancją procesową jest ta, by podsłuch był zaakceptowany tylko wobec jednego z rozmówców. Inne rozwiązania chronią jedynie przestępców, ułatwiają pracę adwokatom i demoralizują społeczeństwo, które raczej nie zrozumie, dlaczego ktoś, kto coś zrobił i nawet się do tego przyznał, nie będzie za to odpowiadał.
2 sierpień 2007 o 18:34 |
Pytanie brzmi: czy uniewinnienie nastąpiło ze względu na brak zgody sądu na podsłuchiwanie Siemiątkowskiego (zgoda dotyczyła jedynie podsłuchiwania jego rozmówcy) czy też ze względu na to, że czyn ujawniony na podstawie podsłuchu nie mieści się w katalogu przestępstw określonych w art. 19 ustawy o Policji.
W pierwszym wypadku miałbyś całkowitą rację, w drugim przypadku IMO rację miałby sąd. Uzasadnienie jest tajne więc trudno to rozstrzygnąć (a dziennikarze są w stanie wszystko przekręcić).
W każdym razie z dotychczasowego orzecznictwa SN wynika, że materiały z kontroli operacyjnej (podsłuchu) nie mogą być wykorzystywane w postępowaniu dotyczącym innych czynów niż określone w art. 19 ustawy o Policji:
http://www.sn.pl/bip/informacja-2005.pdf (vide orzeczenie omówione na s. 117 sprawozdania, sygn SNO 57/04).
2 sierpień 2007 o 20:05 |
Akurat zarzut jest znany – ujawnienie tajemnicy państwowej, o którym art. 19 nie stanowi.
Nie zmienia to jednak mojego spojrzenia na regulacje dotyczące podsłuchów. Jak dla mnie ograniczenia, o których mowa w art. 19 ustawy o policji nie powinny powodować, że mimo pozytywnej wiedzy o przestępstwie, sprawcy uchodzi to na sucho. Rozumiem, że uzyskanie pozwolenia na podsłuch powinno być uzasadnione podejrzeniem popełnienia przestępstwa z zamkniętego katalogu, jednak sądzę, że jeśli ta decyzja zostanie już podjęta, to nie powinno się udawać, że się nie wie o treści nagrań, bo nie dotyczą one przestępstw z katalogu. Ten katalog nie jest przecież objawiony, tylko ktoś tak, a nie inaczej zdecydował. Być może wręcz dbając o swoje interesy, bo przecież nie kto inny tylko osoby u władzy mają największe możliwości popełnienia np. przestępstwa ujawnienia tajemnicy państwowej.
Zauważ, że na pierwszy rzut oka zwykły człowiek w zasadzie nie popełnia przestępstw, których nie obejmuje katalog z art. 19, a które wymagałyby podsłuchu do ich udowodnienia. Ciekawe też jak wyglądałaby analiza tego katalogu z punktu widzenia przestępstw indywidualnych.
2 sierpień 2007 o 21:20 |
Tak dla jasności: ja się z Tobą zgadzam, obecna praktyka jest trudna do zaakceptowania. Problem w tym, że zmiana tej praktyki raczej nie nastąpi bez stosownych zmian legislacyjnych.
Podsumowanie obecnych poglądów SN na temat podsłuchów znalazłem tutaj:
http://www.sn.pl/orzecznictwo/uzasadnienia/ik/I-KZP-0006_07.pdf
2 sierpień 2007 o 21:38 |
Mi tam nie zależy, byś się zgadzał
A to, że zmiana praktyki nie jest możliwa bez zmian ustawowych, to jest dla mnie jasne. Może powinienem dodać, że piszę de lege ferenda? ;] Swoją drogą, ciekawe jak dalece można by rozszerzać katalog, by nie przyczepił się Trybunał?
14 sierpień 2007 o 13:48 |
Washko, wejdź tu, co?
http://igla.salon24.pl/27639,index.html
14 sierpień 2007 o 14:04 |
Dzięki za linka