Właśnie pani poseł Natalli-Świat wygłasza, a w zasadzie odczytuje, bo materia skomplikowana, sprawozdanie z wykonania budżetu państwa za zeszły rok. Zastanawiam się po co i nie bardzo znajduję sens tej czynności. Jest to klasyczny sposób na marnowanie czasu, za który płacą podatnicy. Nikt pani poseł nie słucha, a nawet jeśli to i tak wiele z tego nie zapamięta. Różne liczby, kwoty itp. W dodatku nieuchwalenie absolutorium chyba niczego nie wymusza na rządzie (szczególnie, jeśli głosowanie byłoby polityczne, a nie merytoryczne), w każdym razie konstytucja i ustawa o finansach publicznych milczy na ten temat.
Minęło już 25 minut sprawozdania, a przecież wystarczyłoby ten tekst powiesić w internecie i kto by był zainteresowany, to by zajrzał, a kto nie, to by zagłosował zgodnie z wytycznymi klubowymi. Są jakieś argumenty za celowością takiego procedowania? Ja ich nie widzę, bo to nie proces karny, by obowiązywać miała zasada bezpośredniości.
24 sierpień 2007 o 22:53 |
Odpowiem pytaniem: a jaki jest sens odczytywania posłom – cytując marszałka – “w wersji integralnej” wyjaśnień Kaczmarka złozonych przed sejmową komisją ds. służb specjalnych? Przecież to jest absurd do kwadratu, obliczony chyba tylko i wyłącznie na to aby skutecznie uśpić posłów. Nikt nie jest w stanie skupiać się przez tyle godzin (zwłaszcza w środku nocy) na słuchanym tekscie – niezależnie od tego jak jest on “porażający”.