Zawracanie – cd.

Przyjrzałem się bliżej tematowi zawracania z lewego skrajnego pasa i oto do czego doszedłem

W roku 1988 r. Polska ratyfikowała Konwencję o znakach i sygnałach drogowych z dnia 08.11.1968 r. (Dz. U. z 1988 r., Nr 5, poz. 42). Zgodnie z art. 3 Konwencji, umawiające się strony zostały zobowiązane, by ustalony i opisany w Konwencji system znaków, sygnałów i symboli oraz oznaczeń drogi został przyjęty w możliwie najkrótszym czasie. W tym celu ustalono, że jeżeli konwencja przewiduje znak, symbol lub oznaczenie dla wskazania przepisu lub udzielenia informacji użytkownikom drogi, to strony nie będą używać innego znaku, symbolu lub oznaczenia dla wskazania tego przepisu lub udzielenia tej informacji.

Aspekt zawracania został poruszony w pkt 2 c) Części A Załącznika nr 4 do Konwencji. W przepisie tym przewidziano, że w celu oznajmienia zakazu zawracania należy stosować znak „zakaz zawracania”. Ustalono zatem w sposób nie budzący wątpliwości, że zakaz zawracania winien być oznaczony specjalnym znakiem – zapewne po to, by rozwiać ewentualne wątpliwości w tej materii, któe mogłyby się rodzić w ustawodawstwach różnych państw. W związku z tym polskie rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych winno tę regulację respektować. Wynika to wprost z hierarchiczności systemu źródeł prawa w Polsce (art. 87 ust. 1 Konstytucji RP), w którym to systemie rozporządzenie winno być zgodne z ratyfikowaną umową międzynarodową.

Tymczasem wskazane rozporządzenie narusza obowiązki nakładane przez Konwencję i wprowadza uregulowanie zakazujące zawracania w zależności od tego czy na danym skrzyżowaniu akurat działa sygnalizator S-3, czy nie. W związku z tym, że sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniach czasami jest wyłączana (np. wieczorem o określonej godzinie), to wówczas zakaz zawracania nie obowiązuje. Również w razie ich awarii zawracanie nie jest zakazane. Stan ten pokazuje, że zakaz zawracania nie jest uzasadniony szczególnymi warunkami na skrzyżowaniach, a jedynie skutkiem decyzji osób odpowiedzialnych za montaż takiego, a nie innego sygnalizatora. W mojej ocenie nie powinno zatem budzić wątpliwości, że § 72 ust. 3 i § 87 ust. 2 Rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych są sprzeczne z pkt 2 c) Części A Załącznika nr 4 do Konwencji o znakach i sygnałach drogowych z dnia 08.11.1968 r., a co za tym idzie z art. 87 ust. 1 Konstytucji i jako takie nie powinny być stosowane i nie mogą stanowić podstawy do ukarania za wykroczenie.

Ponadto, przedstawione wyżej regulacje pozwalające na przypisanie wykroczenia drogowego są, w mojej ocenie, niezgodne z art. 42 ust. 1 Konstytucji z uwagi na poniższe argumenty.

Konstytucyjne wymagania pod adresem przepisów karnych należy odnosić do wszystkich przepisów o charakterze represyjnym (sankcjonująco-dyscyplinującym), a więc do wszystkich przepisów, których celem jest poddanie obywatela jakiejś formie ukarania czy sankcji (orz. TK z 01.03.1994 r., U 7/93, OTK 1994/I/41). Zakres stosowania art. 42 Konstytucji obejmuje więc nie tylko odpowiedzialność karną w ścisłym tego słowa znaczeniu, a więc odpowiedzialność za przestępstwa, ale również inne formy odpowiedzialności prawnej związane z wymierzaniem kar wobec jednostki. Przedstawione zasady konstytucyjne obejmują różne dziedziny prawa represyjnego, w tym m.in. prawo wykroczeń (wyr. TK z 27.01.2004 r., P 9/03, OTK ZU 2004/1A/4).

Nie jest sporne, że całkowite wyeliminowanie znamion pozaustawowych w prawie represyjnym nie jest możliwe. Niesporne jest też jednak, że w świetle konstytucyjnego podziału materii pomiędzy ustawy a akty wykonawcze, podstawowe elementy zarówno czynu jak i kary muszą być określone w samej ustawie, a nie mogą być – w sposób blankietowy – pozostawione do unormowania w akcie wykonawczym. Nie rezygnując zatem z wymagania określenia wyłącznie w ustawie podmiotu, znamion przedmiotowych przestępstwa oraz kary, Trybunał Konstytucyjny nakazuje przyjąć, że dopuszczalne jest doprecyzowanie tych elementów w aktach wykonawczych wydanych w zgodzie z art. 92 Konstytucji. Trybunał wskazuje również, że w odniesieniu do przestępstw przeciwko mieniu, obrotowi gospodarczemu, czy przeciwko interesom fiskalnym państwa, konstrukcja ustawy karnej, która by całkowicie wykluczała potrzebę odwołania się rozporządzeń regulujących określoną sferę działalności, jest trudna do wyobrażenia (wyr. TK z 20 lutego 2001 r., P 2/00, OTK ZU nr 2/2001, s. 196).

W związku z przedstawionym katalogiem pojawia się jednak pytanie czy organizacja ruchu drogowego należy również do takich sfer działalności, która wymaga precyzowania znamion wykroczeń w aktach niższej rangi? Jedynie odpowiedź twierdząca na tak postawione pytania czyni sensownym dalszą analizę. Jeśliby bowiem uznać, że znamiona wykroczeń z zakresu ruchu drogowego nie mogą być precyzowane w aktach niższej rangi, to obecna regulacja już na tym etapie musiałaby zostać uznana za niezgodną z konstytucją i jako taka nie mogłaby stanowić podstawy do ukarania za wykroczenie.

Uznając zatem, że doprecyzowanie znamion wykroczeń z zakresu ruchu drogowego w aktach niższej rangi jest dopuszczalne, konieczne jest rozważenie dalszych warunków, jakie taki sposób regulacji musi spełniać, by być sposobem dopuszczalnym przez Konstytucję, a na które zwraca uwagę w swym orzecznictwie Trybunał Konstytucyjny.

Wskazać więc należy, że niedopuszczalne jest przyjmowanie w ustawie uregulowań blankietowych, pozostawiających organom władzy wykonawczej swobodę normowania ostatecznego kształtu owych ograniczeń, a w szczególności wyznaczania zakresu tych ograniczeń (wyr. TK z 12 stycznia 2000 r., sygn. P 11/98, OTK ZU nr 1/2000, s. 42). W przedmiotowej sprawie w ustawie zostało w sposób nie budzący wątpliwości określone, że każdy kto nie stosuje się do znaku drogowego podlega karze ustalonej w Kodeksie wykroczeń. Jest to jednak uregulowanie w oczywisty sposób blankietowe, bowiem dopiero szczegółowe przepisy o znakach drogowych wypełnią znaczeniem normę kodeksową. Zakładając bowiem, że rozporządzenie nie zostało wydane, to nigdy nie istniałaby możliwość ukarania za naruszenie znaku drogowego.

Pojawia się jednak w związku z tym pytanie czy regulacje § 72 § 3 oraz § 87 ust. 2 Rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych, mieszczą się w wyznaczonym ustawą zakresie ograniczeń dla precyzowania przepisów blankietowych, czy też nie? W moim przekonaniu przepisy te przekraczają dopuszczalne zasady doprecyzowywania znamion w aktach niższej rangi niż ustawa, a to z następujących przyczyn.

Po pierwsze, rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych nie zostało wydane przez organy posiadające demokratyczną legitymacje opartą na powszechnych i bezpośrednich wyborach (por. wyr. TK z 27.01.2004 r., P 9/03, OTK ZU 2004/1A/4).

Po drugie ustawa nie wskazuje jednoznacznie woli penalizacji zachowań zakazanych przez przepisy pod ustawowe. Art. 92 § 1 Kw nie wskazuje na taki zamiar ustawodawcy, co może być ocenione wyłącznie w ten sposób, że jego zamiarem było uregulowanie tych kwestii w akcie ustawowym.

Po trzecie wreszcie, to nie od ustawy ani rozporządzenia zależy czy na danym skrzyżowaniu dopuszczalne jest zawracanie czy nie. Zależy to tylko i wyłącznie od decyzji (oczywiście nie chodzi o decyzję administracyjną, a o swojego rodzaju wybór) organu zarządzającego drogą lub od jego pracowników. Przesłanki podjęcia takiej, a nie innej decyzji nie są określone w żadnym akcie prawnym. W efekcie zupełnie nie wiadomo, dlaczego na jednych skrzyżowaniach zawracanie jest dopuszczalne, a na innych – identycznie zorganizowanych – dopuszczalne nie jest.

W tym miejscu warto wskazać, że nie można wykluczyć, iż decyzje osób odpowiedzialnych za montaż sygnalizatorów, nie uwzględniają aktualnego brzmienia kluczowego przepisu. Wskazać bowiem należy, że w nieobowiązującym już Rozporządzeniu Ministrów Transportu i Gospodarki Morskiej oraz Spraw Wewnętrznych z dnia 11.01.1993 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. Nr 32, poz. 145) kluczową dla niniejszej sprawy regulację normował § 20. Zgodnie z jego brzmieniem, jeśli na lewym skrajnym pasie umieszczony był znak „strzałka kierunkowa w lewo”, to dozwolone było zawracanie z takiego pasa, o ile nie zakazywał tego znak „zakaz zawracania”. Regulacja ta była zatem spójna z zapisami Konwencji i została zmieniona dopiero z chwilą wejścia w życie kolejnego rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych, co miało miejsce 01.07.1999 r. Reasumując, dopiero od 7,5 roku rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych zakazuje zawracania na skrzyżowaniu kierowanym sygnalizatorem S-3. Biorąc pod uwagę doświadczenie i przyzwyczajenia osób pracujących w instytucjach odpowiedzialnych we Wrocławiu za regulacje ruchem, nie byłoby zaskoczeniem, gdyby teza o braku świadomości zmiany w tym zakresie okazała się prawdziwa. Tym bardziej, że na identycznie zorganizowanych skrzyżowaniach, jak to, przez które przejeżdżałam, usytuowanych w innych punktach miasta, zakazy zawracania nie zostały wprowadzone (ruch jest kierowany na nich przez sygnalizator S-1).

Reklamy

Komentarzy 9 to “Zawracanie – cd.”

  1. DEMN Says:

    „W efekcie zupełnie nie wiadomo, dlaczego na jednych skrzyżowaniach zawracanie jest dopuszczalne, a na innych – identycznie zorganizowanych – dopuszczalne nie jest” – co to znaczy „identycznie zorganizowane” w przypadku gdy z zastosowania innych znaków drogowych wynika wprost inna organizacja ruchu drogowego? co to znaczy „zupełnie nie wiadomo” – że autor nie wie, nie sposób tego w ogóle ustalić, czy jeszcze coś innego?
    Konstytucja to w tym przypadku nieadekwatny poziom porządkowania przepisów ruchu drogowego dotyczących zawracania, o wiele bardziej nadaje się do tego konwencja o znakach i sygnałach drogowych oraz postępowanie sądowe (wyrok SN).

  2. Tomasz Waszczyński Says:

    Identycznie zorganizowane, to znaczy identycznie zorganizowane. Znaki takie same, ruch idzie w takiej samej kolejności z każdego kierunku. Tramwaje jeżdżą tak samo itd.
    A mógłbym prosić o bliższe namiary na wyrok SN, bo w ten sposób trudno się odnieść do zarzutu, że konstytucja stanowi nieadekwatny poziom porządkowania przepisów ruchu drogowego?

  3. DEMN Says:

    zatem popełnia pan błąd logiczny: jeśli identycznie zorganizowane skrzyżowania = takie same znaki drogowe na tych skrzyżowaniach, to nigdy nie będzie takiej sytuacji, że na jednym z tych skrzyżowań będzie można zawracać, a na drugim nie – na obu będzie przecież tak samo (identyczne znaki drogowe, identyczna organizacja ruchu). poza tym aby stwierdzić, że zarządca dróg postąpił w danym konkretnym przypadku bezprawnie wg własnego widzi mi się musi pan to udowodnić, a nie wyssać to z własnego palca / własnego widzi mi się… jako osoba z wykształceniem prawniczym powinien pan zdawać sobie z tego sprawę. tymczasem kiedy czytam pańskie powyższe dywagacje n.t. przepisów drogowych dotyczących znaków zawracania mam wrażenie, że jest pan panem bogiem / sędzią absolutnym we własnym świecie, który autorytarnie-wszechmogąco wydaje wyroki na zasadzie „bo ja tak sądzę i niech się tak stanie”… czyżby to wszystko z powodu psychologicznej reakcji na mandat/pouczenie!?

  4. Tomasz Waszczyński Says:

    Tak, wyraziłem się nieprecyzyjnie, choć myślałem, że to oczywiste, ale jak widać się pomyliłem…
    Skrzyżowania są identyczne z tym wyjątkiem, że na pasie, po którym się jedzie raz jest sygnalizator kierunkowy, a raz nie. Poza tym wszystko się zgadza.

    Tak jak napisałem przy drugim wpisie – brak argumentów merytorycznych w pańskiej krytyce, uniemożliwia polemikę. Pana zarzuty polegają na czepianiu się formy, a nie dotykają treści. Próbuje się pan również doszukiwać – mylnie, bo nigdy nie dostałem mandatu za zawracanie w niedozwolonym miejscu – psychologicznego podłoża danego zachowania, zamiast skupić się na konkretach. Dosyć to zabawne 🙂

    Myślę zatem, że dalsza wymiana wpisów nie ma sensu, chyba, że przedstawi pan argumenty merytoryczne, oparte na analizie przepisów, doktryny lub orzecznictwa, z których będzie wynikało coś więcej, niż to, że ma pan rację. Chętnie podyskutuję na takim poziomie.

  5. DEMN Says:

    lol, zarzuca mi pan, że ja się czepiam formy, a nie treści, a czego pan się niby czepia na swoim blogu (pomijając fakt, że zarzut „czepiania się” w ustach prawnika brzmi niedorzecznie i obłudnie, jak zarzut „pan rąbie” w ustach drwala)? otóż czepia się pan treści tylko że na bardzo wysokim poziomie, a tymczasem elementarna forma pańskich wywodów kuleje od strony formalno-logicznej. jaką zatem pan szkołę prawa re-prezentuje: sofistyczno-retoryczną czy rzetelną i poprawną – logiczną? radosnego blogowania!

  6. Tomasz Waszczyński Says:

    Dziękuję za życzenia. Będę blogował z ogromną satysfakcją, mając świadomość, że czytają mnie tacy mądrzy ludzie jak pan 🙂

  7. DEMN Says:

    powinienem napisać „otóż pan czepia się formy i treści…”, „a tymczasem elementarna forma i treść pańskich…”, a pan powinien mi wytknąć, że tego nie napisałem… nie uczy się pan (za szybko – w życzliwej interpretacji faktu) 😉

  8. Anonim Says:

    Lol

  9. porterr Says:

    DEMN – a co twoje wypowiedzi wnoszą do sprawy, tracisz czas nasz i swój (mały istotny z mojego punktu widzenia), konkrety, pomóż ludziom zamiast pyskówki uprawiać, jesteś może jakimś urzędnikiem pokomunistyczne instytucji publicznej? Taki jesteś pomocny. Najbardziej w twojej wypowiedzi podoba mi się „a nie wyssać to z własnego palca / własnego widzi mi się…” – wysysanie z widzi mi się.

    A dlaczego tu trafiłem ? też mam z tym tematem problem !

    Nie trać czasu na odpowiedź i tak nie zrozumiem – to tylko komunikat nie początek dyskusji. Wiem że jestem za głupi i za mało logiczny – my wszyscy po studiach – informatycznych-elektronicznych nie mamy pojęcia o logice.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: