Czy rząd naprawdę chce zabrać nasze pieniądze?

Z mediów płyną informacje, jakoby rząd planował uniemożliwić dziedziczenie składek emerytalnych odprowadzanych do otwartych funduszy emerytalnych. Aż nie chce mi się w to wierzyć, gdyż byłoby to jawne oszustwo.

Zgodnie z art. 132 ust. 1 ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych środki zgromadzone na rachunku zmarłego członka otwartego funduszu emerytalnego, które nie zostaną wykorzystane zgodnie z art. 131, przekazywane są osobom wskazanym przez zmarłego, zgodnie z art. 82 ust. 1 lub 1a, a w przypadku ich braku wchodzą w skład spadku. Ponadto zgodnie z art. 31 §  2 pkt 3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego środki zgromadzone na rachunku otwartego funduszu emerytalnego każdego z małżonków należą do ich majątku wspólnego.

Powyższe oznacza, że środki gromadzone na rachunkach w OFE stanowią własność członka funduszu, przy czym ograniczona jest jedynie czasowo możliwość rozporządzania nimi. W związku z tym w moim przekonaniu taka zmiana ustawy, która uzna zgromadzone na rachunkach w OFE składki za nie podlegające dziedziczeniu będzie oznaczała naruszenie prawa własności i dziedziczenia, które to prawa gwarantowane są w art. 64 Konstytucji. Sądzę wobec tego, że zmiana taka jest niedopuszczalna i jedynie niefortunny przekaz medialny powoduje, że takie informacje do nas docierają.

Reklamy

Komentarzy 14 to “Czy rząd naprawdę chce zabrać nasze pieniądze?”

  1. Mikołaj Says:

    Problem polega na tym, że niekonstytucyjność określonej nowelizacji zwykle nie stanowi przeszkody dla jej uchwalenia;-)

    A odnośnie „niefortunnych przekazów medialnych”:

    http://biznes.interia.pl/news/rzad-odbiera-co-nasze,939641

  2. Tomasz Waszczyński Says:

    Dla mnie jest to dość niezwykłe, że zapisy konstytucyjne są częstokroć zupełnie olewane. I nie mówię o kwestiach kontrowersyjnych jak np. lustracja, tylko o sytuacjach, w których w konstytucji jest coś wprost napisane, a ustawodawca robi na odwrót. Ostatni taki przykład, to wprowadzenie możliwości delegowania sędziego bez jego zgody, gdy tymczasem konstytucja wyraźnie stanowi, że taka możliwość istnieje tylko po spełnieniu dwóch warunków łącznie (spójnik „i”): z przyczyn określonych w ustawie i na mocy orzeczenia sądu.

    A co do przekazów medialnych, to wolę z góry założyć, że są nieprawdziwe, niż przypisywać komuś, że specjalnie chce wprowadzać przepisy niezgodne z konstytucją. To byłby przecież zarzut kwalifikujący się na sprawę przed Trybunał Stanu, a więc ktoś mógłby się obrazić ;]

  3. Mikołaj Says:

    Z tego punktu widzenia chyba najbardziej denerwującą robotę mają eksperci sejmowi do spraw legislacji, których uwagi często w ogóle nie są brane pod uwagę.

    Odnośnie drugiej sprawy: niestety są przypadki, w których wprowadza się z premedytacją przepisy niezgodne z konstytucją. Weźmy choćby sprawę lustracji: podpisując tzw. pierwszą nowelę ustawy lustracyjnej prezydent miał pełną świadomość, że jest to ustawa niezgodna z konstytycją:

    http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead30&news_cat_id=448&news_id=206778&layout=18&page=text

    „Jarosław Kurski: Ale jest pan przeświadczony, że TK tą ustawę odrzuci?

    Aleksander Szczygło: Tak.

    Jarosław Kurski: Czyli prezydent podpisywał ustawę mając świadomość, że ona jest wadliwa…

    Aleksander Szczygło: I jednocześnie zapowiadając w czasie podpisywania, że zgłosi nowelę, która umożliwi poprawienie tej ustawy i tak się stało.”

  4. Tomasz Waszczyński Says:

    Sejmowi eksperci, to myślę, że się specjalnie nie przejmują, bo za swoje ekspertyzy biorą parę złotych. Gorzej mają legislatorzy, którzy za marną pensję piszą projekty, które potem potrafią być zupełnie popsute. Może się odechcieć pracować, no i nic dziwnego, że projekty są marnej jakości.

    Lustracja, to temat bardzo dziwny i zupełnie nie rozumiem zachowania polityków każdej opcji. Ale wprowadzanie niekonstytucyjnych ustaw jest poniekąd pokłosiem idiotycznego systemu tworzenia prawa. Obecnie już doskonale widać, że posłowie nie powinni mieć prawa do grzebania w projektach, a jedynie do ich wnoszenia, wycofywania i przegłosowywania. Wówczas prace trwałyby na spokojnie i miałyby szanse być przygotowywane przez prawdziwych ekspertów. Można by to sfinansować zmniejszając sejm o połowę – te kilkadziesiąt milionów rocznie oszczędności można by wydać na specjalistów.

  5. Mikołaj Says:

    Pisząc o ekspertach sejmowych miałem oczywiście na myśli tylko pracowników Biura Analiz Sejmowych (nie zewnętrznych ekspertów):

    http://www.bas.sejm.gov.pl/prezentacja_zespolu.php

    A o jakości procesu stanowienia prawa najlepiej świadczy tryb pracy sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. rozpatrzenia projektów wchodzących w skład programu „Solidarne państwo”. Weźmy takie prace na nowelą k.k.:

    http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/7D4DB3C6EE0D29ECC1257309003850EF/$file/0209205.pdf

    Przewodniczący komisji:
    „My umożliwiamy dyskusję, stwarzamy do niej warunki. Szkoda, że dziś na sali nie ma przedstawicieli opozycji parlamentarnej, która nie chce w tym procesie uczestniczyć. Jako przedstawiciele ugrupowań koalicyjnych, którzy mają w Sejmie przeprowadzać pracę nad programem koalicji, a szczególnie w tym przypadku program Prawa i Sprawiedliwości, jesteśmy po to, aby podejmować decyzje, ale także – aby wysłuchać stanowisk innych partii i klubów. Przychodzi jednak moment, w którym wydajemy opinię o projekcie. Sporządzimy sprawozdanie Komisji, po czym nastąpi debata w drugim czytaniu w parlamencie. Można będzie składać poprawki do projektu. Będą one przedmiotem głosowań w trzecim czytaniu. Zmiany może zaproponować jeszcze Senat. Chcąc, aby debata była merytoryczna, co zarzuca się nam często, szczególnie podczas ostatniego posiedzenia Sejmu, zamówiliśmy 18 opinii do projektu ustawy.”(…)

    Sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości Beata Kempa:
    „Z szacunkiem dla środowiska naukowego, a chylę czoła przed wielką pracą wykonaną przez to środowisko, chcę zaznaczyć jednoznacznie, że nie są to wytyczne dla rządu, zatem rząd nie ma obowiązku stosowania się do sugestii zawartych w opiniach. Kierunek zmian został najpierw poparty przez społeczeństwo w wyborach, a następnie przez posłów w stosownym głosowaniu w sprawie przekazania projektu do Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw związanych z koalicyjnym programem rządowym „Solidarne państwo”.”

    Czyli generalnie mamy jasność: vox populi, vox dei. I żadni eksperci nie będa nam tu wkładać kija w szprychy 😉

    pozdrawiam niedzielnie

  6. Tomasz Waszczyński Says:

    Czytałem też stenogram, z którego wynikało, że przewodniczący komisji parlamentarnej stanowczo prosił o nie podnoszenie argumentów dotyczących niekonstytucyjności, gdyż ustawy są objęte domniemaniem konstytucyjności, co niewątpliwie potwierdza Twoją początkową tezę :)) Niestety, nie mogę znaleźć źródła.

  7. Mikołaj Says:

    Właśnie znalazłem prawdziwą perełkę:

    http://www.gazetaprawna.pl/wydarzenia/?news=eGP20070711114372324

    „Ustawa uzyskała negatywne stanowisko rządu. Urząd Komitetu Integracji Europejskiej dwukrotnie stwierdzał jej niezgodność z prawem europejskim. Odrzuciły ją też dwie komisje senackie oraz Biuro Legislacyjne Senatu jako niezgodną z Konstytucją RP i prawem Unii Europejskiej. Senat chciał odrzucenia ustawy, jednak Sejm wniosku nie przyjął.”

    Pytanie: co zrobił prezydent? Tak, tak – podpisał ją!

  8. Tomasz Waszczyński Says:

    Nie mógł zrobić inaczej. Dzięki temu, po zaskarżeniu ustawy do TK i uchyleniu jej, będzie można sędziom TK nawrzucać.
    No, chyba, że ustawę uchyliliby Hermeliński, Kotlinowski i Gintowt-Jankowicz (Stępień zagra prezydentowi na nosie i wyznaczy taki skład), to będzie pewien kłopot z argumentacją.

    Ech, smutne to, że walka polityczna przekracza wszelkie granice rozsądku. Ale żeby nie było tylko z jednej bajki, to np. ten pomysł PO z odwoływaniem po kolei wszystkich ministrów, to totalna piaskownica 🙂 Trzeba naprawdę dużej desperacji, by takie pomysły pokazywać publicznie. Ciekawe jak jeszcze nisko politycy (wszyscy od lewa do prawa bez wyjątku) będą potrafili zejść, by osiągnąć dno.

  9. Mikołaj Says:

    Odnośnie dna: zawsze kiedy wydaje nam się, że już osiągnęliśmy dno, to nagle odzywa się pukanie od dołu.

    Nasi politycy po prostu wzięli sobie do serca maksymę: the sky is the limit 😉

  10. Tomasz Waszczyński Says:

    Czyli co? Żadnej nadziei? ;-( No ale w sumie, jeśli ktoś pokłada w politykach nadzieję, to ma za swoje 🙂

  11. Mikołaj Says:

    A tak już totalnie OT: co sądzisz o tym pismie Marszałka Dorna?

    http://parl.sejm.gov.pl/InfMarsz.nsf/0/67ADA97A1636EF07C1257315004DAFF9/$file/pismo11_07_07.pdf

  12. Tomasz Waszczyński Says:

    Merytorycznie – bez zastrzeżeń. Szkoda, że nie obyło się bez przytyków do osoby Stępnia. Choć osobiście uważam, że wyłączając dwóch sędziów Prezes popełnił błąd, gdyż na tej podstawie mógł sędziów wyłączyć jedynie Trybunał, to takie uwagi można sobie darować, bo nic nie wnoszą. Nastawienie emocjonalne Marszałka jest przecież znane.

  13. Mikołaj Says:

    I w tym wypadku również pełna zgoda.

    pozdrawiam i czekam na następny wpis.

  14. kinga88 Says:

    tak naprawde mikołaje nie isnieją

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: