Archive for the ‘asesor’ Category

Warunki dopuszczalności istnienia funkcji asesora

23 stycznia 2008

Wyrokiem z dnia 24.10.2007 r., sygn. akt SK 7/06, Trybunał Konstytucyjny orzekł o niekonstytucyjności art. 135 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Uznał w ten sposób, że sprawowanie wymiaru sprawiedliwości przez asesorów jest w aktualnym stanie prawnym niedopuszczalne. Trybunał Konstytucyjny nie wykluczył jednak możliwości istnienia instytucji asesorów. Zakwestionował jedynie jej normatywny kształt, mając na uwadze okoliczność powierzania (przez ministra sprawiedliwości, a więc przedstawiciela egzekutywy) asesorom orzekania, tj. wykonywania konstytucyjnej funkcji wymiaru sprawiedliwości, bez niezbędnych także konstytucyjnie gwarancji niezawisłości i niezależności, którymi cieszą się sędziowie.

Trybunał w uzasadnieniu swojego wyroku wskazał równocześnie warunki, po spełnieniu których nie powinno być – jak sądzę – problemów z uznaniem konstytucyjności instytucji asesora.

Lista warunków:

  1. Aspekt edukacyjny (przygotowanie do funkcji sędziowskiej) mógłby stanowić konstytucyjnie legitymowany cel istnienia instytucji asesora, gdyby decyzja o powierzeniu czynności sędziowskich konkretnej osobie w konkretnym czasie była podejmowana na podstawie zobiektywizowanych kryteriów, a sędzią mógł zostać tylko taki asesor, który choćby przez pewien minimalny okres pełnił czynności sędziowskie.
  2. Instytucja asesora winna być wykorzystywana w nadzwyczajnych sytuacjach, w celu lepszej realizacji prawa do sądu.
  3. Powinien istnieć związek między zakresem uprawnień asesora a procedurami, w których ustawodawca świadomie upraszcza postępowanie lub z ustawowym pojęciem tzw. spraw mniejszej wagi.
  4. Należy uwzględnić udział Krajowej Rady Sądownictwa w procedurze powierzania asesorowi czynności sędziowskich.
  5. Konieczne jest ustawowe wprowadzenie minimalnego okresu, na który powołuje się asesora oraz okresu, na który powierza mu się funkcje sędziowskie, na tyle długiego, by pozwalał na pewien stopień stabilizacji tak w zatrudnieniu, jak i w pełnieniu funkcji sędziowskich. Trybunał sugeruje przy tym, że o ile zaakceptowałby bez wahania okres nie krótszy niż 3 lata, to okres krótszy mógłby nie być wystarczający.
  6. Konieczna jest zmiana mechanizmu uzależniającego asesora od kolegium sądu okręgowego, który polega na udzielaniu zgody na powierzenie asesorowi funkcji sędziowskich oraz opiniowaniu asesora starającego się o otrzymanie stanowiska sędziowskiego, a dodatkowo jest wzmacniany jest rolą sędziego konsultanta.
  7. Ze względu na elementarny wymiar zasady niezawisłości powodem odwołania ze stanowiska asesora, któremu powierzono wykonywanie czynności sędziowskich, powinny być wyłącznie takie wypadki, jakie dotyczą odwołania sędziów albo nawet tylko niektóre z nich. Ponadto:
    1. możliwość odwołania asesora winna być wyjątkiem od reguły;
    2. w ustawie winny być ściśle sprecyzowane okoliczności pozwalające na odwołanie asesora;
    3. o odwołaniu asesora winien decydować sąd, a nie minister;
  8. Dodatkowo należy wprowadzić wyraźny zakaz przynależenia asesora do partii politycznych.

Powyższa lista pozwala stwierdzić, że skonstruowanie stosownych przepisów jest stosunkowo proste i nie wymaga nadzwyczajnej pracy ustawodawczej. W szczególności nie byłoby potrzeby dokonywania zmian w konstytucji. Ograniczyłyby one co prawda zakres spraw, w których asesor może orzekać, ale jedynie w sprawach karnych mogłoby to spowodować pewne opóźnienia. Sprawy te po zmianie składu musiałyby się toczyć od początku, natomiast w sprawach cywilnych asesorzy musieliby po prostu „wymienić” z sędziami część swoich referatów. W konsekwencji udałoby się utrzymać instytucję asesora, co jest o tyle istotne, że osoby pełniące tę funkcję stanowiły, na dzień orzekania Trybunału, blisko 24% kadry orzekającej w sądach rejonowych.

Reklamy

Doprowadzenie na rozprawę w postępowaniu z oskarżenia prywatnego

2 listopada 2007

Daleki jestem od odsądzania od czci i wiary asesora, który wydał zarządzenie o zatrzymaniu i doprowadzeniu dziennikarzy Gazety Polskiej. W zasadzie miałem nawet nic na ten temat nie pisać, gdyż w sytuacji, gdy jedna strona opowiada o zagrożeniach dla demokracji, a druga o ignorowaniu wymiaru sprawiedliwości, to merytoryczne teksty mają nikły sens. Jednak dzisiejsze teksty Galopującego Majora i Page’a sprowokowały mnie do skrobnięcia paru słów.

Najpierw kilka słów o samym art. 212 kk, który jest podstawą toczącego się między TVN a Sakiewiczem (więcej o sporze: tutaj). Przepis tej treści istnieje w polskim prawie karnym w zasadzie od zawsze, bo już kodeks karny z 1932 r. wprowadzał karę pozbawienia wolności za przestępstwo pomówienia. Od zawsze też przestępstwo to ścigane było z oskarżenia prywatnego. Nie ma zatem racji Major pisząc, że „paragraf, który umożliwia TVN oszczercze oskarżanie Pana Tomasza o przestępstwo, wszedł w życie dopiero w roku 1997„.

Oczywiście problemem w sprawie nie jest fakt istnienia art. 212 Kk, jak próbowała sugerować dziennikarka z TV Puls w trakcie dzisiejszej konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego, tylko fakt zastosowanie w sprawie z oskarżenia prywatnego przepisów o zatrzymaniu i doprowadzeniu. Mam jednak pewną trudność z ustaleniem, jaka była podstawa wydanej decyzji. Gdyby bowiem przyjąć, tak jak Major, że był to art. 382 Kpk, to należałoby przyjąć, że jego zastosowanie nie było uzasadnione. Przepis ten brzmi bowiem: „W razie nieusprawiedliwionego niestawiennictwa oskarżonego, którego obecność jest obowiązkowa, przewodniczący zarządza jego natychmiastowe zatrzymanie i doprowadzenie lub przerywa w tym celu rozprawę albo też sąd ją odracza. Przepis art. 376 § 1 zdanie trzecie stosuje się„. Możliwość jego zastosowania, czyli zarządzenia przez przewodniczącego zatrzymania i doprowadzenia, jest warunkowana dwiema przesłankami. Po pierwsze – niestawiennictwo oskarżonego musi być nieusprawiedliwione, a po drugie obecność oskarżonego na rozprawie, na którą się nie stawił, musi być obowiązkowa. Nie wnikając głębiej w kwestie usprawiedliwiania się, stwierdzam, że w postępowaniu prywatnoskargowym obecność oskarżonego nie jest obowiązkowa, co wynika z art. 485 Kpk w zw. z art. 479 Kpk. Ten pierwszy przepis nakazuje stosować w postępowaniu prywatnoskargowym przepisy o postępowaniu uproszczonym, a ten drugi brzmi:

§ 1. Jeżeli oskarżony, któremu doręczono wezwanie, nie stawi się na rozprawę główną, sąd może prowadzić postępowanie bez jego udziału, a jeżeli nie stawił się również obrońca – wydać wyrok zaoczny.
§ 2. Jeżeli oskarżony nie stawił się na rozprawę, odczytuje się uprzednio złożone jego wyjaśnienia. Przepis art. 396 § 2-4 stosuje się odpowiednio.

Stosując art. 479 Kpk w postępowaniu prywatnoskargowym należy uznać, że skoro sąd może prowadzić postępowanie bez udziału oskarżonego, to jego obecność obowiązkowa nie jest i art. 382 Kpk nie ma zastosowania.

To jednak niestety nie wyczerpuje tematu, bowiem art. 382 kpk nie jest jedynym przepisem, który reguluje kwestie doprowadzenia na rozprawę. W szczególności oskarżonego można doprowadzić na zasadach ogólnych na podstawie art. 75 Kpk, który to przepis stanowi, że:

§ 1. Oskarżony, który pozostaje na wolności, jest obowiązany stawić się na każde wezwanie w toku postępowania karnego oraz zawiadamiać organ prowadzący postępowanie o każdej zmianie miejsca swego zamieszkania lub pobytu trwającego dłużej niż 7 dni, o czym należy oskarżonego uprzedzić przy pierwszym przesłuchaniu.
§ 2. W razie nie usprawiedliwionego niestawiennictwa oskarżonego można zatrzymać go i sprowadzić przymusowo
.

W tym wypadku znika przesłanka obowiązkowego stawiennictwa (nie pytajcie, czemu tak jest, bo nie mam pojęcia. Sądzę, że to jest bez sensu. Doprowadzenie powinno być możliwe – a nie obowiązkowe – zawsze, gdy sąd uzna to za konieczne.) , co pozwala doprowadzić na rozprawę każdego, kto nie usprawiedliwił swojego niestawiennictwa. W efekcie od swobodnej decyzji sędziego zależy czy oskarżonego, który nie usprawiedliwił swojej nieobecności doprowadzić na następną rozprawę czy nie.

Na koniec dwa zdania komentarza. Uważam, że w sytuacji, gdy oskarżony informuje sąd o przyczynach jego niestawiennictwa, natychmiastowe stosowanie doprowadzenia będzie zwykle całkowicie nieuzasadnione. Sąd nie powinien bowiem dbać o swój autorytet wsadzając oskarżonych do aresztu z byle powodu. Oskarżony częstokroć nie może przewidzieć, jak do jego wyjaśnień odniesie się sąd, który zwykle uczyni to dopiero na rozprawie, na której tego oskarżonego nie będzie. Poza tym pewne sytuacje nie są oczywiste. Czy śmierć matki lub brata jest wystarczającym powodem do niestawiennictwa? A ślub syna? A kuzynki, z którą się było w bardzo bliskich relacjach? Te wydarzenia mogą być niezmiernie ważne dla oskarżonego, a waga sprawy – stosunkowo nikła. Należy też mieć na względzie, że inna jest sytuacja oskarżonego reprezentowanego przez obrońcę, inna w toku procesu, a inna na początku. Należy też mieć na względzie, że sprawa toczy się o słowa, więc nie ma konieczności przeprowadzania żadnych skomplikowanych dowodów.

Generalnie nie widzę więc żadnej potrzeby, by na rozprawę w trybie prywatnoskargowym, siłą doprowadzać oskarżonego. Można wydać wyrok pod nieobecność, a w najgorszym razie zaoczny i niech się oskarżony martwi.

Sędziowie na próbę – projekt nowelizacji Konstytucji

20 kwietnia 2007

Trybunał Konstytucyjny zasygnalizował Sejmowi konieczność rozważenia podjęcia inicjatywy ustawodawczej w przedmiocie unormowania systemu powoływania osób sprawujących władzę sądowniczą, z uwagi na skierowane skargi konstytucyjne kwestionujące zgodność ustawy zasadniczej z instytucją asesora sądowego. Nie wdając się w szczegóły wystarczy powiedzieć, że w skargach wyrażone zostały daleko idące wątpliwości czy asesor, tj. osoba nie posiadająca gwarancji niezawisłości, może sprawować wymiar sprawiedliwości zarezerwowany tylko dla sędziów.

W związku z tym, że Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Krajowa Rada Sądownictwa podziela pogląd o niekonstytucyjności asesury, Prezydent RP przedstawił projekt nowelizacji art. 179 Konstytucji, wprowadzający instytucję sędziego na próbę, którego zamysłem jest uzgodnienie stanu prawnego z Konstytucją. Projekt jest kontrowersyjny, gdyż w istocie prócz nazwy (zamiast asesor – sędzia na próbę) zmieni się niewiele, a w szczególności sędzia na próbę nadal będzie pozbawiony kluczowej gwarancji niezawisłości, jaką jest nieusuwalność.

Art. 179 Konstytucji po nowelizacji ma otrzymać brzmienie:

Art. 179. 1. Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczpospolitej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa.

2. Sędziowie są powoływani na czas nieoznaczony, jednakże sędziowie sądów orzekających wyłącznie w pierwszej instancji powoływani są po raz pierwszy na czas od 2 do 4 lat.

Jak wynika z projektu, czasowe powołanie do pełnienia urzędu sędziego ma dotyczyć tylko osób powoływanych na stanowisko sędziego po raz pierwszy i tylko w sądach, które orzekają w pierwszej instancji. Zgodnie z zamysłem nowelizacji wyrażonym w uzasadnieniu projektu, dotyczyć ma on sędziów sądów rejonowych, wojskowych garnizonowych i wojewódzkich administracyjnych.

Problem pojawia się przy sądach rejonowych, gdyż nie rozpoznają one spraw wyłącznie jako sądy I instancji. Zgodnie bowiem z art. 39823 § 2 Kpc, jeśli w sprawie kosztów procesu lub kosztów sądowych orzekł referendarz sądowy, to skargę od takiego orzeczenia sąd rejonowy będzie rozpoznawał jako sąd II instancji. W efekcie szerokie rozumienia słowa „sprawa” w art. 179 ust. 2 Konstytucji spowoduje, że nowelizacja przyniesie spore zagrożenie, gdyż sędziowie sądów rejonowych nie będą mogli zostawać sędziami na próbę, bowiem sądy rejonowe nie będą sądami, które rozpoznają sprawy wyłącznie w I instancji. Oznaczać to będzie dwojaki skutek. Po pierwsze, pełnoprawnymi sędziami zostawać będą osoby zaraz po aplikacji, co jest bardzo złym pomysłem, gdyż aplikacja sądowa, to zdecydowanie zbyt mało, by do końca życia móc być nieusuwalnym sędzią. Po drugie – brak będzie nowych powołań do zawodu sędziego.

Oczywiście, słowo „sprawa” można rozumieć wąsko i uznać, że dotyczy ono jedynie spraw, co do istoty, a nie kwestii ubocznych, jednakże liczenie na to, że Trybunał Konstytucyjny podzieli ten pogląd jest obarczone bardzo dużym ryzykiem, w szczególności dlatego, że we wskazanym przepisie Kpc ustawodawca posługuje się właśnie słowem „sprawa”. Uznanie zatem, że w Konstytucji „sprawa” oznacza co innego niż w Kpc, wymagałoby dosyć dużego wysiłku.