Archive for the ‘bezstronność’ Category

Postępowanie w sprawach sędziów i sądów

13 lipca 2007

Gazeta Wyborcza napisała dzisiaj, że jej dziennikarz został skazany na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu za przestępstwo pomówienia. W skrócie rzecz ujmując – dziennikarz napisał artykuł, wedle którego sędzia miał spotykać się z jedną ze stron procesu na działce tej strony, lecz nie zostało to udowodnione, w związku z czym sędzia oskarżył dziennikarza i w pierwszej instancji wygrał.

Abstrahując od samego rozstrzygnięcia i tego czy jest ono słuszne czy nie (choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że skoro dziennikarz napisał coś, czego nie potrafił udowodnić, to jego sytuacja procesowa nie jest zbyt ciekawa), uważam za niewłaściwe, by sprawy sądu lub sędziego z danego miasta rozpoznawał sąd z tego samego miasta. Klasycznym przypadkiem jest sprawa przeciwko Sądowi Rejonowemu w X., tocząca się przed tymże sądem rejonowym. Dużo gorszym – gdy pozwanym jest przełożony dla SR w X sąd okręgowy, który następnie będzie rozpoznawał odwołanie. Sądzę, że jest to zdecydowanie niewłaściwa sytuacja, która rodzi podejrzenie istnienia takiej okoliczności, która  – cytując kodeks – mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności. Uważam przy tym, że nie ma uzasadnienia, aby w każdej sytuacji sędziowie wyłączali się z własnej woli. W końcu każdy z nich uważa – i słusznie – że może doskonale i  w pełni obiektywnie rozpoznać taką sprawę, a jeśli toczy się ona z udziałem sędziego, to może nawet go nie znać. Nie o to jednak chodzi, by stawiać zarzuty komukolwiek, tylko by ich uniknać tam, gdzie można i minimalizować możliwości niewłaściwych zachowań, od których ludzie jako całość, wolni nie są. Dlatego kwestie takie powinny być rozstrzygnięte na poziomie ustawowym i powinny obligować do przekazywania sprawy – choćby na wniosek strony – do innego okręgu/apelacji.

W cytowanej sprawie sytuacja jest tego typu właśnie – orzekał Sąd Rejonowy w Lublinie, a oskarżał dziennikarza sędzia z Lublina z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Taka sytuacja zawsze może stwarzać w subiektywnej ocenie strony przeciwnej, zagrożenie dla bezstronności składu.

W kontekście artykułu może się wydawać, że utajnienie procesu miało na celu ukrycie czegoś. Tak oczywiście nie było, bowiem zgodnie z art. 359 Kpk sprawy o pomówienie toczą się niejawnie, chyba że pokrzywdzony wniesie o jawność.

Reklamy

Bezstronność sędziego Mazurkiewicza

8 Maj 2007

    Jak podają dziś portale (np. tu i tu), powołując się na jutrzejszą 🙂 Gazetę Polską, sędzia Trybunału Konstytucyjnego Marek Mazurkiewicz jako poseł SLD porównywał lustrację do rasistowskich ustaw III Rzeszy, a mimo to nie wyłączył się z orzekania w sprawie lustracji. Istotne przy tym jest to, że Gazeta Polska ma twierdzić (artykułu jeszcze nie ma, więc wnioskuję z zajawek), że sędzia miał obowiązek się wyłączyć, która to teza jest nieprawdziwa.

Zgodnie z art. 26 ust. 2 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym sędziego Trybunału wyłącza się od udziału w postępowaniu na jego żądanie lub na żądanie uczestnika postępowania albo z urzędu, jeżeli zostanie uprawdopodobnione istnienie okoliczności, mogących wywołać wątpliwość co do jego bezstronności. Orzeczenie w przedmiocie wyłączenia wydaje Trybunał.

Jak jasno z tego wynika, sędzia nie może sam siebie wyłączyć, a może jedynie zażądać wyłączenia, wskazując na okoliczności, które mogłyby wywołać wątpliwość co do jego bezstronności. Jeśli jednakże sędzia ten nie widzi przyczyn, dla których musiałby się wyłączyć, to brak jego inicjatywy w tym zakresie nie może być poczytywany jako coś nagannego. Zważyć bowiem należy, że podstawą do wyłączenia są przyczyny mogące wywołać wątpliwość co do bezstronności, tymczasem w ocenie danego sędziego znane mu lub pamiętane przez niego przyczyny, mogą wątpliwości nie wywoływać. Badanie tych okoliczności polega na ocenianiu pewnych sytuacji, a jak wiadomo wnioski płynące z takiej oceny mogą być dalece różne. W tym konkretnym przypadku argumentacja uzasadniająca brak żądania wyłączenia ze strony sędziego Mazurkiewicza wydawałaby się dosyć spójna. Po pierwsze – inkryminowana wypowiedź padła 15 lat temu. Po drugie – naturalne jest, że nie można pamiętać wszystkich swoich wypowiedzi, a więc dotychczasowy brak zgłoszenia żądania wyłączenia w żaden sposób nie wzmacnia wątpliwości. Po trzecie – w ocenie sędziego fakt, że wypowiedź padła 15 lat temu, w dodatku, gdy był on posłem SLD, może przemawiać za tym, że obecnie nie jest to podstawa do wyłączenia. Po czwarte – nie wiadomo (przynajmniej mi), czy sędzia Mazurkiewicz będzie orzekał w składzie decydującym o konstytucyjności lustracji, gdyż Trybunału orzekający w pełnym składzie musi liczyć jedynie 9 członków, więc jeśli nie ma go w składzie, to sprawa sama się rozwiązuje.

Powyższe nie stoi jednak na przeszkodzie, by uczestnicy postępowania (a nawet Trybunał z urzędu), zgłosili swoje zastrzeżenia i zawnioskowali o wyłączenie sędziego Mazurkiewicza. Oczywiście, sensowne będzie to dopiero wówczas, gdy okaże się, że sędzia Mazurkiewicz rzeczywiście jest w składzie Trybunału. Gdyby jednak uczestnicy poparli swój wniosek dodatkową argumentacją, a nie opierali go tylko na tej jednej, bardzo krytycznej, wypowiedzi w kwestii lustracji, to sądziłbym, że wyłączenie powinno nastąpić. Jeśli jednak uczestnicy wniosków nie zgłoszą, to sądzę, że nie ma powodu, by Trybunał wychodził przed szereg i orzekał w tej mierze z urzędu. Skoro bowiem stronom nie przeszkadza wypowiedź, która padła 15 lat temu, to tym bardziej samemu Trybunałowi nie powinno to przeszkadzać.