Archive for the ‘kodeks postępowania cywilnego’ Category

Klauzula wykonalności przeciwko małżonkowi cd

3 sierpnia 2009

Trochę czasu upłynęło od ostatniego wpisu, ale mam nadzieję, że do następnego minie mniej 🙂 Postanowiłem jednak uzupełnić bloga o ciąg dalszy perypetii związanych z nadawaniem klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika, związanych z nowelizacją przepisów Krio i Kpc.

Jak pisałem, tuż przed publikacją ostatniego wpisu zapadła uchwała SN o treści: „Jeżeli zobowiązanie dłużnika pozostającego w ustroju ustawowej wspólności majątkowej małżeńskiej powstało przed wejściem w życie ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 162, poz. 1691), do postępowania o nadanie klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika stosuje się przepisy kodeksu postępowania cywilnego w brzmieniu sprzed tej nowelizacji” (III CZP 77-08).

Z jej uzasadnienia wprost już wynika, że jest nie podzielono w niej poglądu wyrażonego przez inny skład Sądu Najwyższego w sprawie III Czp 44/07. SN stwierdził m. in., że zmiany wprowadzone ustawą nowelizującą winny służyć realizacji nowych uprawnień materialnoprawnych dotyczących odpowiedzialności małżonków za zobowiązania zaciągnięte przez jednego z nich. W konsekwencji ocena regulacji międzyczasowych powinna być kompleksowa i respektować więź między procesowym i materialnym aspektem regulacji. Sąd Najwyższy wskazał dalej, że wyrażony w postanowieniu III CZP 44/07 obowiązek stosowania art. 787 Kpc do tytułów egzekucyjnych wydanych po 20.01.2005 r. także w sytuacji, gdy obowiązek nimi stwierdzony powstał przed wejściem w życie nowelizacji nie zapewnia realizacji uprawnień wierzyciela ani małżonka dłużnika (art. 41 § 3 Krio w poprzednim brzmieniu) przysługujących im w świetle przepisów prawa materialnego.

Mając to na uwadze, Sąd Najwyższy odmiennie niż poprzednio podszedł do kwestii kognicji w postępowaniu klauzulowym. Uznał mianowicie, że „etap określania chwili powstania roszczenia nie dotyka jeszcze ściśle rozumianego postępowania klauzulowego, stanowi bowiem wstępny krok konieczny do realizacji ciążącego na sądzie obowiązku ustalenia właściwych przepisów, które powinien zastosować w postępowaniu klauzulowym. Dopiero wybór tych przepisów określi zakres właściwego postępowania. Nie można zatem zgodzić się z poglądem, że zakres kognicji w postępowaniu klauzulowym stanowi przeszkodę do zbadania przez sąd zdarzenia, z którym ustawodawca związał czasowe rozgraniczenie zakresu działania norm regulujących przebieg i materię postępowania klauzulowego. Proceduralne możliwości, jakimi dysponuje sąd, aby uzyskać niezbędne informacje, potrzebne do wyboru określonego kompleksu norm (sprzed nowelizacji lub znowelizowanych) określa art. 761 i art. 766 k.p.c. W efekcie możliwości poznawcze sądu w postępowaniu klauzulowym nie stanowią przeszkody do przypisania terminowi „roszczenie”, zawartemu w art. 5 ust. 6 ustawy nowelizującej, treści przystającej do wcześniejszych regulacji materialnych i umożliwiającej ich pełną realizację”.

Rozstrzygnięcie to zasługuje na akceptację i jest wyrazem takiej interpretacji przepisów, która nie pomija skutków wywoływanych przez jej przyjęcie. W świetle treści uzasadnienia nie budzi wątpliwości, że to istotnym elementem rozumowania było uwzględnieni konsekwencji, jakie wywoła niewłaściwe zastosowanie przepisów intertemporalnych. Zgodnie z poglądem wyrażonym w uchwale, wierzyciel nie musi jednak – czego wymagał od niego SN w postanowieniu III Czp 44/07 – uzyskiwać pisemnej zgody małżonka dłużnika na zaciągnięcie zobowiązania, nawet jeśli zobowiązanie powstało po wejściu w życie nowelizacji.

Zastosowanie się sądów i stron do wytycznych płynących z uchwały spowoduje, że w postępowaniu klauzulowym art. 787 Kpc w aktualnym brzmieniu będzie miał zastosowanie jedynie do zobowiązań dłużnika powstałych po wejściu w życie nowelizacji. W pozostałych przypadkach zastosowanie będzie miał ww. przepis w poprzednim brzmieniu. Nie będzie miało natomiast żadnego znaczenia, kiedy został wydany tytuł egzekucyjny, co jest rozwiązaniem ze wszech miar trafnym.

Warto przy tym dodać, że przedstawiona uchwała znalazła akceptację w wyroku Sądu Najwyższego z kwietnia 2009 r., IV CSK 473/08, co jednak nie może zaskakiwać, gdy zważyć, że sprawozdawcą w obu przypadkach była pani Sędzia Tyczka-Rote. Również w glosie do uchwały M. Sieradzkiej (LEX 96007) autorka z aprobatą odnosi się do dokonanej interpretacji przepisów intertemporalnych. Wydaje się zatem, że istnieje znaczna szansa, że stanowisko zajęte w uchwale przez SN dość szybko się rozpowszechni.

Reklamy

Klauzula wykonalności przeciwko małżonkowi

2 listopada 2008

W dniu 20 stycznia 2005 r. weszła w życie ustawa nowelizująca Kodeks postępowania cywilnego oraz Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz. U. z 2004 r., Nr 162, poz. 1691). Prócz szeregu innych kwestii, zmieniła ona zasady występowania przez wierzyciela o nadanie klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika, które to postępowanie uregulowane jest aktualnie w art. 787-787(2) Kpc. Klauzula taka jest niezbędna wierzycielowi, który chciałby prowadzić egzekucję z majątku wspólnego małżonków, gdyż tytuł wykonawczy wydany jedynie przeciwko dłużnikowi nie jest do tego wystarczający.

Podstawowym i najistotniejszym novum jest nałożenie na wierzyciela ciężaru udowodnienia dokumentem urzędowym lub prywatnym, że stwierdzona tytułem egzekucyjnym wierzytelność powstała z czynności prawnej dokonanej za zgodą małżonka dłużnika. Natomiast w poprzednio obowiązującym stanie prawnym, wierzyciel mógł wystąpić o nadanie klauzuli przeciwko małżonkowi, bez przedstawiania jakichkolwiek dokumentów dotyczących zgód. Wprowadzona zmiana była jednak uzasadniona przebudowaniem systemu zarządzania majątkiem wspólnym małżonków i rezygnacją z instytucji zarządu zwykłego tym majątkiem.

Nałożenie na wierzyciela ciężaru przedstawienia stosownego dokumentu rodzi jednak pytanie o to, czy obowiązek ten dotyczy także zobowiązań, które powstały przed wejściem w życie ustawy. Logicznie rzecz biorąc, odpowiedź na tak postawione pytanie powinna być negatywna. Należy mieć bowiem na uwadze, że skoro wierzyciel w chwili zawierania umowy mógł liczyć na to, że będzie mógł prowadzić egzekucję z majątku dłużnika, stanowiącego majątek wspólny jego i jego małżonka, to nie powinien być tej możliwości pozbawiany przez wprowadzanie ciężarów, których nie mógł się spodziewać i którym nie będzie w stanie sprostać. Tymczasem, gdyby na wierzyciela nałożyć obowiązek przedstawienia zgody małżonka w sytuacji, gdy zobowiązanie zostało już zaciągnięte (częstokroć wiele lat wcześniej), to można z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością twierdzić, że nie będzie on wstanie jemu sprostać. Oczywiste jest bowiem, że nikt o zdrowych zmysłach nie udzieli pisemnej zgody na egzekucję długu z majątku wspólnego w sytuacji, gdy komornik „czeka za drzwiami”. Rozwiązanie takie naruszałoby w moim przekonaniu zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Przy tak jednoznacznie określonym celu, który należało osiągnąć, mogło by się wydawać, że uregulowanie tej kwestii w ustawie nie powinno nastręczać zbytnich problemów. Stało się jednak – jak zwykle ostatnio – inaczej. Na marginesie – w takich sytuacjach zastanawiam się, jak długo jeszcze będzie się jeszcze uczyć studentów o zasadzie racjonalności ustawodawcy…

W art. 5 ww. ustawy nowelizującej ustawodawca zawarł katalog reguł intertemporalnych, które w jego ocenie winny w sposób wyczerpujący rozwiązać problemy, które mogłyby powstać w związku z dokonywanymi zmianami. Kluczowym z punktu widzenia niniejszego tekstu są ustępy 1, 5 i 6, które poniżej cytuję.

Art. 5. 1. Przepisy ustawy stosuje się do stosunków w niej unormowanych, chociażby powstały przed jej wejściem w życie, chyba że przepisy ust. 2-7 stanowią inaczej.
5. Przepisy dotychczasowe stosuje się do:
1) oceny skutków czynności zobowiązujących lub rozporządzających małżonków i ich odpowiedzialności za zobowiązania sprzed wejścia w życie ustawy;
2) wyłączenia lub ograniczenia odpowiedzialności majątkiem wspólnym za zobowiązanie jednego małżonka powstałe przed wejściem ustawy w życie;
3) podziału majątku wspólnego małżonków i do zwrotu wydatków i nakładów dokonanych z majątku wspólnego na majątek osobisty lub z majątku osobistego na majątek wspólny, jeżeli wspólność majątkowa małżeńska ustała przed wejściem ustawy w życie.
6. Jeżeli roszczenie powstało przed wejściem w życie ustawy, egzekucję prowadzi się według przepisów dotychczasowych.

Na pierwszy rzut oka, wszystko gra. Art. 5 ust. 5 pkt 1 wskazuje bowiem, że skutki czynności zobowiązujących małżonków ocenia się na podstawie przepisów dotychczasowych. Na podstawie tychże przepisów prowadzić należy również egzekucję. Jeśli jednak ktoś pomyślał, że w tej sytuacji sprawa jest oczywista i wierzyciel bez problemu dostanie klauzulę wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika na tytule egzekucyjnym stwierdzającym obowiązek świadczenia, który wynika z czynności sprzed 20.01.2005 r. – to jest w błędzie.

W uzasadnieniu postanowienia z dnia 17.05.2007 r. Sąd Najwyższy (III Czp 44/07) wyraził bowiem pogląd odmienny, ale co najciekawsze jedynie częściowo. Pogląd ten znalazł już sobie uznanie w niektórych sądach powszechnych, co skutecznie utrudnia wierzycielom życie. Niestety, rzadko który z nich ma cierpliwość godną prawnika, by z tym walczyć.

Sąd Najwyższy wyinterpretował mianowicie, że: „Przepisy kodeksu postępowania cywilnego dotyczące postępowania o nadanie klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika, w brzmieniu nadanym ustawą z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 162, poz. 1691), stosuje się w sytuacji, gdy tytuł egzekucyjny przeciwko dłużnikowi pozostającemu w związku małżeńskim powstał po dniu 20 stycznia 2005 r. (art. 5 ust. 6 wskazanej ustawy)”.

Innymi słowy, nie jest ważne, kiedy powstało zobowiązanie, kiedy wierzyciel miał faktyczną możliwość uzyskania pisemnej zgody małżonka dłużnika i jaki wpływ na czas trwania procesu miał wierzyciel, bowiem jeśli orzeczenie zasądzające (ograniczając się do sądowych tytułów egzekucyjnych) uprawomocniło się po 20.01.2005 r., to wierzyciel ma pecha i z majątku wspólnego egzekucji prowadzić nie będzie mógł. Dlaczego tak? Odsyłam do wywodów SN. Rozprawienie się z nimi wymagałoby osobnego tekstu.

To jednak nie koniec. Dosłownie parę dni po tym, gdy rozważałem konsekwencje cytowanego postanowienia, trafiłem na nowiutką uchwałę Sądu Najwyższego, której teza opublikowana jest już na jego stronie internetowej. SN uchwalił w dniu 17.09.2008 r., sygn. akt III CZP 77/08, że: „Jeżeli zobowiązanie dłużnika pozostającego w ustroju ustawowej wspólności majątkowej małżeńskiej powstało przed wejściem w życie ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 162, poz. 1691), do postępowania o nadanie klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika stosuje się przepisy kodeksu postępowania cywilnego w brzmieniu sprzed tej nowelizacji”.

Wydaje się, że jest ona sprzeczna z tezami wynikającymi z ww. orzeczenia. Niestety nie jest to pewne. Sprawy nie wyjaśnia także treść pytania prawnego, w odpowiedzi na które zapadła uchwała, a które zostało zadane przez Sąd Apelacyjny w Katowicach. Jego treść brzmiała: „Czy przepisy kodeksu postępowania cywilnego dotyczące nadania klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika w brzmieniu nadanym ustawą z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 162, poz. 1691), mają zastosowanie w sytuacji, w której zobowiązanie dłużnika pozostającego w związku małżeńskim powstało po dniu 20 stycznia 2005 r. (art. 5 ust. 5, pkt 1 i 2), czy też w sytuacji, gdy po dniu 20 stycznia 2005 r. powstał tytuł egzekucyjny przeciwko takiemu dłużnikowi (art. 5 ust. 6 tej ustawy)?”. Wydaje się wręcz, że odpowiedź zapadła nieco obok pytania.

Jeśli więc okaże się, że sprzeczność rzeczywiście zachodzi, to sprawa może mieć ciąg dalszy, nawet przed powiększonym składem SN. Wszystko zależeć będzie od tego czy uda się wypracować jednolite stanowisko.

Uzasadnienie uchwały w sprawie zwrotu 3/4 opłaty od pozwu

17 kwietnia 2008

Poniżej przedstawiam uzasadnienie uchwały, którą Sad Najwyższy podjął w sprawie zwrotu ¾ opłaty od pozwu (sygn. akt III CZP 146/07).

Dnia 28 lutego 2008 r. Sąd Najwyższy w składzie: SS N Zbigniew Strus (przewodniczący), SSN Iwona Koper (sprawozdawca), SSN Kazimierz Zawada, Protokolant Bożena Kowalska w sprawie z powództwa X przeciwko Z o zapłatę, po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na posiedzeniu jawnym w dniu 28 lutego 2008 r., zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Rejonowy w Poznaniu postanowieniem z dnia 17 października 2007 r., sygn. akt XIX Nc 6286/07:

„1. Czy w sprawach rozpoznawanych w postępowaniu uproszczonym, będących jednocześnie sprawami rozpoznawanymi w postępowaniu upominawczym, po uprawomocnieniu się nakazu zapłaty powodowi należy z urzędu zwrócić 3/4 uiszczonej opłaty od pozwu w trybie art. 79 ust.1 pkt 2 lit. c) ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych W sprawach cywilnych (Dz.U. z 2005 r., Nr 167 poz. 1398 z późn. zm.), w szczególności w sytuacji, gdy uiszczona opłata sądowa od pozwu była równa opłacie podstawowej, o której mowa wart. 14 cyt. ustawy, czyli wynosiła 30,00 zł;

2. Czy – w przypadku pozytywnej odpowiedzi na pytanie I – w nakazie zapłaty wydanym w postępowaniu upominawczym należy zasądzić od pozwanego na rzecz powoda całość uiszczonej przez powoda opłaty sądowej od pozwu, czy też tylko 1/4 tej opłaty, czyli tę część, która nie podlega zwrotowi w trybie art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. c) ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U. z 2005 r., Nr 167 poz. 1398 z późn. zm.)?”

podjął uchwałę:

1) w razie uprawomocnienia się nakazu zapłaty wydanego w postępowaniu upominawczym sąd zwraca stronie trzy czwarte opłaty od pozwu także wówczas, gdy uiszczona opłata odpowiada wysokością opłacie podstawowej (art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. c ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, Dz.U. Nr 167, poz. 1398 ze zm.),

2) odmawia podjęcia uchwały w pozostałym zakresie.

Uzasadnienie

Przedstawione Sądowi Najwyższemu zagadnienia prawne powstały przy rozpoznawaniu przez Sąd Rejonowy w Poznaniu skargi powoda X na orzeczenie referendarza sądowego w przedmiocie zwrotu opłaty sądowej od pozwu, rozstrzygniętego w postępowaniu upominawczym, należnego stronie na podstawie art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. c ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. Nr 167, poz. 1398 ze zm. — dalej jako u.k.s.c.).

W sprawie tej powód w dniu 27 marca 2007 r. wniósł powództwo o zasądzenie od pozwanego Z kwoty Y z ustawowymi odsetkami oraz kosztami postępowania, w tym opłaty od pozwu, a w razie uprawomocnienia się nakazu zapłaty wnosił o zwrot trzech czwartych wniesionej opłaty od pozwu na podstawie art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. c u.k.s.c. Należna w sprawie, podlegającej rozpoznaniu w postępowaniu uproszczonym, opłata od pozwu wynosząca – zgodnie z art. 28 pkt 1 u.k.s.c. – 30 zł została uiszczona przy wniesieniu pozwu. W uwzględniającym powództwo nakazie zapłaty, który nie został zaskarżony przez pozwanego, zasądzone zostały na rzecz powoda koszty procesu obejmujące opłatę od pozwu.

Wątpliwości które legły u podstaw sformułowania przedstawionych zagadnień dotyczą stosowania art. 79 ust. I pkt 2 lit. c u.k.s.c. w postępowaniu uproszczonym. Sąd Rejonowy wskazał, że w obecnym stanie prawnym nie ma przypadku, w którym należna opłata od pozwu wynosiłaby mniej niż 30 zł., a tym samym wolą ustawodawcy jest, by w każdym procesie cywilnym została uiszczona na rzecz Skarbu Państwa co najmniej taka opłata. W sprawach podlegających rozpoznaniu w postępowaniu uproszczonym, w których wartość przedmiotu sporu nie przekracza 2000 zł opłata stała równa jest opłacie podstawowej, stanowiącej minimalną opłatę, jaką strona jest obowiązana uiścić od pisma podlegającego opłacie. W takim przypadku zwrot trzech czwartych uiszczonej opłaty prowadziłby do obejścia przepisów o opłacie podstawowej. Istnieje także ryzyko bezpodstawnego wzbogacenia powoda w sytuacji przyznania powodowi w nakazie zapłaty zwrotu całości uiszczonej opłaty sądowej, jako części kosztów procesu oraz jednoczesnego zwrotu na jego rzecz trzech czwartych opłaty. W rezultacie, w ocenie Sądu Rejonowego, należałoby uznać przepisy o postępowaniu uproszczonym, wraz z przepisami o kosztach sądowych obowiązującymi w tym postępowaniu, za lex specialis wobec przepisów o postępowaniu upominawczym i co za tym idzie wyłączyć w takiej sytuacji stosowanie art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. c u.k.s.c. Równocześnie jednak dostrzegł Sąd Rejonowy, że z przepisów u.k.s.c. nie wynika wyraźne wymaganie uiszczenia w każdej sprawie opłaty w kwocie co najmniej 30 zł, ani też rozróżnienie pomiędzy „postępowaniem uproszczonym zwykłym” i postępowaniem „uproszczonym upominawczym”. Przepisy regulujące problematykę kosztów sądowych powinny być natomiast interpretowane ściśle.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Dokonana ustawą z dnia 14 grudnia 2006 r. o zmianie ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. Nr 21, poz. 123 — dalej jako ustawa nowelizacyjna) nowelizacja u.k.s.c. zmieniła dotychczasowy system pobierania opłat sądowych w sprawach, w których możliwe jest wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym. Celem tych zmian było usprawnienie postępowania.

Przed wejściem w życie ustawy nowelizującej, zgodnie z art. 19 ust. 2 u.k.s.c., od pozwu w postępowaniu upominawczym pobierana była czwarta część opłaty. Ta ułamkowa opłata nie mogła wynosić mniej niż 30 zł (art. 20 ust. 1 u.k.s.c.). W razie prawidłowego wniesienia przez pozwanego sprzeciwu od nakazu zapłaty, od powoda pobierano dodatkowo trzy czwarte opłaty. Przepis art. 19 ust. 2 u.k.s.c. wyłączał równocześnie spod jego regulacji sprawy podlegające rozpoznaniu w postępowaniu uproszczonym. W konsekwencji, w razie zbiegu postępowania upominawczego z postępowaniem, uproszczonym przyjmowano, że od pozwu pobiera się opłatę stałą przewidzianą w art. 28 u.k.s.c. regulującym wysokość opłat w postępowaniu uproszczonym, nawet wówczas, gdy ze w względu na charakter sprawy możliwe jest wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym (uzasadnienie uchwały SN z dnia 27 kwietnia 2007 r., I CZP 138/06, dotychczas nie publ.).

Po zmianie art. 19 u.k.s.c. przepisy u.k.s.c. nie zawierają obecnie szczególnego przepisu stanowiącego o pobieraniu opłat w sprawach, w których może zostać wydany nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Podstawowe znaczenie dla wymiaru opłaty od pozwu w sprawie kwalifikującej się do rozpoznania w tym postępowaniu, w którym dochodzone są roszczenia pieniężne (art. 498 § 1 k.p.c.), ma w aktualnym stanie prawnym art. 13 u.k.s.c., chyba że ustawa przewiduje pobranie w takiej sprawie opłaty stałej (art. 12 u.k.s.c.). W obu przypadkach pobiera się od pozwu „opłatę stosunkową lub stałą w pełnej wysokości.

Zgodnie jednak z wprowadzonym ustawą nowelizującą przepisem art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. c u.k.s.c., w razie uprawomocnienia się nakazu zapłaty sąd z urzędu zwraca stronie trzy czwarte uiszczonej opłaty od pozwu w postępowaniu upominawczym. W razie zakończenia sprawy przez uprawomocnienie się nakazu zapłaty powód poniesie więc ostatecznie jedynie czwartą część należnej opłaty.

Przepisy u.k.s.c. nie przewidują obecnie pobierania od pisma procesowego opłaty niższej niż 30 zł. Ponieważ, jak już wcześniej stwierdzono, u.k.s.c. nie zawiera samodzielnej podstawy obliczenia opłaty od pozwu w postępowaniu upominawczym, powód będzie zawsze zobowiązany w sprawie nadającej się do rozpoznania w tym postępowaniu uiścić opłatę od pozwu w kwocie minimalnej 30 zł, bądź w ramach opłaty stosunkowej, bądź w ramach opłaty stałej, jeżeli sprawa podlega rozpoznaniu w postępowaniu uproszczonym. W konsekwencji na tym etapie postępowania nie zachodzi podnoszona przez Sąd Rejonowy obawa obejścia przepisów o opłacie podstawowej.

Osobną kwestią jest natomiast zwrot uiszczonej opłaty. W świetle przepisów u.k.s.c. uiszczona opłata podlega zwrotowi przez sąd, gdy była ona wyższa od należnej, a więc gdy chodzi o zwrot opłaty zapłaconej bez podstawy prawnej (art. 80 ust. 1 u.k.s.c.) oraz gdy opłata została uiszczona prawidłowo, ale podlega zwrotowi ż uwagi na określone w ustawie późniejsze zdarzenia procesowe (art. 79 u.k.s.c.). W tym drugim przypadku zwrot opłaty jest wyrazem preferencji dla określonego sposobu załatwienia sprawy, następstwem zmniejszonego nakładu pracy po stronie sądu, a w przypadku środków odwoławczych wyrazem stanowiska, że koszty usuwania oczywistych naruszeń prawa nie powinny obciążać stron.

Mająca pierwszeństwo na gruncie u.k.s.c., wykładnia językowa przepisów o zwrocie opłaty nie daje podstaw do wniosku, że określona ułamkiem kwota zwracanej opłaty jest w jakiś sposób limitowana. Przepis art. 79 u.k.s.c. jednoznacznie nakazuje zwrócić całość, trzy czwarte, bądź połowę uiszczonej w konkretnym przypadku opłaty. W przeciwieństwie do art. 20 ust. 1 u.k.s.c., dotyczącego wysokości należnej opłaty, przepis art. 79 u.k.s.c., traktujący o zwrocie uiszczonych opłat nie zawiera jednak zastrzeżenia, że pozostała w kasie sądu po zwrocie opłaty kwota nie może wynosić mniej niż 30 zł. Odmienne stanowisko, warunkujące zwrot opłaty od pozostawienia na rachunku sądu minimalnej kwoty 30 zł, kolidowałoby nie tylko z jego brzmieniem, lecz nie znajdowałoby także uzasadnienia celowościowego. Przedstawione wcześniej racje, stojące za nakazem zwrotu opłaty są bowiem niezależne od wartości przedmiotu sporu. Nie ma też podstaw, by nakaz zwrotu opłaty określony w art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. c u.k.s.c. traktować odmiennie niż w pozostałych przypadkach objętych art. 79 u.k.s.c.

Nie można podzielić poglądu uznającego przepisy o postępowaniu uproszczonym, za lex specialis wobec przepisów o postępowaniu upominawczym, już z tej przyczyny, że omawiany problem jest związany nie tylko z postępowaniem uproszczonym, lecz dotyczy wszystkich przypadków, w których czwarta część opłaty obliczonej od pozwu o roszczenie pieniężne jest niższa niż 30 zł. Przepis art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. c u.k.s.c. nie daje również podstaw do przyjęcia, że „uiszczoną opłatą” nie jest opłata stała zapłacona z racji zakwalifikowania sprawy do postępowania uproszczonego. Nie przeczy temu fakt, że w art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. c u.k.s.c. jest mowa o „pozwie w postępowaniu upominawczym”. Ponieważ u.k.s.c. nie zawiera odrębnych przepisów dotyczących opłat pobieranych od „pozwu w postępowaniu upominawczym” sformułowanie to należy rozumieć w ten sposób, że zwrot opłaty przysługuje od pozwu rozpoznanego w postępowaniu upominawczym.

Odnośnie do drugiego z przedstawionych Sądowi Najwyższemu zagadnień wskazać trzeba, że kognicją Sądu Rejonowego w rozpoznawanej sprawie objęta jest prawidłowość orzeczenia referendarza sądowego odmawiającego powodowi zwrotu trzech czwartych opłaty sądowej od pozwu. Poza jej granicami pozostaje kwestia sposobu orzekania o zwrocie kosztów procesu w nakazie, zapłaty, która stanowi odrębne zagadnienie i podlega samodzielnej kontroli odwoławczej (art. 394 1 pkt9, art. 39822 1 k.p.c.). Rozstrzygnięcie tego zagadnienia nie jest niezbędne dla rozstrzygnięcia przez Sąd Rejonowy rozpoznawanej skargi w sytuacji, gdy orzeczenie w przedmiocie kosztów procesu zapadło przed złożeniem wniosku o zwrot ułamkowej części opłaty od pozwu i jak należy sądzić jest obecnie prawomocne.

W sprawie mogłaby natomiast mieć znaczenie odpowiedź na inne od przedstawionego przez Sąd Rejonowy pytanie, a mianowicie czy fakt uprzedniego przyznania powodowi na podstawie art. 98 § 1 k.p.c. zwrotu całości uiszczonej opłaty od pozwu w ramach prawomocnego rozstrzygnięcia o kosztach procesu, zawartego w nakazie zapłaty wyklucza późniejsze dokonanie zwrotu opłaty przez sąd na podstawie art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. c u.k.s.c.

Zgodnie z art. 98 § 1 k.pc. strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony. Ocena czy dany koszt może być uznany za niezbędny i celowy należy do sądu, którego swobodę w tym zakresie ograniczają ustanowione w art. 98 § 2 i 3 ustawowe „domniemania niezbędności określonych kosztów. Jak przyjmuje się w judykaturze (między innymi powołane przez Sąd Rejonowy postanowienie SN z dnia 15 września 1977 r., I CZ 81/77, OSNCP 1978, nr 5-6, poz. 101) od reguły tej dopuszczalne są wyjątki pozwalające na odmowę zasądzenia od strony przeciwnej na rzecz strony wygrywającej poniesionych przez nią opłat sądowych, których zwrot mogła ona uzyskać od Skarbu Państwa. W takiej sytuacji tracą one bowiem charakter kosztów niezbędnych. W rozważanym przypadku sytuacja jest odmienna, gdyż powód może uzyskać zwrot opłaty dopiero w przyszłości jeżeli nakaz zapłaty stanie się prawomocny. Jednak na tle przytoczonej argumentacji uzasadniony jest także dalej idący, adekwatny również w tym przypadku pogląd, że poniesione przez stronę koszty sądowe, do których zwrotu obowiązany jest z mocy przepisów o kosztach sądowych Skarb Państwa, jako podmiot prawa publicznego, odpowiedzialny za realizację konstytucyjnego prawa jednostki do sądu, nie podlegają zwrotowi w ramach rozliczenia kosztów między stronami. Podstawy dla jego sformułowania dostarcza także uznanie, że koszty sądowe poniesione przez stronę postępowania, których zwrot strona może, bądź będzie mogła uzyskać od Skarbu Państwa po uprawomocnianiu się orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie, nie podlegają zwrotowi na zasadach wyjątku od art. 98 i nast. k.p.c. Nakazując pozwanemu w nakazie zapłaty wydawanym w postępowaniu upominawczym zapłatę kosztów postępowania sąd nie uwzględnia więc poniesionej przez powoda opłaty od pozwu w części, w której Skarb Państwa zobowiązany jest do jej zwrotu na podstawie art. 79 ust. 1 pkt 2 lit c u.k.s.c.

Z powyższych względów orzeczono jak w uchwale (art. 390 I k.p.c. w zw. z art. 61 § 1 ustawy z dnia 23 listopada 2003 r. o Sądzie Najwyższym, Dz. U. Nr 52, poz. 2052)

O adresie dłużnika w postępowaniu klauzulowym

19 marca 2008

W polskim postępowaniu cywilnym uzyskanie prawomocnego orzeczenia zasądzającego na rzecz wierzyciela określoną należność jest pierwszym etapem odzyskiwania należności, natomiast ostatnim jest postępowanie egzekucyjne. Pomiędzy nimi toczy się jeszcze postępowanie o nadanie klauzuli wykonalności, zwane postępowaniem klauzulowym. Kiedyś uznawane było za część postępowania egzekucyjnego. Obecnie coraz częściej uważa się, że ma ono charakter samodzielny. Postępowanie to służy do tego, by uzyskać zezwolenie na zastosowanie przymusu państwowego w celu wyegzekwowania zasądzonej wcześniej należności.

W standardowych sytuacjach nadanie klauzuli następuje w zasadzie automatycznie, a postępowanie jest banalnie proste. Po uprawomocnieniu się orzeczenia sąd na wniosek, a w przypadku nakazów zapłaty – z urzędu – nadaje klauzulę wykonalności, po uzyskaniu której wierzyciel może skierować sprawę do komornika. I już.

Życie jest jednak bardziej skomplikowane i czasami okazuje się, że treść orzeczenia w odnośnie relacji powód-pozwany nie jest zgodna z rolami wierzyciel-dłużnik. Chodzi o to, że po czasie pozwany może przestać być dłużnikiem (bo np. został przejęty albo umarł), a powód przestał być wierzycielem (bo np. został przejęty albo zbył wierzytelność). W takiej sytuacji skuteczne prowadzenie egzekucji na podstawie orzeczenia nie uwzględniającego zmian podmiotowych nie jest możliwe. Nie jest też jednak możliwe ponowne prowadzenie postępowania sądowego o zapłatę. W związku z tym, dla umożliwienia przeprowadzenia postępowania egzekucyjnego niezbędne jest prowadzenie postępowania klauzulowego, ale nieco zmodyfikowanego, a mianowicie o nadanie klauzuli na rzecz nowego wierzyciela albo przeciwko nowemu dłużnikowi. Postępowanie to regulowane jest przez art. 788 Kpc. W tym właśnie postępowaniu pojawia się problem adresu dłużnika.

Generalna zasada jest taka, że aktualny adres dłużnika należy podawać w piśmie procesowym wszczynającym dane postępowanie. W związku z tym należy go podać we wniosku o nadanie klauzuli wykonalności. Weryfikacja aktualności tego adresu następuje jednak dopiero wówczas, gdy sąd próbuje doręczyć jakieś pismo dłużnikowi. Jeśli zatem sąd niczego nie doręcza, to i podawany adres nie ma znaczenia. Jednakże w toku postępowań niejednokrotnie sądy wzywają do podania aktualnego adresu zamieszkania dłużnika, bowiem podane we wniosku okazują się nieaktualne. Wezwania te wynikają z faktu, że w Polsce występują aktualnie przynajmniej trzy koncepcje dotyczące obowiązku doręczania postanowień wydawanych w postępowaniu klauzulowym.

Według pierwszej z nich, prezentowanej przez Sąd Okręgowy w Krakowie, każde postanowienie w postępowaniu klauzulowym należy doręczyć dłużnikowi. W ocenie tego Sądu, z art. 357 § 2 Kpc wynika ogólna reguła, zgodnie z którą postanowienie wydane na posiedzeniu niejawnym sąd doręcza z urzędu obu stronom postępowania, o ile przepis szczególny nie stanowi inaczej, przy czym nie jest takim przepisem szczególnym art. 795 § 2 Kpc, bowiem dotyczy on jedynie kwestii od kiedy biegnie dłużnikowi termin do złożenia zażalenia.

Druga koncepcja, prezentowana przez Sąd Okręgowy w Łodzi oraz Sąd Okręgowy w Gdańsku zakłada, że o ile postanowień o nadaniu klauzuli wykonalności w trybie art. 788 Kpc oraz postanowień związanych z takimi postanowieniami (np. o sprostowaniu) dłużnikowi się nie doręcza z uwagi na treść art. 795 § 2 Kpc, to dla rozstrzygnięcia innych kwestii wpadkowych, np. takich jak właściwość sądu, należy stosować przepisy ogólne. Zakłada się bowiem, że w braku szczególnego unormowania dotyczącego kwestii wpadkowych, należy poprzez art. 13 § 2 Kpc stosować art. 357 § 2 Kpc i doręczać takie postanowienia dłużnikowi. W konsekwencji Sądy te uznają, że o ile postanowienia kończącego postępowanie w sprawie nie doręcza się, to doręcza się postanowienia wcześniejsze, które sprawy nie kończą.

Ostatnia koncepcja, prezentowana przez większość sądów, w tym w szczególności przez Sąd Apelacyjny i Sąd Okręgowy w Katowicach, Sąd Okręgowy w Poznaniu czy Sąd Okręgowy w Szczecinie zakłada, że aktualny adres dłużnika w postępowaniu klauzulowym prowadzonym w trybie art. 788 Kpc nie jest w ogóle potrzebny, bowiem postanowień wydawanych w tym postępowaniu dłużnikowi nie doręcza się, gdyż byłoby to niezgodne z celem postępowania i dawało dłużnikowi możliwość ukrycia z majątku jeszcze przed wszczęciem postępowania egzekucyjnego.

Skutki przyjęcia poszczególnych koncepcji mogą się istotnie różnić. Jeśli bowiem okaże się, że sąd uważa, że dłużnikowi należy doręczyć postanowienie, to w przypadku, gdy nie jest znany adres dłużnika, wierzyciel musi go poszukiwać, ustalać w biurach adresowych, a dłużnik tymczasem może uciec z majątkiem. Dochodzi do przedłużenia się postępowania klauzulowego, które ze swej istoty powinno być krótkie, a nawet do zablokowania możliwości wszczęcia postępowania egzekucyjnego w sytuacji, gdy dłużnik przeprowadził się i nie dopełnił obowiązku meldunkowego, bo wierzyciel najczęściej nie dysponuje narzędziami pozwalającymi ustalić rzeczywiste miejsce pobytu dłużnika. Nie trzeba też specjalnie uzasadniać, że możliwości wierzyciela w ustaleniu rzeczywistego położenia majątku dłużnika w porównaniu do możliwości komornika, w szczególności po ostatniej nowelizacji art. 2 ust. 5 ustawy z dnia 29.08.1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji, są nikłe. Wymaganie od wierzyciela podawania kolejny raz aktualnego adresu (po raz pierwszy taki obowiązek powstaje w procesie) nie jest konieczne również dlatego, że prawa dłużnika nie są zagrożone przez przeprowadzenie postępowania klauzulowego bez jego udziału. Postanowienie o nadaniu klauzuli zostanie mu bowiem doręczone przy wszczęciu egzekucji i wówczas będzie on mógł złożyć na nie zażalenie, które jeśli okaże się skuteczne, to doprowadzi do umorzenia postępowania egzekucyjnego.

W konsekwencji, w moim przekonaniu, jedynie ostatnie stanowisko jest prawidłowe, bowiem uwzględnia nie tylko literalną treść przepisów, ale również cel ich ustanowienia oraz funkcję postępowania klauzulowego. Należy też zwrócić uwagę na to, że odpowiednie stosowanie art. 357 § 2 Kpc może oznaczać niezastosowanie go w sytuacji, gdy taki wniosek wynikać będzie z wykładni tego przepisu w kontekście przepisów o postępowaniu klauzulowym. Nie zmienia to jednak stanu, w którym te same przepisy są interpretowane na trzy różne sposoby i nieobeznany z praktyką wierzyciel czy nawet profesjonalny pełnomocnik, nie jest w stanie przewidzieć, z którym poglądem przyjdzie mu się zmierzyć w konkretnym przypadku.

Sąd elektroniczny

5 lutego 2008

Wielkie zaniepokojenie wzbudza we mnie pomysł wprowadzenia sądu elektronicznego dla rozpoznawania niektórych (w zamyśle – prostych, w rzeczywistości – różnie to bywa) spraw cywilnych. Uważam ten pomysł – w jego obecnym i wyobrażalnym kształcie – za szkodliwy. Być może miałbym o nim inne zdanie, gdybym posiadał więcej informacji. Nie jest to jednak możliwe, gdyż nie mam „wejść” w Ministerstwie Sprawiedliwości, a na jego stronie można znaleźć jedynie króciutką wzmiankę na ten temat w dokumencie pt. „Informacja o zamierzeniach legislacyjnych”. Napisano tam, że: „Istotą projektu będzie stworzenie jednego ogólnokrajowego sądu, do którego wnoszone byłyby pozwy w formie elektronicznej (bez dołączania dowodów) i którego orzeczenia uprawomocniałyby się w wypadku braku sprzeciwu bądź zarzutów, zaś w razie ich wniesienia pozwy byłyby przekazywane do rozpoznania sądowi właściwemu miejscowo”.

Media podchwyciły ten pomysł dość chętnie, choć jego wprowadzenie ma mieć miejsce dopiero w 2010 r., co – biorąc pod uwagę opóźnienia we wszelkiego rodzaju informatycznych wdrożeniach – może oznaczać, że nastąpi to dopiero po wyborach parlamentarnych. Oczywiście, jeśli Platforma ponownych wyborów nie wygra, to pomysł ten w ogóle może być wyrzucony do kosza.

Z pojawiających się artykułów na ten temat wynika znacznie więcej niż z informacji ministerialnej, aczkolwiek trudno stwierdzić, co jest prawdą, a co nie. W szczególności autorzy piszą, że sąd elektroniczny objąć ma jedynie sprawy z postępowania upominawczego, z wyłączeniem postępowania nakazowego (to sugeruje ministerstwo pisząc o zarzutach), a także, że akta takich spraw miałyby być prowadzone w formie elektronicznej. Niższe mają być opłaty za wniesienie pozwu tą drogą, a nakazy zapłaty mają być przekazywane komornikom drogą elektroniczną.

W związku z powyższym jawi się szereg pytań, na które Ministerstwo Sprawiedliwości powinno, w moim przekonaniu, publicznie odpowiedzieć, przed prowadzeniem dalszych prac nad pomysłem. Publicznie dlatego, by nie prowadzić w zaciszu gabinetów prac, które doprowadzić mogą do powstania potworka. Poniższe pytania są stosunkowo ogólne. Odpowiedź na pewne z nich uczyni inne bezprzedmiotowymi, ale postawi nowe. Stąd warto byłoby się nad nimi zastanowić.

1. Jeśli pozwy mają być wnoszone bez załączanych dowodów, jak sugeruje Ministerstwo, to dlaczego nakazy zapłaty mają wydawać referendarze, a nie komputer? Byłoby o rozwiązanie o wiele tańsze, a na prawa pozwanego nie wpływałoby to w żaden sposób. Z samego pozwu nie wynika przecież zasadność roszczenia. Do jej analizy, do uznania czy żądanie budzi czy nie budzi wątpliwości, konieczne jest powiązanie treści pozwu z dowodami. Brak dowodów powoduje, że nie ma czego weryfikować i praca jest automatyczna, więc nie musi jej wykonywać człowiek.

2. Obawiam się, że brak dowodów oznacza, iż każdy wierzyciel otrzyma przywilej idący znacznie dalej niż bankowy przywilej wystawiania bankowych tytułów egzekucyjnych. Czy tak będzie? Jeśli na samym tylko oświadczeniu powoda miałby bazować sąd, to wymiar sprawiedliwości stanie się fikcją, a każdy będzie mógł uzyskać dowolne orzeczenie zasądzające. Co gorsza – część z nich zostanie skierowana do egzekucji, mimo że będzie bezzasadna i może rodzić daleko idące skutki.

3. Czy rozważano, jaki wpływ na skalę wnoszonych sprzeciwów będzie miało to, że pozwany nie będzie wiedział, na podstawie jakich dokumentów dochodzone jest od niego roszczenie? Aktualnie wiele sprzeciwów nie jest wnoszone zapewne dlatego, że pozwany ma świadomość, że jest winien, gdyż dostaje fakturę, którą dostał wcześniej pocztą. Porównuje sobie oba dokumenty i nie ma wątpliwości, że wszystko się zgadza. W sytuacji, gdy tej faktury z pozwem nie dostanie, to istnieje ryzyko drastycznego wzrostu ilości sprzeciwów. Gdyby tak się stało, to cały system straci sens.

4. W jakiej formie będzie dostarczany pozew pozwanemu? Zapewne w drukowanej. Czy w związku z tym rozważano wysokość kosztów wyposażenia sądu w drukarnię? I czy koszty druku pozwów prywatnych firm mam ponosić ja, jako podatnik, czy też wierzyciel (tak jest obecnie) lub dłużnik (tak teoretycznie mogło by być)?

5. Czy wydany bez dowodów nakaz zapłaty będzie nakazem zapłaty, o którym mowa w art. 353(1) i (2) Kpc? Jeśli tak, to czy rozważano konsekwencje wynikające z prawomocności takiego nakazu i dopuszczalnymi środkami obrony dłużnika? Czy rozważano konstytucyjne prawo dłużnika do obrony w procesie, które w moim przekonaniu byłoby ograniczone w stopniu pozwalającym na zakwestionowanie konstytucyjności sądu elektronicznego? Jeśli dłużnik nie wie, na podstawie jakich dowodów wydano orzeczenie, to musi się odwołać, by je uzyskać. Wymuszono by więc na obywatelach, spółkach itd. obowiązek spodziewania się pozwu w każdym czasie. Nawet bowiem najbardziej absurdalne żądania byłyby uwzględniane. Co więcej – wymuszono by konieczność działania pozwanych, gdyż Państwo jako takie nie prowadziłoby nawet wstępnej weryfikacji żądań. Sądzę, że jest to nie do przyjęcia w świetle konstytucyjnego prawa do sądu.

Mając na uwadze powyższe względy sądzę, że pozwy bez dowodów nie przejdą. Będą one musiały być załączane w formie elektronicznej do pozwu i na tej podstawie referendarze będą wydawać nakazy, badając czy żądanie nie budzi wątpliwości. Byłoby to rozwiązanie o niebo lepsze, aczkolwiek mam wątpliwość czy tańsze od obecnego, które lekko by zmodyfikowano (o czym dalej).

Otóż także w rozwiązaniu z dowodami pojawia się pytanie, kto ma drukować odpisy pozwu z załącznikami i dlaczego miałby to robić sąd? Jeśli pozew będzie drukowany, to jeśli nie zostanie doręczony pozwanemu i wróci do sądu, to trzeba go będzie gdzieś przechowywać. Obecnie robi się to w aktach papierowych. Jak byłoby w nowym rozwiązaniu? Nie wiadomo. Jasne jest jednak, że będzie to kosztować.

Dalej – zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie, dlaczego nakazy zapłaty miałyby być przesyłane z sądu do komornika. Przecież to nie sąd, lecz wierzyciel jest gestorem postępowania egzekucyjnego i do wszczęcia tego postępowania niezbędny jest jeggo wniosek. Wierzyciel może nie chcieć kierować sprawy do egzekucji z uwagi na spłatę zadłużenia. Czy musiałby w takiej sytuacji informować sąd o tym fakcie? Nawet gdyby, to nikt by tego nie robił, bo to absurd, nie mówiąc o tym, że sąd musiałby zarządzać takimi informacjami. W efekcie do komorników trafiałaby masa nakazów zupełnie niepotrzebnie. Co więcej, aby nakaz trafił do odpowiedniego komornika, to wierzyciel musiałby już w pozwie go wskazać. A jeśli tego nie zrobi, to co? Automat przyjmujący pozwy elektroniczne nie pozwoli na wykorzystanie tej drogi? Byłoby to nielogiczne. Z drugiej strony, jeśli nakaz zapłaty nie będzie przesyłany przez sąd do komornika, to musiałby być przesyłany do wierzyciela. Jeśli będzie w formie elektronicznej, to w takiej samej formie będzie musiał być wysłany do komornika, gdyż wydrukowanie takiego nakazu unicestwi jego urzędowość. Dalej – jak okazywać dłużnikowi w trakcie czynności egzekucyjnych oryginał tytułu wykonawczego (por. art. 805 par. 2 Kpc)? Wozić laptopa prócz akt? ;] A poza tym, kto mu uwierzy, że to coś w komputerze, to tytuł wykonawczy? Przecież każdy sobie może coś takiego zrobić, a zapewne dla przeciętnego obywatela, jak coś nie jest na papierze, to nie istnieje. W sumie sądzę, że łącznie z wprowadzeniem sądu elektronicznego należałoby wdrożyć egzekucję elektroniczną. Czy rozważano tę kwestię? Wątpliwe.

Kwestią drugorzędną w tej sytuacji, są nakłady, które trzeba będzie poczynić na systemy bazodanowe, sprzęt komputerowy, superwydajne drukarki, toner itd., aby sąd elektroniczny mógł w ogóle działać. Konieczność przygotowania i przeprowadzenia przetargów w tym zakresie już budzi wątpliwość czy w ogóle takie rozwiązanie spowoduje jakieś oszczędności.

Tymczasem radykalne ograniczenie pracy sądów w postępowaniu upominawczym jest do osiągnięcia poprzez wprowadzenie dwóch przepisów i jednego rozporządzenia. Pierwszy przepis zobligowałby powoda do dołączania do pozwu wypełnionego wzoru nakazu zapłaty, drugi przepis wprowadzałby delegację dla Ministra Sprawiedliwości do ustalenia wzoru nakazu zapłaty, a rozporządzenie ustaliłoby taki wzór. Na skutek tego rozwiązania praca sądów w postępowaniu upominawczym do czasu wydania nakazu zapłaty sprowadziłaby się do tego, że referendarz sprawdziłby czy żądanie pozwu odpowiada treści załączonego projektu nakazu oraz czy z załączonych dowodów nie wynika, że żądanie budzi wątpliwości. Gdyby wszystko grało, to przybijałby swoją pieczątkę imienną (mogłaby być połączona z sądową, dla zmniejszenia ilości pracy), podpisywał się i już. Nakaz wydany – można wysłać.

Można byłoby też ograniczyć pracę jeszcze bardziej i nie doręczać nakazu zapłaty wierzycielowi przed jego uprawomocnieniem się. Dopiero wówczas, po nadaniu klauzuli wykonalności, tytuł wykonawczy byłby wysyłany wierzycielowi.

Generalnie sądzę, że w obecnie istniejące rozwiązania rozwiązania są na tyle dobre, że wystarczy je dopracować, by minimalnym kosztem osiągnąć spadek kosztów funkcjonowania sądu oraz poprawić szybkość procedowania, bez utraty gwarancji procesowych pozwanych.

PS. Jak właśnie przeczytałem (22:25), Rząd przyjął dziś założenia do tego projektu. Wyjaśniają one podstawową kwestię – pozwy mają być wnoszone bez dowodów, natomiast w pozwie ma znaleźć się dokładny opis stanu faktycznego (cokolwiek to oznacza). Reszta wskazanych przeze mnie kwestii nie została jak dotąd rozstrzygnięta.