Archive for the ‘nowelizacja’ Category

Klauzula wykonalności przeciwko małżonkowi cd

3 sierpnia 2009

Trochę czasu upłynęło od ostatniego wpisu, ale mam nadzieję, że do następnego minie mniej 🙂 Postanowiłem jednak uzupełnić bloga o ciąg dalszy perypetii związanych z nadawaniem klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika, związanych z nowelizacją przepisów Krio i Kpc.

Jak pisałem, tuż przed publikacją ostatniego wpisu zapadła uchwała SN o treści: „Jeżeli zobowiązanie dłużnika pozostającego w ustroju ustawowej wspólności majątkowej małżeńskiej powstało przed wejściem w życie ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 162, poz. 1691), do postępowania o nadanie klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika stosuje się przepisy kodeksu postępowania cywilnego w brzmieniu sprzed tej nowelizacji” (III CZP 77-08).

Z jej uzasadnienia wprost już wynika, że jest nie podzielono w niej poglądu wyrażonego przez inny skład Sądu Najwyższego w sprawie III Czp 44/07. SN stwierdził m. in., że zmiany wprowadzone ustawą nowelizującą winny służyć realizacji nowych uprawnień materialnoprawnych dotyczących odpowiedzialności małżonków za zobowiązania zaciągnięte przez jednego z nich. W konsekwencji ocena regulacji międzyczasowych powinna być kompleksowa i respektować więź między procesowym i materialnym aspektem regulacji. Sąd Najwyższy wskazał dalej, że wyrażony w postanowieniu III CZP 44/07 obowiązek stosowania art. 787 Kpc do tytułów egzekucyjnych wydanych po 20.01.2005 r. także w sytuacji, gdy obowiązek nimi stwierdzony powstał przed wejściem w życie nowelizacji nie zapewnia realizacji uprawnień wierzyciela ani małżonka dłużnika (art. 41 § 3 Krio w poprzednim brzmieniu) przysługujących im w świetle przepisów prawa materialnego.

Mając to na uwadze, Sąd Najwyższy odmiennie niż poprzednio podszedł do kwestii kognicji w postępowaniu klauzulowym. Uznał mianowicie, że „etap określania chwili powstania roszczenia nie dotyka jeszcze ściśle rozumianego postępowania klauzulowego, stanowi bowiem wstępny krok konieczny do realizacji ciążącego na sądzie obowiązku ustalenia właściwych przepisów, które powinien zastosować w postępowaniu klauzulowym. Dopiero wybór tych przepisów określi zakres właściwego postępowania. Nie można zatem zgodzić się z poglądem, że zakres kognicji w postępowaniu klauzulowym stanowi przeszkodę do zbadania przez sąd zdarzenia, z którym ustawodawca związał czasowe rozgraniczenie zakresu działania norm regulujących przebieg i materię postępowania klauzulowego. Proceduralne możliwości, jakimi dysponuje sąd, aby uzyskać niezbędne informacje, potrzebne do wyboru określonego kompleksu norm (sprzed nowelizacji lub znowelizowanych) określa art. 761 i art. 766 k.p.c. W efekcie możliwości poznawcze sądu w postępowaniu klauzulowym nie stanowią przeszkody do przypisania terminowi „roszczenie”, zawartemu w art. 5 ust. 6 ustawy nowelizującej, treści przystającej do wcześniejszych regulacji materialnych i umożliwiającej ich pełną realizację”.

Rozstrzygnięcie to zasługuje na akceptację i jest wyrazem takiej interpretacji przepisów, która nie pomija skutków wywoływanych przez jej przyjęcie. W świetle treści uzasadnienia nie budzi wątpliwości, że to istotnym elementem rozumowania było uwzględnieni konsekwencji, jakie wywoła niewłaściwe zastosowanie przepisów intertemporalnych. Zgodnie z poglądem wyrażonym w uchwale, wierzyciel nie musi jednak – czego wymagał od niego SN w postanowieniu III Czp 44/07 – uzyskiwać pisemnej zgody małżonka dłużnika na zaciągnięcie zobowiązania, nawet jeśli zobowiązanie powstało po wejściu w życie nowelizacji.

Zastosowanie się sądów i stron do wytycznych płynących z uchwały spowoduje, że w postępowaniu klauzulowym art. 787 Kpc w aktualnym brzmieniu będzie miał zastosowanie jedynie do zobowiązań dłużnika powstałych po wejściu w życie nowelizacji. W pozostałych przypadkach zastosowanie będzie miał ww. przepis w poprzednim brzmieniu. Nie będzie miało natomiast żadnego znaczenia, kiedy został wydany tytuł egzekucyjny, co jest rozwiązaniem ze wszech miar trafnym.

Warto przy tym dodać, że przedstawiona uchwała znalazła akceptację w wyroku Sądu Najwyższego z kwietnia 2009 r., IV CSK 473/08, co jednak nie może zaskakiwać, gdy zważyć, że sprawozdawcą w obu przypadkach była pani Sędzia Tyczka-Rote. Również w glosie do uchwały M. Sieradzkiej (LEX 96007) autorka z aprobatą odnosi się do dokonanej interpretacji przepisów intertemporalnych. Wydaje się zatem, że istnieje znaczna szansa, że stanowisko zajęte w uchwale przez SN dość szybko się rozpowszechni.

Reklamy

Klauzula wykonalności przeciwko małżonkowi

2 listopada 2008

W dniu 20 stycznia 2005 r. weszła w życie ustawa nowelizująca Kodeks postępowania cywilnego oraz Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz. U. z 2004 r., Nr 162, poz. 1691). Prócz szeregu innych kwestii, zmieniła ona zasady występowania przez wierzyciela o nadanie klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika, które to postępowanie uregulowane jest aktualnie w art. 787-787(2) Kpc. Klauzula taka jest niezbędna wierzycielowi, który chciałby prowadzić egzekucję z majątku wspólnego małżonków, gdyż tytuł wykonawczy wydany jedynie przeciwko dłużnikowi nie jest do tego wystarczający.

Podstawowym i najistotniejszym novum jest nałożenie na wierzyciela ciężaru udowodnienia dokumentem urzędowym lub prywatnym, że stwierdzona tytułem egzekucyjnym wierzytelność powstała z czynności prawnej dokonanej za zgodą małżonka dłużnika. Natomiast w poprzednio obowiązującym stanie prawnym, wierzyciel mógł wystąpić o nadanie klauzuli przeciwko małżonkowi, bez przedstawiania jakichkolwiek dokumentów dotyczących zgód. Wprowadzona zmiana była jednak uzasadniona przebudowaniem systemu zarządzania majątkiem wspólnym małżonków i rezygnacją z instytucji zarządu zwykłego tym majątkiem.

Nałożenie na wierzyciela ciężaru przedstawienia stosownego dokumentu rodzi jednak pytanie o to, czy obowiązek ten dotyczy także zobowiązań, które powstały przed wejściem w życie ustawy. Logicznie rzecz biorąc, odpowiedź na tak postawione pytanie powinna być negatywna. Należy mieć bowiem na uwadze, że skoro wierzyciel w chwili zawierania umowy mógł liczyć na to, że będzie mógł prowadzić egzekucję z majątku dłużnika, stanowiącego majątek wspólny jego i jego małżonka, to nie powinien być tej możliwości pozbawiany przez wprowadzanie ciężarów, których nie mógł się spodziewać i którym nie będzie w stanie sprostać. Tymczasem, gdyby na wierzyciela nałożyć obowiązek przedstawienia zgody małżonka w sytuacji, gdy zobowiązanie zostało już zaciągnięte (częstokroć wiele lat wcześniej), to można z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością twierdzić, że nie będzie on wstanie jemu sprostać. Oczywiste jest bowiem, że nikt o zdrowych zmysłach nie udzieli pisemnej zgody na egzekucję długu z majątku wspólnego w sytuacji, gdy komornik „czeka za drzwiami”. Rozwiązanie takie naruszałoby w moim przekonaniu zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Przy tak jednoznacznie określonym celu, który należało osiągnąć, mogło by się wydawać, że uregulowanie tej kwestii w ustawie nie powinno nastręczać zbytnich problemów. Stało się jednak – jak zwykle ostatnio – inaczej. Na marginesie – w takich sytuacjach zastanawiam się, jak długo jeszcze będzie się jeszcze uczyć studentów o zasadzie racjonalności ustawodawcy…

W art. 5 ww. ustawy nowelizującej ustawodawca zawarł katalog reguł intertemporalnych, które w jego ocenie winny w sposób wyczerpujący rozwiązać problemy, które mogłyby powstać w związku z dokonywanymi zmianami. Kluczowym z punktu widzenia niniejszego tekstu są ustępy 1, 5 i 6, które poniżej cytuję.

Art. 5. 1. Przepisy ustawy stosuje się do stosunków w niej unormowanych, chociażby powstały przed jej wejściem w życie, chyba że przepisy ust. 2-7 stanowią inaczej.
5. Przepisy dotychczasowe stosuje się do:
1) oceny skutków czynności zobowiązujących lub rozporządzających małżonków i ich odpowiedzialności za zobowiązania sprzed wejścia w życie ustawy;
2) wyłączenia lub ograniczenia odpowiedzialności majątkiem wspólnym za zobowiązanie jednego małżonka powstałe przed wejściem ustawy w życie;
3) podziału majątku wspólnego małżonków i do zwrotu wydatków i nakładów dokonanych z majątku wspólnego na majątek osobisty lub z majątku osobistego na majątek wspólny, jeżeli wspólność majątkowa małżeńska ustała przed wejściem ustawy w życie.
6. Jeżeli roszczenie powstało przed wejściem w życie ustawy, egzekucję prowadzi się według przepisów dotychczasowych.

Na pierwszy rzut oka, wszystko gra. Art. 5 ust. 5 pkt 1 wskazuje bowiem, że skutki czynności zobowiązujących małżonków ocenia się na podstawie przepisów dotychczasowych. Na podstawie tychże przepisów prowadzić należy również egzekucję. Jeśli jednak ktoś pomyślał, że w tej sytuacji sprawa jest oczywista i wierzyciel bez problemu dostanie klauzulę wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika na tytule egzekucyjnym stwierdzającym obowiązek świadczenia, który wynika z czynności sprzed 20.01.2005 r. – to jest w błędzie.

W uzasadnieniu postanowienia z dnia 17.05.2007 r. Sąd Najwyższy (III Czp 44/07) wyraził bowiem pogląd odmienny, ale co najciekawsze jedynie częściowo. Pogląd ten znalazł już sobie uznanie w niektórych sądach powszechnych, co skutecznie utrudnia wierzycielom życie. Niestety, rzadko który z nich ma cierpliwość godną prawnika, by z tym walczyć.

Sąd Najwyższy wyinterpretował mianowicie, że: „Przepisy kodeksu postępowania cywilnego dotyczące postępowania o nadanie klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika, w brzmieniu nadanym ustawą z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 162, poz. 1691), stosuje się w sytuacji, gdy tytuł egzekucyjny przeciwko dłużnikowi pozostającemu w związku małżeńskim powstał po dniu 20 stycznia 2005 r. (art. 5 ust. 6 wskazanej ustawy)”.

Innymi słowy, nie jest ważne, kiedy powstało zobowiązanie, kiedy wierzyciel miał faktyczną możliwość uzyskania pisemnej zgody małżonka dłużnika i jaki wpływ na czas trwania procesu miał wierzyciel, bowiem jeśli orzeczenie zasądzające (ograniczając się do sądowych tytułów egzekucyjnych) uprawomocniło się po 20.01.2005 r., to wierzyciel ma pecha i z majątku wspólnego egzekucji prowadzić nie będzie mógł. Dlaczego tak? Odsyłam do wywodów SN. Rozprawienie się z nimi wymagałoby osobnego tekstu.

To jednak nie koniec. Dosłownie parę dni po tym, gdy rozważałem konsekwencje cytowanego postanowienia, trafiłem na nowiutką uchwałę Sądu Najwyższego, której teza opublikowana jest już na jego stronie internetowej. SN uchwalił w dniu 17.09.2008 r., sygn. akt III CZP 77/08, że: „Jeżeli zobowiązanie dłużnika pozostającego w ustroju ustawowej wspólności majątkowej małżeńskiej powstało przed wejściem w życie ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 162, poz. 1691), do postępowania o nadanie klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika stosuje się przepisy kodeksu postępowania cywilnego w brzmieniu sprzed tej nowelizacji”.

Wydaje się, że jest ona sprzeczna z tezami wynikającymi z ww. orzeczenia. Niestety nie jest to pewne. Sprawy nie wyjaśnia także treść pytania prawnego, w odpowiedzi na które zapadła uchwała, a które zostało zadane przez Sąd Apelacyjny w Katowicach. Jego treść brzmiała: „Czy przepisy kodeksu postępowania cywilnego dotyczące nadania klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika w brzmieniu nadanym ustawą z dnia 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 162, poz. 1691), mają zastosowanie w sytuacji, w której zobowiązanie dłużnika pozostającego w związku małżeńskim powstało po dniu 20 stycznia 2005 r. (art. 5 ust. 5, pkt 1 i 2), czy też w sytuacji, gdy po dniu 20 stycznia 2005 r. powstał tytuł egzekucyjny przeciwko takiemu dłużnikowi (art. 5 ust. 6 tej ustawy)?”. Wydaje się wręcz, że odpowiedź zapadła nieco obok pytania.

Jeśli więc okaże się, że sprzeczność rzeczywiście zachodzi, to sprawa może mieć ciąg dalszy, nawet przed powiększonym składem SN. Wszystko zależeć będzie od tego czy uda się wypracować jednolite stanowisko.

Opłata z tytułu niecelowego wszczęcia postępowania egzekucyjnego

29 listopada 2007

W dniu 28.12.2007 r. wejdzie w życie ustawa z dnia 24.05.2007 r. o zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja ta, prócz szeregu zmian dotyczących ustroju komornika, zmienia w istotny sposób zasady obciążania stron postępowania egzekucyjnego opłatą egzekucyjną. W istotny sposób znowelizowany został bowiem art. 49 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji, mocą którego wierzyciele egzekwujący będą mogli być obciążani opłatami z tytułu niecelowego wszczęcie postępowania egzekucyjnego. Wskazana nowelizacja wprowadza bowiem nową, nieznaną dotychczas, sankcję, polegającą na możliwości obciążenia wierzyciela opłatą egzekucyjną.

Poniżej przedstawiam wnioski płynące z analizy zakresu zastosowania ww. przepisu. Art. 49 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji w nowym brzmieniu stanowić będzie, że:

Art. 49. 1. W sprawach o egzekucję świadczeń pieniężnych komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 15 % wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż trzydziestokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Jednakże w przypadku wyegzekwowania świadczenia wskutek skierowania egzekucji do wierzytelności z rachunku bankowego lub wynagrodzenia za pracę komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 8 % wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. W obu przypadkach komornik ściąga opłatę od dłużnika proporcjonalnie do wysokości wyegzekwowanych kwot.

2. W sprawach o egzekucję świadczeń pieniężnych w przypadku umorzenia postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela oraz na podstawie art. 823 Kodeksu postępowania cywilnego komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 5 % wartości świadczenia pozostałego do wyegzekwowania, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Jednakże w razie umorzenia postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela zgłoszony przed doręczeniem dłużnikowi zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 1/10 przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego.

3. W celu pobrania opłat, o których mowa w ust. 2, komornik wydaje postanowienie, w którym wzywa dłużnika do uiszczenia należności z tego tytułu w terminie 7 dni od dnia doręczenia postanowienia. Postanowienie po uprawomocnieniu się podlega wykonaniu w drodze egzekucji bez zaopatrywania w klauzulę wykonalności.

4. W przypadku niecelowego wszczęcia postępowania egzekucyjnego opłaty, o których mowa w ust. 1 i 2, uiszcza wierzyciel. W celu ich pobrania komornik wydaje postanowienie, w którym wzywa wierzyciela do uiszczenia należności z tego tytułu w terminie 7 dni od dnia doręczenia postanowienia. Postanowienie po uprawomocnieniu się podlega wykonaniu w drodze egzekucji bez zaopatrywania w klauzulę wykonalności.

5. W przypadku umorzenia postępowania egzekucyjnego z innych przyczyn, niż wskazane w ust. 2, komornik nie pobiera opłaty od tej części świadczenia, która nie została wyegzekwowana.

6. W przypadku gdy egzekwowane świadczenie zostało zabezpieczone przed wszczęciem postępowania egzekucyjnego, na poczet opłaty stosunkowej, o której mowa w ust. 1 i 2, komornik zalicza opłatę za dokonanie zabezpieczenia, jeżeli pobrał ją od wierzyciela.

Z punktu widzenia wierzyciela, kluczowe znaczenie ma treść ustępu 4 wskazanego przepisu. Wynika z niego, że w razie niecelowego wszczęcia postępowania egzekucyjnego, wierzyciel może zostać obciążony opłatami określonymi w ust. 1 i 2. Sytuacja ta, dotychczas nie występująca, wymaga szczegółowego określenia, kiedy konkretna opłata może wierzyciela obciążyć.

Opłata określona w ust. 1, to opłata egzekucyjna pobierana w normalnym toku postępowania od dłużnika. Wynosi ona 15% wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie mniej niż 1/10 i nie więcej niż trzydziestokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego, natomiast w przypadku wyegzekwowania świadczenia wskutek skierowania egzekucji do wierzytelności z rachunku bankowego lub wynagrodzenia za pracę – 8% wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie mniej niż 1/10 i nie więcej niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego.

Co istotne, opłatę tę ściąga się od dłużnika proporcjonalnie do wysokości wyegzekwowanych kwot, a zatem pobranie tej opłaty uzasadnione jest dopiero wówczas, gdy zostaną od dłużnika wyegzekwowane jakiekolwiek należności. Skoro tą samą opłatą ma zostać obciążony wierzyciel, to również w tym przypadku konieczne będzie wcześniejsze wyegzekwowanie od dłużnika jakichkolwiek należności. Gdyby bowiem przyjąć, że wierzyciel może być obciążony opłatą z ust. 1, mimo że nie wyegzekwowano żadnych należności od dłużnika lub w zakresie wyższym niż opłata należna od należności wyegzekwowanych, to wierzyciel byłby obciążany inną opłatą niż określona w ust. 1. Taka interpretacja stałaby w sprzeczności z treścią ust. 4, który pozwala obciążyć wierzyciela jedynie tą opłatą, o której mowa w ust. 1. Z kolei ze względu na quasi-penalny charakter tej regulacji (sprowadzający się do tego, że wierzyciel jest karany za niepotrzebne wszczęcie postępowania egzekucyjnego i nie doprowadzenie do umorzenia go przed wyegzekwowaniem należności od dłużnika), rozszerzająca wykładnia art. 49 ust. 4 w zw. z 49 ust. 1 nie powinna zostać zaakceptowana.

Jeśli zatem postępowanie egzekucyjne nie doprowadzi do wyegzekwowania żadnych kwot od dłużnika – obojętnie z jakich przyczyn – to opłata z ust. 1 nie powinna obciążać wierzyciela.

W celu ściągnięcia opłaty od wierzyciela, komornik winien wydać postanowienie, w którym wezwie wierzyciela do zapłaty opłaty. Komornik powinien także uchylić wydane postanowienie o obciążeniu opłatą dłużnika i zwrócić mu pieniądze pobrane z tego tytułu, bez względu na to czy wierzyciel opłatę uiści.

Wydaje się także, że nie ma znaczenia dla nałożenia na wierzyciela obowiązku uiszczenia opłaty to czy od dłużnika została ona wyegzekwowana. Podstawą do jej pobrania jest bowiem wyegzekwowanie należności, od których opłatę można obliczyć, a nie fakt wcześniejszego obciążenia opłatą dłużnika.

Opłata egzekucyjna, o której mowa w ust. 2, jest opłatą nową, która nie występowała dotychczas w postępowaniu egzekucyjnym. W normalnym toku postępowania jest ona pobierana od dłużnika w wysokości 5% wartości świadczenia pozostałego do wyegzekwowania, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Z kolei, jeśli do umorzenia postępowania doszło na wniosek wierzyciela zgłoszony przed doręczeniem dłużnikowi zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, opłata ta wynosi 1/10 przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.

Podstawa do pobrania tej opłaty powstaje wówczas, gdy postępowanie egzekucyjne zostało umorzone na wniosek wierzyciela lub umorzyło się z mocy prawa na podstawie art. 823 Kpc. W innych przypadkach, tj. w razie umorzenia postępowania egzekucyjnego z urzędu lub na wniosek dłużnika, brak jest podstaw do pobrania tej opłaty.

Opłata z ust. 2 może także obciążyć wierzyciela. Sytuacja tak będzie miała miejsce wówczas, gdy niecelowo wszczął on postępowanie egzekucyjne. Interesujący jest przy tym fakt, że ustawodawca w ust. 5 ograniczył prawo komornika do pobrania opłaty z ust. 2 tylko do sytuacji, w których do umorzenia postępowania doszło z przyczyn wymienionych w ust. 2. Tymczasem z brzmienia samego ust. 2 wydaje się wynikać, że rodzaj umorzenia postępowania stanowi przesłankę zasadności pobrania opłaty. Przy takiej interpretacji ust. 5 byłby zbędny. W związku z tym należałoby chyba przyjąć, że nakładając na wierzyciela w ust 4 obowiązek uiszczenia opłaty określonej w ust. 2, ustawodawca miał na myśli jedynie jej wymiar, a nie przesłanki naliczenia. Wówczas ust. 5 będzie zbędny o tyle tylko, o ile odnosić się będzie do dłużnika, gdyż jego sytuacja została uregulowana całościowo w ust. 2. Znajdzie on jednak swój zakres zastosowania, przez co nie będzie mógł być traktowany w całości jako ius superfluum (przepis zbędny).

Tak czy inaczej, ograniczenie prawa komornika do obciążenia wierzyciela opłatą określoną w ust. 2 tylko do sytuacji, w których umorzenie postępowania nastąpiło z mocy prawa lub na wniosek wierzyciela ma bardzo daleko idące konsekwencje. Oznacza bowiem, że wierzyciel nie będzie obowiązany do uiszczania tej opłaty, mimo że postępowanie egzekucyjne zostało wszczęte niecelowo, w wielu bardzo często występujących sytuacjach.

W szczególności wierzyciel będzie zwolniony od ponoszenia tej opłaty, jeśli dłużnik nie będzie miał zdolności sądowej. Sytuacja ta ma miejsce wówczas, gdy dłużnik egzekwowany będący osobą fizyczną zmarł, a osoba prawna lub jednostka organizacyjna posiadająca zdolność prawną przestała istnieć, przed wszczęciem postępowania egzekucyjnego lub nigdy nie istniała.

Identyczny skutek wywoła umorzenie przez komornika egzekucji z uwagi na jej bezskuteczność. Nie będzie można również obciążyć wierzyciela opłatą, jeśli postępowanie zostanie umorzone na wniosek dłużnika egzekwowanego, gdy tytuł wykonawczy został pozbawiony wykonalności prawomocnym orzeczeniem lub gdy egzekucja została skierowana do osoby, która nie jest dłużnikiem według klauzuli wykonalności (wierzyciel nie może złożyć takiego wniosku, jeśli nie chce być obciążony opłatą).

Wydaje się również, że nie będzie to dopuszczalne także wówczas, gdy cały dług został wyegzekwowany. Ustawa stanowi bowiem, że opłatę tę pobiera się proporcjonalnie do świadczenia pozostałego do wyegzekwowania, więc jeśli do wyegzekwowania pozostało zero, to nie można obliczyć dodatniej wielkości tej opłaty.

Podsumowując można stwierdzić, że zakres ograniczeń w obciążeniu wierzyciela opłatą z ust. 2 powoduje, że ryzyko jej poniesienia przez wierzyciela nie jest wielkie. W zasadzie w każdej sytuacji, w której wierzyciel będzie obowiązany ponieść tę opłatę, będzie to wynikało z niewłaściwej weryfikacji zasadności egzekucji lub wysokości wierzytelności.

Dla ustalenia kiedy od wierzyciela będą mogły zostać pobrane opłaty określone w ust. 1 i 2, konieczne jest także ustalenie znaczenia sformułowania „niecelowe wszczęcie postępowania”. Bez względu bowiem na pozostałe przesłanki, warunkiem koniecznym możliwości obciążenia wierzyciela taką opłatą jest ustalenie, że postępowanie egzekucyjne zostało wszczęte niecelowo.

Postępowanie egzekucyjne, to ogół czynności związanych z egzekucją, rozpoczęty złożeniem wniosku o wszczęcie egzekucji (J. Jankowski, [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Tom II. Komentarz do artykułów 506-1088, pod red. K. Piaseckiego, Warszawa 2006, str. 557). Jego celem jest skuteczne urzeczywistnienie konkretnej normy prawnej, ustalonej w tytule egzekucyjnym, poprzez doprowadzenie za pomocą środków przymusu do uzyskania przez wierzyciela świadczenia należnego mu od dłużnika (Z. Szczurek, [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Postępowanie zabezpieczające i egzekucyjne. Komentarz, pod red. Z. Szczurka, Sopot 2005, str. 75-76). Tak ujęty cel postępowania wydaje się być jednak zbyt wąski, dla prawidłowego wyinterpretowania znaczenia pojęcia „niecelowe wszczęcie postępowania”. Ograniczenie się do wskazanego wyżej celu powodowałoby, że za niecelowe należałoby uznać np. takie postępowanie, o którym z góry było wiadomo, że będzie bezskuteczne, gdyż dłużnik nie ma majątku. Uważam, że byłoby to rażące naruszenie prawa wierzyciela do egzekwowania przysługujących mu wierzytelności, gdyż faktycznie uniemożliwiono by mu przerywanie biegu przedawnienia roszczeń.

W moim przekonaniu należy zatem na gruncie art. 49 ust. 4 ustawy przyjąć znacznie szersze rozumienie celowości postępowania egzekucyjnego. Słusznym wydaje się uznanie, że celowym w rozumieniu art. 49 ust. 4 ustawy będzie każde takie postępowanie, które wywoła choćby jeden korzystny skutek dla wierzyciela. Z kolei postępowaniem niecelowym byłoby takie, które nie wywoła w świetle przepisów prawa żadnego korzystnego skutku.

Rozważyć należy także czy ocena niecelowości wszczęcia winna następować na podstawie informacji, które wierzyciel miał w chwili wszczęcia (ex ante) czy też bez względu na posiadaną przez wierzyciela wiedzę, w chwili obciążania go tymi kosztami (ex post).

Z punktu widzenia wierzyciela, korzystniej byłoby prowadzić ocenę ex ante, ale wydaje się, że byłaby ona sprzeczna z treścią art. 316 § 1 Kpc i art. 361 Kpc w zw. z art. 13 § 2 Kpc.

Z kolei ocena ex post powoduje, że wierzyciel mógłby zostać obciążony opłatą za niecelowe wszczęcie postępowania egzekucyjnego, choć w chwili gdy je wszczynał nie miał o tym wiedzy. Dla przykładu wskazać można, że taka sytuacja miałaby miejsce, gdyby w toku egzekucji tytuł wykonawczy został pozbawiony wykonalności. Wyrok taki jest wyrokiem konstytutywnym, co oznacza, że przed jego uprawomocnieniem się tytuł wykonawczy stanowi podstawę wszczęcia postępowania egzekucyjnego.

Wierzyciel zostałby obciążony opłatą także w następującej sytuacji:

Stan faktyczny: Wierzyciel nabył w dobrej wierze wierzytelność, po czym zawiadomił dłużnika. Dłużnik nie podjął zawiadomienia, więc wierzyciel wszczął postępowanie egzekucyjne. W jego trakcie dowiedział się, że dłużnik dokonał spłaty długu jeszcze przed wszczęciem postępowania, lecz na konto zbywcy wierzytelności. Spłata taka odniosła skutek wobec wierzyciela, gdyż dłużnik nie został faktycznie poinformowany o przelewie, gdyż zmienił miejsce zamieszkania i zawiadomienie do niego nie doszło.

Uważam, że prawo wierzyciela do egzekwowania przysługującej mu wierzytelności nie powinno być ograniczane poprzez wprowadzanie sankcji grożących za podjęcie nietrafnych decyzji. W sytuacji, w której wierzycielowi nie można postawić zarzutu niewłaściwego, niewystarczająco dbałego czy naruszającego ciążące na nim obowiązki zachowania, to nie powinno się uznawać, że wszczęte postępowanie egzekucyjne było niecelowe. Wskazany przykład pokazuje, że postępowanie egzekucyjnego zostało wszczęte niepotrzebnie, ale wierzyciel nie mógł się tego spodziewać. Mógł on być bowiem przekonany, że prawidłowo zawiadomił dłużnika i nie ciążył na nim obowiązek weryfikowania wpłat dokonanych na konto zbywcy. Co więcej – co do zasady nabywca będzie pozbawiony takiej możliwości jako podmiot obcy wobec zbywcy wierzytelności.

Moja ocena wynika z niejako penalnego charakteru grożących wierzycielowi opłat. Celem ich wprowadzenia jest zmobilizowanie wierzyciela, by nie prowadził egzekucji bez należytego rozeznania lub zmierzających do szykanowania dłużnika. Nie powinny one natomiast prowadzić do generowania dodatkowego zysku po stronie komorników. Powinni oni bowiem przede wszystkim zarabiać na skutecznej egzekucji i ściąganiu pieniędzy od dłużników, a nie od wierzycieli.

Rodzi się także pytanie czy częściowo niecelowo wszczęte postępowanie, w szczególności o zbyt dużą kwotę, rodzić może skutki określone w ust. 4? W moim przekonaniu odpowiedź na to pytanie winna być negatywna z jednego podstawowego powodu. Otóż niezależnie od tego ile wynosi dług, czynności egzekucyjne podejmowane przez komornika będą identyczne dla wnioskowanych sposobów przeprowadzenia egzekucji. W związku z tym nie ma żadnego powodu, by obciążać wierzyciela opłatą, gdyż jego błąd nie spowoduje co do zasady zwiększenia zakresu czynności egzekucyjnych po stronie komornika.

Podsumowując, stwierdzić można, że konstrukcja wprowadzonej opłaty nie została dopracowana w należytym stopniu. Grozi to znacznymi problemami interpretacyjnymi i w konsekwencji bardzo rozbieżnym orzecznictwem. Należy się zatem spodziewać, że najbliższe dwa lata przebiegną pod znakiem ciągłych sporów na tle rozumienia analizowanego przepisu.

Sędziowie na próbę – projekt nowelizacji Konstytucji

20 kwietnia 2007

Trybunał Konstytucyjny zasygnalizował Sejmowi konieczność rozważenia podjęcia inicjatywy ustawodawczej w przedmiocie unormowania systemu powoływania osób sprawujących władzę sądowniczą, z uwagi na skierowane skargi konstytucyjne kwestionujące zgodność ustawy zasadniczej z instytucją asesora sądowego. Nie wdając się w szczegóły wystarczy powiedzieć, że w skargach wyrażone zostały daleko idące wątpliwości czy asesor, tj. osoba nie posiadająca gwarancji niezawisłości, może sprawować wymiar sprawiedliwości zarezerwowany tylko dla sędziów.

W związku z tym, że Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Krajowa Rada Sądownictwa podziela pogląd o niekonstytucyjności asesury, Prezydent RP przedstawił projekt nowelizacji art. 179 Konstytucji, wprowadzający instytucję sędziego na próbę, którego zamysłem jest uzgodnienie stanu prawnego z Konstytucją. Projekt jest kontrowersyjny, gdyż w istocie prócz nazwy (zamiast asesor – sędzia na próbę) zmieni się niewiele, a w szczególności sędzia na próbę nadal będzie pozbawiony kluczowej gwarancji niezawisłości, jaką jest nieusuwalność.

Art. 179 Konstytucji po nowelizacji ma otrzymać brzmienie:

Art. 179. 1. Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczpospolitej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa.

2. Sędziowie są powoływani na czas nieoznaczony, jednakże sędziowie sądów orzekających wyłącznie w pierwszej instancji powoływani są po raz pierwszy na czas od 2 do 4 lat.

Jak wynika z projektu, czasowe powołanie do pełnienia urzędu sędziego ma dotyczyć tylko osób powoływanych na stanowisko sędziego po raz pierwszy i tylko w sądach, które orzekają w pierwszej instancji. Zgodnie z zamysłem nowelizacji wyrażonym w uzasadnieniu projektu, dotyczyć ma on sędziów sądów rejonowych, wojskowych garnizonowych i wojewódzkich administracyjnych.

Problem pojawia się przy sądach rejonowych, gdyż nie rozpoznają one spraw wyłącznie jako sądy I instancji. Zgodnie bowiem z art. 39823 § 2 Kpc, jeśli w sprawie kosztów procesu lub kosztów sądowych orzekł referendarz sądowy, to skargę od takiego orzeczenia sąd rejonowy będzie rozpoznawał jako sąd II instancji. W efekcie szerokie rozumienia słowa „sprawa” w art. 179 ust. 2 Konstytucji spowoduje, że nowelizacja przyniesie spore zagrożenie, gdyż sędziowie sądów rejonowych nie będą mogli zostawać sędziami na próbę, bowiem sądy rejonowe nie będą sądami, które rozpoznają sprawy wyłącznie w I instancji. Oznaczać to będzie dwojaki skutek. Po pierwsze, pełnoprawnymi sędziami zostawać będą osoby zaraz po aplikacji, co jest bardzo złym pomysłem, gdyż aplikacja sądowa, to zdecydowanie zbyt mało, by do końca życia móc być nieusuwalnym sędzią. Po drugie – brak będzie nowych powołań do zawodu sędziego.

Oczywiście, słowo „sprawa” można rozumieć wąsko i uznać, że dotyczy ono jedynie spraw, co do istoty, a nie kwestii ubocznych, jednakże liczenie na to, że Trybunał Konstytucyjny podzieli ten pogląd jest obarczone bardzo dużym ryzykiem, w szczególności dlatego, że we wskazanym przepisie Kpc ustawodawca posługuje się właśnie słowem „sprawa”. Uznanie zatem, że w Konstytucji „sprawa” oznacza co innego niż w Kpc, wymagałoby dosyć dużego wysiłku.

Doręczanie pism w toku procesu

9 kwietnia 2007

W przygotowywanej przez rząd kolejnej nowelizacji KPC, zmieniony zostać ma art. 132 Kpc, dotyczący doręczania pism w toku postępowania, którego brzmienie w interesującym zakresie, tj. w § 1, będzie następujące:

„Art. 132 § 1. W toku sprawy strony reprezentowane przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika patentowego obowiązane są doręczać bezpośrednio sobie nawzajem odpisy pism procesowych z załącznikami. Do pisma procesowego wniesionego do sądu dołącza się dowód doręczenia jego odpisu albo dowód wysłania go przesyłką poleconą. Pisma, do których nie dołączono dowodu doręczenia albo dowodu wysłania przesyłką poleconą, podlegają zwrotowi bez wzywania do usunięcia tego braku.”.

            Obecnie natomiast art. 132 § 1 Kpc brzmi:

Art. 132 § 1. W toku sprawy adwokaci i radcy prawni mogą doręczać sobie nawzajem pisma bezpośrednio za potwierdzeniem odbioru i oznaczeniem daty.

Jak łatwo zauważyć projektodawca planuje przerzucić na strony koszty doręczania pism procesowych sporządzanych w toku postępowania ze Skarbu Państwa na strony postępowania. Rozwiązanie to jest kontrowersyjne, ale można uznać, że do przyjęcia, bowiem strona, która poniesie koszty takich doręczeń będzie mogła domagać się zasądzenia ich zwrotu na podstawie art. 98 Kpc.

Projektowana regulacja jest jednak obarczona wadą, która w mojej ocenie powoduje, iż nie powinna zostać przyjęta. Dla pełniejszego uwypuklenia problemu konieczne jest porównanie planowanej regulacji z regulacją stanowiącą wzór, tj. z art. 479(9) Kpc, który stanowi w § 1, że:  

§ 1. W toku sprawy strona reprezentowana przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa jest obowiązana doręczać odpisy pism procesowych z załącznikami bezpośrednio stronie przeciwnej. Do pisma procesowego wniesionego do sądu strona dołącza dowód doręczenia drugiej stronie odpisu pisma albo dowód wysłania go przesyłką poleconą. Pisma, do których nie dołączono dowodu doręczenia albo dowodu wysłania przesyłką poleconą, podlegają zwrotowi bez wzywania do usunięcia tego braku.

Różnice między art. 132 § 1 Kpc po nowelizacji i art. 479(9) § 1 Kpc są zatem takie, że w postępowaniu gospodarczym strona, która jest reprezentowana przez pełnomocnika profesjonalnego obowiązana będzie doręczać przeciwnikowi pisma procesowe zawsze, natomiast w postępowaniu zwykłym strona reprezentowana przez pełnomocnika obowiązana będzie doręczać przeciwnikowi pisma procesowe tylko wówczas, gdy strona i jej przeciwnik są reprezentowani równocześnie przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika patentowego.

Pierwszy wada dotyczy niezrozumiałego wyłączenia z zakresu podmiotów obowiązanych do bezpośredniego doręczania przeciwnikowi pism  procesowych Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa, co powoduje, że pozycja stron jest nierówna i poddaje w wątpliwość konstytucyjność takiego rozwiązania.

Druga wada dotyczy nienależytej regulacji momentu, od którego strona jest obowiązana doręczać przeciwnikowi pisma procesowe. W postępowaniu gospodarczym wszystko jest jasne, bowiem obowiązek ten powstaje z chwilą ustanowienia przez samą stronę profesjonalnego pełnomocnika. Tymczasem w postępowaniu zwykłym obowiązek ten powstanie wówczas, gdy przeciwnik strony reprezentowanej przez profesjonalnego pełnomocnika ustanowi takiego profesjonalnego pełnomocnika. Rodzi się w związku z tym pytanie, która chwila będzie właściwa do oceny, czy strona, która wysłała pismo procesowe była obowiązana do doręczenia go bezpośrednio przeciwnikowi (a właściwie pełnomocnikowi przeciwnika)?

Powstają trzy możliwości. Pierwsza jest taka, że obowiązek doręczania pisma bezpośrednio przeciwnikowi powstanie z chwilą, gdy strona, która wysyła pismo dowiedziała się o tym, że przeciwnik ma pełnomocnika. Druga możliwość jest taka, że obowiązek powstanie, gdy sąd dowie się, że przeciwnik strony, która wysłała pismo ma pełnomocnika. Trzecia z kolei możliwość jest taka, że obowiązek ten powstanie z chwilą, gdy strona która chce wysłać pismo mogła się dowiedzieć, że przeciwnik ustanowił pełnomocnika.

Osobiście uważam, że jedynym nieograniczającym praw strony rozwiązaniem jest rozwiązanie pierwsze. Nie zmusza ono bowiem strony do dodatkowych działań przed wysłaniem pisma (z wyjątkiem tego, że trzeba iść dwa razy na pocztę – raz, by wysłać pismo do przeciwnika i drugi raz, by wysłać pismo ze skopiowanym potwierdzeniem nadania do sądu). Jasne jest również, że strona dowiaduje się o tym fakcie na rozprawie lub w chwili odebrania pisma, z którego wynika ustanowienie pełnomocnika.

Niestety sądzę jednak, że przy tak skonstruowanym przepisie praktyka pójdzie w stronę ograniczającą w moim przekonaniu prawo do sądu, tj. wybierając wersję drugą lub trzecią. Wersje te skutkować będą tym, że pisma strony, która nie wie o tym, że przeciwnik ustanowił pełnomocnika (bo np. stało się to na rozprawie, na której strony nie było), wysłane z odpisami do sądu, a nie bezpośrednio do przeciwnika, będą zwracane bez wzywania do uzupełnienia braków. W związku z tym zapobiegliwy pełnomocnik będzie zmuszony albo dzwonić do sekretariatu pytać czy w sprawie jest ustanowiony pełnomocnik, albo chodzić do sekretariatu i oglądać akta w tym samym celu. Spowoduje to konieczność obsługi przez sekretariat rzeszy interesantów i oderwanie od normalnej pracy. Skutek będzie taki, że cel, którym jest szybkość postępowania, nie zostanie osiągnięty, gdyż pracownicy sekretariatu będą mieli mniej czasu na codzienną pracę.