Archive for the ‘postanowienie’ Category

O adresie dłużnika w postępowaniu klauzulowym

19 marca 2008

W polskim postępowaniu cywilnym uzyskanie prawomocnego orzeczenia zasądzającego na rzecz wierzyciela określoną należność jest pierwszym etapem odzyskiwania należności, natomiast ostatnim jest postępowanie egzekucyjne. Pomiędzy nimi toczy się jeszcze postępowanie o nadanie klauzuli wykonalności, zwane postępowaniem klauzulowym. Kiedyś uznawane było za część postępowania egzekucyjnego. Obecnie coraz częściej uważa się, że ma ono charakter samodzielny. Postępowanie to służy do tego, by uzyskać zezwolenie na zastosowanie przymusu państwowego w celu wyegzekwowania zasądzonej wcześniej należności.

W standardowych sytuacjach nadanie klauzuli następuje w zasadzie automatycznie, a postępowanie jest banalnie proste. Po uprawomocnieniu się orzeczenia sąd na wniosek, a w przypadku nakazów zapłaty – z urzędu – nadaje klauzulę wykonalności, po uzyskaniu której wierzyciel może skierować sprawę do komornika. I już.

Życie jest jednak bardziej skomplikowane i czasami okazuje się, że treść orzeczenia w odnośnie relacji powód-pozwany nie jest zgodna z rolami wierzyciel-dłużnik. Chodzi o to, że po czasie pozwany może przestać być dłużnikiem (bo np. został przejęty albo umarł), a powód przestał być wierzycielem (bo np. został przejęty albo zbył wierzytelność). W takiej sytuacji skuteczne prowadzenie egzekucji na podstawie orzeczenia nie uwzględniającego zmian podmiotowych nie jest możliwe. Nie jest też jednak możliwe ponowne prowadzenie postępowania sądowego o zapłatę. W związku z tym, dla umożliwienia przeprowadzenia postępowania egzekucyjnego niezbędne jest prowadzenie postępowania klauzulowego, ale nieco zmodyfikowanego, a mianowicie o nadanie klauzuli na rzecz nowego wierzyciela albo przeciwko nowemu dłużnikowi. Postępowanie to regulowane jest przez art. 788 Kpc. W tym właśnie postępowaniu pojawia się problem adresu dłużnika.

Generalna zasada jest taka, że aktualny adres dłużnika należy podawać w piśmie procesowym wszczynającym dane postępowanie. W związku z tym należy go podać we wniosku o nadanie klauzuli wykonalności. Weryfikacja aktualności tego adresu następuje jednak dopiero wówczas, gdy sąd próbuje doręczyć jakieś pismo dłużnikowi. Jeśli zatem sąd niczego nie doręcza, to i podawany adres nie ma znaczenia. Jednakże w toku postępowań niejednokrotnie sądy wzywają do podania aktualnego adresu zamieszkania dłużnika, bowiem podane we wniosku okazują się nieaktualne. Wezwania te wynikają z faktu, że w Polsce występują aktualnie przynajmniej trzy koncepcje dotyczące obowiązku doręczania postanowień wydawanych w postępowaniu klauzulowym.

Według pierwszej z nich, prezentowanej przez Sąd Okręgowy w Krakowie, każde postanowienie w postępowaniu klauzulowym należy doręczyć dłużnikowi. W ocenie tego Sądu, z art. 357 § 2 Kpc wynika ogólna reguła, zgodnie z którą postanowienie wydane na posiedzeniu niejawnym sąd doręcza z urzędu obu stronom postępowania, o ile przepis szczególny nie stanowi inaczej, przy czym nie jest takim przepisem szczególnym art. 795 § 2 Kpc, bowiem dotyczy on jedynie kwestii od kiedy biegnie dłużnikowi termin do złożenia zażalenia.

Druga koncepcja, prezentowana przez Sąd Okręgowy w Łodzi oraz Sąd Okręgowy w Gdańsku zakłada, że o ile postanowień o nadaniu klauzuli wykonalności w trybie art. 788 Kpc oraz postanowień związanych z takimi postanowieniami (np. o sprostowaniu) dłużnikowi się nie doręcza z uwagi na treść art. 795 § 2 Kpc, to dla rozstrzygnięcia innych kwestii wpadkowych, np. takich jak właściwość sądu, należy stosować przepisy ogólne. Zakłada się bowiem, że w braku szczególnego unormowania dotyczącego kwestii wpadkowych, należy poprzez art. 13 § 2 Kpc stosować art. 357 § 2 Kpc i doręczać takie postanowienia dłużnikowi. W konsekwencji Sądy te uznają, że o ile postanowienia kończącego postępowanie w sprawie nie doręcza się, to doręcza się postanowienia wcześniejsze, które sprawy nie kończą.

Ostatnia koncepcja, prezentowana przez większość sądów, w tym w szczególności przez Sąd Apelacyjny i Sąd Okręgowy w Katowicach, Sąd Okręgowy w Poznaniu czy Sąd Okręgowy w Szczecinie zakłada, że aktualny adres dłużnika w postępowaniu klauzulowym prowadzonym w trybie art. 788 Kpc nie jest w ogóle potrzebny, bowiem postanowień wydawanych w tym postępowaniu dłużnikowi nie doręcza się, gdyż byłoby to niezgodne z celem postępowania i dawało dłużnikowi możliwość ukrycia z majątku jeszcze przed wszczęciem postępowania egzekucyjnego.

Skutki przyjęcia poszczególnych koncepcji mogą się istotnie różnić. Jeśli bowiem okaże się, że sąd uważa, że dłużnikowi należy doręczyć postanowienie, to w przypadku, gdy nie jest znany adres dłużnika, wierzyciel musi go poszukiwać, ustalać w biurach adresowych, a dłużnik tymczasem może uciec z majątkiem. Dochodzi do przedłużenia się postępowania klauzulowego, które ze swej istoty powinno być krótkie, a nawet do zablokowania możliwości wszczęcia postępowania egzekucyjnego w sytuacji, gdy dłużnik przeprowadził się i nie dopełnił obowiązku meldunkowego, bo wierzyciel najczęściej nie dysponuje narzędziami pozwalającymi ustalić rzeczywiste miejsce pobytu dłużnika. Nie trzeba też specjalnie uzasadniać, że możliwości wierzyciela w ustaleniu rzeczywistego położenia majątku dłużnika w porównaniu do możliwości komornika, w szczególności po ostatniej nowelizacji art. 2 ust. 5 ustawy z dnia 29.08.1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji, są nikłe. Wymaganie od wierzyciela podawania kolejny raz aktualnego adresu (po raz pierwszy taki obowiązek powstaje w procesie) nie jest konieczne również dlatego, że prawa dłużnika nie są zagrożone przez przeprowadzenie postępowania klauzulowego bez jego udziału. Postanowienie o nadaniu klauzuli zostanie mu bowiem doręczone przy wszczęciu egzekucji i wówczas będzie on mógł złożyć na nie zażalenie, które jeśli okaże się skuteczne, to doprowadzi do umorzenia postępowania egzekucyjnego.

W konsekwencji, w moim przekonaniu, jedynie ostatnie stanowisko jest prawidłowe, bowiem uwzględnia nie tylko literalną treść przepisów, ale również cel ich ustanowienia oraz funkcję postępowania klauzulowego. Należy też zwrócić uwagę na to, że odpowiednie stosowanie art. 357 § 2 Kpc może oznaczać niezastosowanie go w sytuacji, gdy taki wniosek wynikać będzie z wykładni tego przepisu w kontekście przepisów o postępowaniu klauzulowym. Nie zmienia to jednak stanu, w którym te same przepisy są interpretowane na trzy różne sposoby i nieobeznany z praktyką wierzyciel czy nawet profesjonalny pełnomocnik, nie jest w stanie przewidzieć, z którym poglądem przyjdzie mu się zmierzyć w konkretnym przypadku.

Reklamy

Opłata z tytułu niecelowego wszczęcia postępowania egzekucyjnego

29 listopada 2007

W dniu 28.12.2007 r. wejdzie w życie ustawa z dnia 24.05.2007 r. o zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja ta, prócz szeregu zmian dotyczących ustroju komornika, zmienia w istotny sposób zasady obciążania stron postępowania egzekucyjnego opłatą egzekucyjną. W istotny sposób znowelizowany został bowiem art. 49 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji, mocą którego wierzyciele egzekwujący będą mogli być obciążani opłatami z tytułu niecelowego wszczęcie postępowania egzekucyjnego. Wskazana nowelizacja wprowadza bowiem nową, nieznaną dotychczas, sankcję, polegającą na możliwości obciążenia wierzyciela opłatą egzekucyjną.

Poniżej przedstawiam wnioski płynące z analizy zakresu zastosowania ww. przepisu. Art. 49 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji w nowym brzmieniu stanowić będzie, że:

Art. 49. 1. W sprawach o egzekucję świadczeń pieniężnych komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 15 % wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż trzydziestokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Jednakże w przypadku wyegzekwowania świadczenia wskutek skierowania egzekucji do wierzytelności z rachunku bankowego lub wynagrodzenia za pracę komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 8 % wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. W obu przypadkach komornik ściąga opłatę od dłużnika proporcjonalnie do wysokości wyegzekwowanych kwot.

2. W sprawach o egzekucję świadczeń pieniężnych w przypadku umorzenia postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela oraz na podstawie art. 823 Kodeksu postępowania cywilnego komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 5 % wartości świadczenia pozostałego do wyegzekwowania, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Jednakże w razie umorzenia postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela zgłoszony przed doręczeniem dłużnikowi zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 1/10 przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego.

3. W celu pobrania opłat, o których mowa w ust. 2, komornik wydaje postanowienie, w którym wzywa dłużnika do uiszczenia należności z tego tytułu w terminie 7 dni od dnia doręczenia postanowienia. Postanowienie po uprawomocnieniu się podlega wykonaniu w drodze egzekucji bez zaopatrywania w klauzulę wykonalności.

4. W przypadku niecelowego wszczęcia postępowania egzekucyjnego opłaty, o których mowa w ust. 1 i 2, uiszcza wierzyciel. W celu ich pobrania komornik wydaje postanowienie, w którym wzywa wierzyciela do uiszczenia należności z tego tytułu w terminie 7 dni od dnia doręczenia postanowienia. Postanowienie po uprawomocnieniu się podlega wykonaniu w drodze egzekucji bez zaopatrywania w klauzulę wykonalności.

5. W przypadku umorzenia postępowania egzekucyjnego z innych przyczyn, niż wskazane w ust. 2, komornik nie pobiera opłaty od tej części świadczenia, która nie została wyegzekwowana.

6. W przypadku gdy egzekwowane świadczenie zostało zabezpieczone przed wszczęciem postępowania egzekucyjnego, na poczet opłaty stosunkowej, o której mowa w ust. 1 i 2, komornik zalicza opłatę za dokonanie zabezpieczenia, jeżeli pobrał ją od wierzyciela.

Z punktu widzenia wierzyciela, kluczowe znaczenie ma treść ustępu 4 wskazanego przepisu. Wynika z niego, że w razie niecelowego wszczęcia postępowania egzekucyjnego, wierzyciel może zostać obciążony opłatami określonymi w ust. 1 i 2. Sytuacja ta, dotychczas nie występująca, wymaga szczegółowego określenia, kiedy konkretna opłata może wierzyciela obciążyć.

Opłata określona w ust. 1, to opłata egzekucyjna pobierana w normalnym toku postępowania od dłużnika. Wynosi ona 15% wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie mniej niż 1/10 i nie więcej niż trzydziestokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego, natomiast w przypadku wyegzekwowania świadczenia wskutek skierowania egzekucji do wierzytelności z rachunku bankowego lub wynagrodzenia za pracę – 8% wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie mniej niż 1/10 i nie więcej niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego.

Co istotne, opłatę tę ściąga się od dłużnika proporcjonalnie do wysokości wyegzekwowanych kwot, a zatem pobranie tej opłaty uzasadnione jest dopiero wówczas, gdy zostaną od dłużnika wyegzekwowane jakiekolwiek należności. Skoro tą samą opłatą ma zostać obciążony wierzyciel, to również w tym przypadku konieczne będzie wcześniejsze wyegzekwowanie od dłużnika jakichkolwiek należności. Gdyby bowiem przyjąć, że wierzyciel może być obciążony opłatą z ust. 1, mimo że nie wyegzekwowano żadnych należności od dłużnika lub w zakresie wyższym niż opłata należna od należności wyegzekwowanych, to wierzyciel byłby obciążany inną opłatą niż określona w ust. 1. Taka interpretacja stałaby w sprzeczności z treścią ust. 4, który pozwala obciążyć wierzyciela jedynie tą opłatą, o której mowa w ust. 1. Z kolei ze względu na quasi-penalny charakter tej regulacji (sprowadzający się do tego, że wierzyciel jest karany za niepotrzebne wszczęcie postępowania egzekucyjnego i nie doprowadzenie do umorzenia go przed wyegzekwowaniem należności od dłużnika), rozszerzająca wykładnia art. 49 ust. 4 w zw. z 49 ust. 1 nie powinna zostać zaakceptowana.

Jeśli zatem postępowanie egzekucyjne nie doprowadzi do wyegzekwowania żadnych kwot od dłużnika – obojętnie z jakich przyczyn – to opłata z ust. 1 nie powinna obciążać wierzyciela.

W celu ściągnięcia opłaty od wierzyciela, komornik winien wydać postanowienie, w którym wezwie wierzyciela do zapłaty opłaty. Komornik powinien także uchylić wydane postanowienie o obciążeniu opłatą dłużnika i zwrócić mu pieniądze pobrane z tego tytułu, bez względu na to czy wierzyciel opłatę uiści.

Wydaje się także, że nie ma znaczenia dla nałożenia na wierzyciela obowiązku uiszczenia opłaty to czy od dłużnika została ona wyegzekwowana. Podstawą do jej pobrania jest bowiem wyegzekwowanie należności, od których opłatę można obliczyć, a nie fakt wcześniejszego obciążenia opłatą dłużnika.

Opłata egzekucyjna, o której mowa w ust. 2, jest opłatą nową, która nie występowała dotychczas w postępowaniu egzekucyjnym. W normalnym toku postępowania jest ona pobierana od dłużnika w wysokości 5% wartości świadczenia pozostałego do wyegzekwowania, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Z kolei, jeśli do umorzenia postępowania doszło na wniosek wierzyciela zgłoszony przed doręczeniem dłużnikowi zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, opłata ta wynosi 1/10 przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.

Podstawa do pobrania tej opłaty powstaje wówczas, gdy postępowanie egzekucyjne zostało umorzone na wniosek wierzyciela lub umorzyło się z mocy prawa na podstawie art. 823 Kpc. W innych przypadkach, tj. w razie umorzenia postępowania egzekucyjnego z urzędu lub na wniosek dłużnika, brak jest podstaw do pobrania tej opłaty.

Opłata z ust. 2 może także obciążyć wierzyciela. Sytuacja tak będzie miała miejsce wówczas, gdy niecelowo wszczął on postępowanie egzekucyjne. Interesujący jest przy tym fakt, że ustawodawca w ust. 5 ograniczył prawo komornika do pobrania opłaty z ust. 2 tylko do sytuacji, w których do umorzenia postępowania doszło z przyczyn wymienionych w ust. 2. Tymczasem z brzmienia samego ust. 2 wydaje się wynikać, że rodzaj umorzenia postępowania stanowi przesłankę zasadności pobrania opłaty. Przy takiej interpretacji ust. 5 byłby zbędny. W związku z tym należałoby chyba przyjąć, że nakładając na wierzyciela w ust 4 obowiązek uiszczenia opłaty określonej w ust. 2, ustawodawca miał na myśli jedynie jej wymiar, a nie przesłanki naliczenia. Wówczas ust. 5 będzie zbędny o tyle tylko, o ile odnosić się będzie do dłużnika, gdyż jego sytuacja została uregulowana całościowo w ust. 2. Znajdzie on jednak swój zakres zastosowania, przez co nie będzie mógł być traktowany w całości jako ius superfluum (przepis zbędny).

Tak czy inaczej, ograniczenie prawa komornika do obciążenia wierzyciela opłatą określoną w ust. 2 tylko do sytuacji, w których umorzenie postępowania nastąpiło z mocy prawa lub na wniosek wierzyciela ma bardzo daleko idące konsekwencje. Oznacza bowiem, że wierzyciel nie będzie obowiązany do uiszczania tej opłaty, mimo że postępowanie egzekucyjne zostało wszczęte niecelowo, w wielu bardzo często występujących sytuacjach.

W szczególności wierzyciel będzie zwolniony od ponoszenia tej opłaty, jeśli dłużnik nie będzie miał zdolności sądowej. Sytuacja ta ma miejsce wówczas, gdy dłużnik egzekwowany będący osobą fizyczną zmarł, a osoba prawna lub jednostka organizacyjna posiadająca zdolność prawną przestała istnieć, przed wszczęciem postępowania egzekucyjnego lub nigdy nie istniała.

Identyczny skutek wywoła umorzenie przez komornika egzekucji z uwagi na jej bezskuteczność. Nie będzie można również obciążyć wierzyciela opłatą, jeśli postępowanie zostanie umorzone na wniosek dłużnika egzekwowanego, gdy tytuł wykonawczy został pozbawiony wykonalności prawomocnym orzeczeniem lub gdy egzekucja została skierowana do osoby, która nie jest dłużnikiem według klauzuli wykonalności (wierzyciel nie może złożyć takiego wniosku, jeśli nie chce być obciążony opłatą).

Wydaje się również, że nie będzie to dopuszczalne także wówczas, gdy cały dług został wyegzekwowany. Ustawa stanowi bowiem, że opłatę tę pobiera się proporcjonalnie do świadczenia pozostałego do wyegzekwowania, więc jeśli do wyegzekwowania pozostało zero, to nie można obliczyć dodatniej wielkości tej opłaty.

Podsumowując można stwierdzić, że zakres ograniczeń w obciążeniu wierzyciela opłatą z ust. 2 powoduje, że ryzyko jej poniesienia przez wierzyciela nie jest wielkie. W zasadzie w każdej sytuacji, w której wierzyciel będzie obowiązany ponieść tę opłatę, będzie to wynikało z niewłaściwej weryfikacji zasadności egzekucji lub wysokości wierzytelności.

Dla ustalenia kiedy od wierzyciela będą mogły zostać pobrane opłaty określone w ust. 1 i 2, konieczne jest także ustalenie znaczenia sformułowania „niecelowe wszczęcie postępowania”. Bez względu bowiem na pozostałe przesłanki, warunkiem koniecznym możliwości obciążenia wierzyciela taką opłatą jest ustalenie, że postępowanie egzekucyjne zostało wszczęte niecelowo.

Postępowanie egzekucyjne, to ogół czynności związanych z egzekucją, rozpoczęty złożeniem wniosku o wszczęcie egzekucji (J. Jankowski, [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Tom II. Komentarz do artykułów 506-1088, pod red. K. Piaseckiego, Warszawa 2006, str. 557). Jego celem jest skuteczne urzeczywistnienie konkretnej normy prawnej, ustalonej w tytule egzekucyjnym, poprzez doprowadzenie za pomocą środków przymusu do uzyskania przez wierzyciela świadczenia należnego mu od dłużnika (Z. Szczurek, [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Postępowanie zabezpieczające i egzekucyjne. Komentarz, pod red. Z. Szczurka, Sopot 2005, str. 75-76). Tak ujęty cel postępowania wydaje się być jednak zbyt wąski, dla prawidłowego wyinterpretowania znaczenia pojęcia „niecelowe wszczęcie postępowania”. Ograniczenie się do wskazanego wyżej celu powodowałoby, że za niecelowe należałoby uznać np. takie postępowanie, o którym z góry było wiadomo, że będzie bezskuteczne, gdyż dłużnik nie ma majątku. Uważam, że byłoby to rażące naruszenie prawa wierzyciela do egzekwowania przysługujących mu wierzytelności, gdyż faktycznie uniemożliwiono by mu przerywanie biegu przedawnienia roszczeń.

W moim przekonaniu należy zatem na gruncie art. 49 ust. 4 ustawy przyjąć znacznie szersze rozumienie celowości postępowania egzekucyjnego. Słusznym wydaje się uznanie, że celowym w rozumieniu art. 49 ust. 4 ustawy będzie każde takie postępowanie, które wywoła choćby jeden korzystny skutek dla wierzyciela. Z kolei postępowaniem niecelowym byłoby takie, które nie wywoła w świetle przepisów prawa żadnego korzystnego skutku.

Rozważyć należy także czy ocena niecelowości wszczęcia winna następować na podstawie informacji, które wierzyciel miał w chwili wszczęcia (ex ante) czy też bez względu na posiadaną przez wierzyciela wiedzę, w chwili obciążania go tymi kosztami (ex post).

Z punktu widzenia wierzyciela, korzystniej byłoby prowadzić ocenę ex ante, ale wydaje się, że byłaby ona sprzeczna z treścią art. 316 § 1 Kpc i art. 361 Kpc w zw. z art. 13 § 2 Kpc.

Z kolei ocena ex post powoduje, że wierzyciel mógłby zostać obciążony opłatą za niecelowe wszczęcie postępowania egzekucyjnego, choć w chwili gdy je wszczynał nie miał o tym wiedzy. Dla przykładu wskazać można, że taka sytuacja miałaby miejsce, gdyby w toku egzekucji tytuł wykonawczy został pozbawiony wykonalności. Wyrok taki jest wyrokiem konstytutywnym, co oznacza, że przed jego uprawomocnieniem się tytuł wykonawczy stanowi podstawę wszczęcia postępowania egzekucyjnego.

Wierzyciel zostałby obciążony opłatą także w następującej sytuacji:

Stan faktyczny: Wierzyciel nabył w dobrej wierze wierzytelność, po czym zawiadomił dłużnika. Dłużnik nie podjął zawiadomienia, więc wierzyciel wszczął postępowanie egzekucyjne. W jego trakcie dowiedział się, że dłużnik dokonał spłaty długu jeszcze przed wszczęciem postępowania, lecz na konto zbywcy wierzytelności. Spłata taka odniosła skutek wobec wierzyciela, gdyż dłużnik nie został faktycznie poinformowany o przelewie, gdyż zmienił miejsce zamieszkania i zawiadomienie do niego nie doszło.

Uważam, że prawo wierzyciela do egzekwowania przysługującej mu wierzytelności nie powinno być ograniczane poprzez wprowadzanie sankcji grożących za podjęcie nietrafnych decyzji. W sytuacji, w której wierzycielowi nie można postawić zarzutu niewłaściwego, niewystarczająco dbałego czy naruszającego ciążące na nim obowiązki zachowania, to nie powinno się uznawać, że wszczęte postępowanie egzekucyjne było niecelowe. Wskazany przykład pokazuje, że postępowanie egzekucyjnego zostało wszczęte niepotrzebnie, ale wierzyciel nie mógł się tego spodziewać. Mógł on być bowiem przekonany, że prawidłowo zawiadomił dłużnika i nie ciążył na nim obowiązek weryfikowania wpłat dokonanych na konto zbywcy. Co więcej – co do zasady nabywca będzie pozbawiony takiej możliwości jako podmiot obcy wobec zbywcy wierzytelności.

Moja ocena wynika z niejako penalnego charakteru grożących wierzycielowi opłat. Celem ich wprowadzenia jest zmobilizowanie wierzyciela, by nie prowadził egzekucji bez należytego rozeznania lub zmierzających do szykanowania dłużnika. Nie powinny one natomiast prowadzić do generowania dodatkowego zysku po stronie komorników. Powinni oni bowiem przede wszystkim zarabiać na skutecznej egzekucji i ściąganiu pieniędzy od dłużników, a nie od wierzycieli.

Rodzi się także pytanie czy częściowo niecelowo wszczęte postępowanie, w szczególności o zbyt dużą kwotę, rodzić może skutki określone w ust. 4? W moim przekonaniu odpowiedź na to pytanie winna być negatywna z jednego podstawowego powodu. Otóż niezależnie od tego ile wynosi dług, czynności egzekucyjne podejmowane przez komornika będą identyczne dla wnioskowanych sposobów przeprowadzenia egzekucji. W związku z tym nie ma żadnego powodu, by obciążać wierzyciela opłatą, gdyż jego błąd nie spowoduje co do zasady zwiększenia zakresu czynności egzekucyjnych po stronie komornika.

Podsumowując, stwierdzić można, że konstrukcja wprowadzonej opłaty nie została dopracowana w należytym stopniu. Grozi to znacznymi problemami interpretacyjnymi i w konsekwencji bardzo rozbieżnym orzecznictwem. Należy się zatem spodziewać, że najbliższe dwa lata przebiegną pod znakiem ciągłych sporów na tle rozumienia analizowanego przepisu.

Rejestracja czasopism – uzasadnienie postanowienia

7 listopada 2007

Dziś odebrałem uzasadnienie postanowienia wpisującego mojego bloga do rejestru dzienników i czasopism. Okazuje się, że zarejestrowany został mój blog, który został uznany za prasę, a nie teoretycznie możliwe do wydawania pismo, jak sugerował Vagla.

Sąd poruszył w uzasadnieniu bardzo ciekawą kwestię dotyczącą podstaw orzekania o wpisie, uznając, że obowiązki sądu ograniczają się do sprawdzenia czy wniosek odpowiada przesłankom określonym w art. 20 ust. 2 Prawa prasowego, a przyczyną odmowy rejestracji może być wyłącznie brak we wniosku danych określonych w ww. przepisie lub naruszenie prawa do ochrony nazwy istniejącego już tytułu prasowego.

Sąd posłużył się też pojęciem „czasopismo internetowe” (już w komparycji, ale także w uzasadnieniu), którego jednak nie zdefiniował. Ustawa nie posługuje się tą konstrukcją, więc pozostaje domniemywać, co ona oznacza. W moim przekonaniu rodzą się przy tym pewne problemy interpretacyjne. Skoro bowiem ustawa nie nakazuje rejestracji „czasopisma internetowego” ani nie posługuje się tym pojęciem, to użycie dookreślenia „internetowe” sugeruje, że czasopismo internetowe, to coś innego niż czasopismo „zwykłe”. A skoro tak, to nie powinno podlegać rejestracji, gdyż ustawa nakazuje i umożliwia rejestrowanie jedynie dzienników i czasopism. W związku z tym dla spójności orzeczenia wydaje mi się, że trzeba przyjąć, że dookreślenie „internetowy” nie niesie ze sobą żadnej treści merytorycznej i jedynie opisuje rodzaj czasopisma na takiej samej zasadzie jak np. dookreślenie „sportowe” czy „prawnicze”.

Podkreślenia jednak wymaga, że zgodnie z art. 7 ust. 2 pkt 3 Prawa prasowego o czasopiśmie można mówić wówczas, gdy jest ono wydawane drukiem albo w formie dźwięku lub dźwięku i obrazu równocześnie. Sąd niestety nie odniósł się do tej kwestii, w związku z czym rozważam wniesienie apelacji.

Poruszyć chciałbym w niej trzy kwestie.

Po pierwsze, czy rzeczywiście nie ma znaczenia, że mój blog nie spełnia warunków z art. 7 ust. 2 pkt 3 Prawa prasowego, gdyż jest wydawany w formie – co najwyżej – obrazu.

Po drugie, czy Sąd jest związany treścią rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie rejestracji dzienników i czasopism (nowelizacja uchyliła § 5 tego rozporządzenia) w zakresie, w którym ogranicza ono materiał dowodowy, mogący stanowić podstawę orzeczenia. Istotne jest to, że istnieje sprzeczność między tymi przepisami, a przepisami o postępowaniu dowodowym. Ponadto określenie w tym rozporządzeniu podstaw dowodowych rejestracji wydaje się przekraczać delegację z art. 23a Prawa prasowego. Moje wątpliwości są natury konstytucyjnej, więc wchodzi w grę odmowa zastosowania przez sąd tych przepisów.

I po trzecie wreszcie – czy sąd rejestrując mój blog nie powinien i tak badać czy jest on wydawany we właściwej formie, a jeśli nie, to czy nie powinien zarejestrować jedynie tytułu prasowego, pod którym możliwe byłoby wydawanie czasopisma. Tę opcję zapożyczam z wyżej wskazanego tekstu Vagli.

Gdyby kogoś to interesowało, to całe uzasadnienie znajduje się tutaj.

Zostałem redaktorem naczelnym

15 października 2007

Ostatnie dwa tygodnie byłem na wakacjach i nie miałem okazji napisać, że Sąd Okręgowy we Wrocławiu uwzględnił mój wniosek rejestracyjny i dokonał wpisu w rejestrze czasopism. Ciekawe stanowisko zajął w związku z tym Vagla, który twierdzi, że ta rejestracja nie dotyczy mojego (w oryginale – Olgierda, ale moje postanowienie jest takie samo) bloga, a jedynie dopuszcza do wydawania czasopisma w świecie realnym, np. drukiem, które będzie miało identyczny tytuł jak blog. Cóż, zobaczymy jakie jest w rzeczywistości stanowisko sądu, bowiem złożyłem już wniosek o uzasadnienie. Jeśli okazałoby się, że jednak Vagla nie ma racji, to rozważam apelację. W przeciwnym razie nie pozostanie nic innego jak zgłosić wniosek o wykreślenie czasopisma, bo nie zamierzam żadnego czasopisma wydawać.

Opublikowano postanowienie w sprawie rejestracji czasopism

11 września 2007


Na stronach internetowych SN opublikowano postanowienie wraz z uzasadnieniem (sygn. akt IV KK 174/07), dotyczące rejestracji stron internetowych.

Jego lektura pozwala dostrzec, że SN pominął w swoich rozważaniach, że czasopisma, to druki periodyczne lub publikacje za pomocą dźwięku albo dźwięku i obrazu, a nie jakiekolwiek publikacje. Wydaje się przy tym, że SN nie ma wątpliwości, że publikacja w internecie nie jest drukiem, skoro na stronie 7 przeciwstawia prasę drukowaną, prasie rozpowszechnianej za pomocą Internetu. Zauważam tę kwestię, bowiem w dyskusji, która przetoczyła się po publikacji Rzeczpospolitej, pojawiły się również pomysły, by publikacje internetowe uznawać za publikacje drukowane, co wydawało mi się wykładnią zdecydowanie zbyt szeroką.

Oznacza to, że rejestracji winny podlegać co najwyżej takie czasopisma publikowane w internecie, które dokonywane są za pomocą dźwięku lub dźwięku i obrazu. Wydaje się przy tym, że taka forma publikacji winna dotyczyć każdego „wydania” czasopisma internetowego, a sporadyczne publikacje dźwięku nie powinny być uznawane za kwalifikujące do rejestracji.

Warto zauważyć także, że VaGla pisze, że: „Niedosyt budzi również fakt, że Sąd Najwyższy nie odniósł się do art. 21 ustawy, który wskazuje powody, dla których sąd rejestrowy może odmówić rejestracji dzienników i czasopism. Moim zdaniem nie ma powodu, dla którego sąd nie powinien zarejestrować takiego dziennika i takiego czasopisma z tego tylko powodu, że we wniosku ktoś napisał, iż wydawany będzie w formie witryny internetowej, albo, że jest to blog internetowy. Na gruncie art. 21 ustawy sąd powinien jedynie sprawdzić, czy zgłoszony tytuł nie koliduje z innym, już istniejącym oraz czy spełnione są formalne wymogi w zakresie wniosku”, sugerując, że sąd rejestrowy nie powinien badać formy, w jakiej dochodzi do publikacji czasopisma internetowego. Nie do końca się z tym zgadzam. Uważam, że wskazanie przez wnioskodawcę, że publikacja dotyczy internetu, wymaga od sądu weryfikacji czy publikacje te są czasopismami (lub dziennikami). Skoro bowiem dopuszczalna jest rejestracja wyłącznie dziennika lub czasopisma, to wyłączenie po stronie sądu obowiązku ustalenia czy wniosek o wpis do rejestru czasopism dotyczy w rzeczywistości takiego podzbioru prasy spowodowałoby możność rejestracji dowolnych publikacji, co nie wydaje się uzasadnione.