Archive for the ‘samorządowcy’ Category

Oświadczenia samorządowców – po wyroku

13 marca 2007

Cóż, słaba ze mnie wróżka i poczucie sprawiedliwości mam inne niż Trybunał 🙂 Szkoda, że tak to się skończyło, aczkolwiek z pewnością argumentów prawnych do dobrego uzasadnienia tej decyzji nie zabraknie. Ciekaw jestem czy gdzieś w Polsce kogoś będą przywracać na stanowisko wójta, burmistrza czy prezydenta, jeśli go już odwołali.

Reklamy

Oświadczenia samorządowców – dziś sprawa przed TK

13 marca 2007

W związku z tym pobawić się chcę we wróżkę 🙂  Sądzę, że Trybunał nie uchyli jednak przepisów, dających podstawę do stwierdzenia wygaśnięcia mandatów samorządowców. Będzie wielki krzyk i zgrzytanie zębów po jednej stronie sceny, a tańce i śpiewy po drugiej. Co i tak niczego nie zmienia w mojej ocenie, bo przepisy są do bani. Oczywistym jest dla mnie, że nie powinno się tworzyć takiego prawa, które reguluje już uregulowaną materię, tylko wprowadza inną sankcję. Oczywistym jest dla mnie, że nie powinno się karać utratą mandatu z powodu parodniowego opóźnienia w złożeniu jakiegoś głupkowatego oświadczenia (uważam, że składanie oświadczenia, że moja żona prowadzi działalność gospodarczą jest głupkowate, bo nic z niego nie wynika ani do niczego nie służy). I w końcu oczywistym jest dla mnie, że brak takiego oświadczenia nie powinien powodować konieczności prowadzenia nowych wyborów (niech prezydentem zostaje z automatu ten drugi).

Ale wyrok taki – o ile zapadnie – będzie przeze mnie chwalony po wsze czasy. Uważam bowiem, że mimo tych wszystkich wad i kosztów, które będziemy musieli ponieść, jeśli samorządowcy stracą ostatecznie mandaty, nieskończenie gorszą sprawą byłoby dopuszczenie do tego, że rygorystycznego prawa nie trzeba stosować do polityków. Bo mogą oni się zebrać, pokrzyczeć i wymusić zmianę prawa na takie, jakie dla ich kolegów partyjnych jest korzystne. Nie byłoby chyba jaśniejszego przykładu psucia szacunku obywatela do prawa, niż pokazanie temu obywatelowi, że on, to musi się stosować do wszystkich idiotyzmów wychodzących z parlamentu i rządu, ale my – politycy – nie musimy. Bo jesteśmy lepsi, mądrzejsi i musimy w związku z tym mieć zapewniony większy spokój. A że to my sami wprowadziliśmy takie idiotyzmy, bo akurat było to nam na rękę z politycznego punktu widzenia? A kogo to obchodzi. Dziś sytuacja polityczna jest inna, to i argumenty dostosowaliśmy do tej sytuacji.

Tak więc kibicuję Trybunałowi, by nie ugiął się przed różnego rodzaju autorytetami, które działają w swoim – i swoich klientów – interesie i orzekł zgodnie z poczuciem sprawiedliwości (przynajmniej moim ;-] ) uznając zaskarżone przepisy za zgodne z konstytucją. Merytorycznie – to chyba nie problem. Sentencje: dawne prawo ustępuje nowemu, twarde prawo, lecz prawo – są w tej wybitnie politycznej sytuacji – wystarczającym uzasadnieniem.