Archive for the ‘wolność słowa’ Category

Rejestracja tytułu prasowego – wyrok TK

21 lutego 2007

Trybunał Konstytucyjny uznał dziś, że art. 45 Prawa prasowego, stanowiący, że kto wydaje dziennik lub czasopismo bez rejestracji podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności jest zgodny z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Przepis ten stanowi, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Jestem ogromnie zaskoczony tym orzeczeniem, gdyż byłem przekonany, że sankcja karna za wydawanie dziennika lub czasopisma bez rejestracji jest grubo przesadzona. Co więcej – uważam, że rejestrowanie dzienników czy czasopism w ogóle nie jest potrzebne. Nie tylko władzy, ale nikomu. Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, jakie wydawane są czy były dzienniki lub czasopisma, to może zajrzeć do katalogu np. Biblioteki Narodowej czy Uniwersytetu Warszawskiego. W moim przekonaniu nie ma zatem żadnej potrzeby, by władza publiczna posiadała katalog dzienników i czasopism, bowiem na podstawie samego katalogu i tak nie można stwierdzić czy ktoś wydaje nieprawomyśle publikacje ani takim publikacjom zapobiec.

Z ogromnym zainteresowaniem zajrzałem więc na stronę TK, by dowiedzieć się, jakie były motywy podjętej decyzji. Na marginesie – chwała Trybunałowi za to, że publikuje coś na kształt skróconej formy ustnych motywów wydanego orzeczenia. Dzięki temu od razu po rozstrzygnięciu można mieć bliższy, niż ten oparty jedynie na treści z pytania prawnego czy skargi oraz sentencji orzeczenia, pogląd na sprawę. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby w każdej sprawie publikowano też pytanie prawne lub złożoną skargę.

Wracając do motywów, to są one co najmniej tak zaskakujące jak samo orzeczenie. Otóż w ocenie Trybunału: „wprowadzenie odpowiedzialności karnej za wydawanie dziennika lub czasopisma nie może być uważane za zniechęcające czy krepujące dla korzystania z konstytucyjnych wolności”. Ciekaw jestem – dlaczego nie może? Mnie by zdecydowanie to zniechęcało i krępowało, gdybym musiał się rejestrować tylko dlatego, że chcę wydawać gazetkę szkolną. Trybunał dalej stwierdza, że: „dokonanie rejestracji nie jest bowiem zbyt skomplikowane i mieści się w ogólnie przyjętym trybie zgłoszeniowym”. W moim przekonaniu Trybunał mija się z problemem. Kluczem nie jest bowiem to, czy dana czynność jest skomplikowane czy nie jest, tylko to czy jest ona w ogóle potrzebna? A jeśli jest potrzebna, to czy groźba sankcji karnej za jej niedokonanie – w konkretnym przypadku za niezarejestrowanie pisma – czyli groźba uznania kogoś za przestępcę jest adekwatna do wagi zaniechania? Czy skutek w postaci uznania za przestępcę jest proporcjonalny do popełnionego zaniechania? I nie chodzi tutaj wyłącznie o sankcję karną w postaci grzywny czy kary ograniczenia wolności. Chodzi o to, że osoba skazana prawomocnym wyrokiem za przestępstwo jest wyłączona z życia publicznego w bardzo szerokim zakresie, gdyż nie będzie mogła sprawować szeregu funkcji

Tymczasem Trybunał stwierdza, że nie dokonywał oceny konstytucyjnej samej odpowiedzialności karnej jako sankcji za niedokonanie rejestracji dziennika lub czasopisma, lecz odpowiedział na pytanie czy odpowiedzialność karna nie zniechęca do rejestracji tytułu prasowego. A cóż to za problem? Jednego odpowiedzialność karna zniechęca, a innego nie. Nie jest rzeczą Trybunału, decydować o czyichś odczuciach, tylko decydować o prawie.

Dla mnie sprawa była bardzo prosta. Wystarczyło ustalić czy obowiązek rejestracji zagrożony sankcją karną ogranicza wolność słowa. Odpowiedź była dla mnie oczywista, bo każda sankcja ogranicza wolność słowa, a karna w szczególności. Pytanie więc czy to ograniczenie jest konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego w demokratycznym państwie? A może jest konieczne dla zdrowia i moralności publicznej, ochrony środowiska albo wolności i praw innych osób? Ja odpowiadam na te pytania negatywnie.

Dalej – czy istnienie rejestru wpływa na zapobieżenie jakimś patologiom, związanym ze wskazanymi wartościami? Czy brak konieczności rejestracji spowodowałby zagrożenie dla moralności publicznej albo praw innych osób? Fakt nie byłoby wiadomo, kto jest wydawcą danego pisma, które obraziło parę osób. Ale czy nie da się tego ustalić w inny sposób? Nie zmuszając legalnie działających do ponoszenia zbędnych wydatków na opłatę rejestracyjną i koszty sporządzenia wniosku? Grożąc im, że jeśli tego nie zrobią, to będą przestępcami? W moim przekonaniu brak rejestru niczego by nie zmienił. Kto chce wydawać nielegalne pisma, to i tak wydaje. Okoliczność rejestracji nie ma przecież na to wpływu. Tym bardziej, że dla takich osób, grożąca sankcja jest śmiesznie niska.

Ciekaw jestem niezmiernie uzasadnienia i bardzo się go obawiam zarazem. Dotychczasowe informacje nie nastrajają optymistycznie. Chciałbym, żeby się okazało, że przedstawione argumenty będą choć trochę merytoryczne i że Trybunał nie przeszedł koło tematu. Wrócę do sprawy.

Reklamy